wtorek, 11 października 2016

Podróże z brzuszkiem czyli IV Ultramaraton Bieszczadzki :)

IV Ultramaraton Bieszczadzki wystartował o 7 rano :) przed nimi 52 km po górach kciuki mile widziane :)
10.30 - Paweł przekroczył 30 km utrzymuje dobre tempo obecnie jest w pierwszej 200 :)
Aga z Darkiem biegną razem jeszcze na ich przekroczenie 30 km czekam :)
11.30 - Aga z Darkiem przekroczyli 30 km, udało mi się chwilę z Agą porozmawiać dają radę :) 
Na mecie zameldował się już pierwszy uczestnik Bartek Gorczyca z czasem 4:12 nie powiem imponujący wynik :)
13.50 - kolejny pomiar dopiero na 50 km myślę, że Paweł jest juz blisko tego miejsca. Aga z Darkiem nadal cisną, Aga trochę przed Darkiem :) ale co się dziwić Darek miał jeszcze starty z czwartek i piątek :D
No i po spacerze Nutka właśnie odpadła ;)
14.07 - Paweł właśnie przekroczył 50.86 km jestem dumna do mety juz nie daleko :)
14.16 - Paweł jest już na mecie :) 7:09:31 czas netto na 52 km miejsce 238 jestem mega dumna :) zaraz będę jechać na metę oczekiwać na Age i Darka :)
16.00 - Aga z Darkiem są na mecie uff zawsze mi muszą dostarczyć dreszczyk emocji :)


wtorek, 4 października 2016

Ratunek dla Adasia

Ciąża to taki stan kiedy człowiek cieszy się z każdego dnia, który mija i zbliża Nas do tego szczęśliwego momentu porodu i przyjścia na świat cudu miłości.
Ale nie zawsze po porodzie jest szczęście, które być powinno dlatego nie bądźmy obojętni na prośby rodziców, którzy walczą o życie i zdrowie swojego dziecka.
Ja zawsze powtarzałam, że płeć nie ważna aby tylko zdrowe było i mam nadzieje, że tak będzie.
A tym czasem pomagamy Adasiowy, nie bądzmy obojętni każda złotówka jest ważna :)
Z góry dziękuje :)
https://www.siepomaga.pl/ratunekdlaadasia

poniedziałek, 3 października 2016

Czarny protest

W dniu dzisiejszym tj. 3 października 2016 roku kobiety powiedziały dość. Czara goryczy przelała się, gdy do sejmu wniesiono obywatelski projekt zakazujący całkowitej aborcji. 
Nowa ustawa nie tylko godzi w życie i zdrowie kobiet (chcą zakazać aborcji w trzech szczególnych przypadkach kiedy ciąża jest z gwałtu, kiedy ciąża zagraża życiu matki, kiedy płód jest ciężko chory), chcą doprowadzić do całkowitego zakazu in vitro, chcą zakazać badań prenatalnych (które oprócz wykrycia wad pozwalają ratować życie i zdrowie dzieciątka), chcą przesłuchiwać kobiety po poronieniu w charakterze podejrzanej o spowodowanie śmierci nie narodzonego dziecka.
Kobiety w Polsce powiedziały dość i wyszły dzisiaj na ulice, biorąc wolne w pracy i nie idąc na uczelnie. Jest to strajk ostrzegawczy i jak widać jeśli nowa ustawa wejdzie w życie kobiety się zjednoczą jeszcze bardziej i dojdzie do paraliżu kraju.
Podkreślmy #czarnyprotest nie ma na celu propagowaniu aborcji na życzenie, chcemy by zostawiono obecne prawo w spokoju i nie decydowano za Nas kobiety.
Zamiast zaostrzać prawo rząd powinien się zastanowić jak pomóc skutecznie kobietą po gwałcie, po poronieniu, kobietą które dowiedziały się że ich upragnione dziecko jest ciężko chore i w najlepszym wypadku dożyje porodu :/
Sama jestem po dwóch poronieniach co wtedy przeżyłam wiem tylko ja i mój mąż. Pierwszą ciąże poroniłam samoistnie, przy drugiej potrzebna była skrobanka i choć byłam bardzo spokojna po wybudzeniu z narkozy krzyczałam "oddajcie moje dziecko" choć wiedziałam, że umarło wcześniej. To co czułam wtedy będę pamiętać do końca życia. I niestety nie było rozmowy z pielęgniarką, lekarzem, nie było psychologa był tylko mój mąż, który trzymał mnie za rękę i dawał wsparcie jakie umiał dawać, bo przecież nikt Nas nie uczy jak zachować się w takiej sytuacji a nie zapominajmy to było też jego dziecko i sam na pewno bardzo to przeżywał.
Obecnie jestem mamą Nutki i oczekuje kolejnego maleństwa, ale w moim sercu zawsze będą pęknięcia po dwóch stratach, nie wiem czy czułabym się mniej źle gdybym miała fachową pomoc ale na pewno było by mi ciut łatwiej.
Dlatego popieram #czarnyprotest.


czwartek, 22 września 2016

Podróże z brzuszkiem czyli Biegowy Potop Szwecki cz.1
Mialam dużo napisać nawet dwa razy pisałam niestety wszystko mi gdzieś uciekło, więc będzie krótko a resztę niech opowiedzą zdjęcia :)
Dziękuje rodzince W. że w końcu po 5 latach udało się spotkać, a poznaliśmy się 5 lat temu przebywając na jednym obozie szkoleniowym dla psów, jak widać tydzień wystarczył by polubieć się na lata :)
Dziękuje Panu P., że mnie jednak namówił na ten wyjazd, to dzięki niemu dałam radę przetrwać a z brzuszkiem i małym dzieckiem nie jest to proste, biorąc pod uwagę, że nie najlepiej się czułam :*
Dziękuje całej ekipie Wolbrom Team za świetne towarzystwo i fajnie spędzony czas z Wami mogę jeździć wszędzie :D
Dziękuje Panu D. za towarzystwo na trasie 5 km, bez niego nie dałabym rady sama z wózkiem na tej trasie :)
Dziękuje organizatorom za świetnie przygotowaną imprezę, wszystko było dopięte na ostatni guzik i nie było chwili na nudę :)
Dziękuje Naszemu przewodnikowi Grześkowi, ktory podzielił się z Nami fajnymi informacjami, pokazał fajne miejsca i był mega pomocny przy robieniu zakupów :)
Gratuluje wszystkim wyróżnionym na podsumowaniu imprezy a w szególności Adze W., która zajęła pierwsze miejsce wsród kobiet na 10 km. Gratuluje też mojemu mężowi, który postanowił pozwiedzać i zamiast 10 zrobił 14 km ;)
A przedewszystkim gratuluje Nutce, że świetnie się spisał, nie marudziła i dostała wyróżnienie dla najmłodszego uczestnika biegu na 5 km <3
Oczywiście wszystkim taki wyjazd polecam z całego serca, jeśli się uda wybierzemy się w przyszłym roku, bo nieukrywaną zakochać się można w Szwecji :)
Tak jak pisałam resztę niech opowiedzą zdjęcia które nie ukrywam skradłam z kilku miejsc ;)






środa, 21 września 2016

Pierwsza Srebrna 10...

Pierwsza Srebrna 10 i Memoriał Kazimierza Chechelskiego :)
Bieg uliczny organizowany przez Klub Biegacza "Olkuszbiega", kiedy pojawił się pomysł stworzenia tego biegu pierwsze pytanie jakie sie nasunęło czy taki młody Klub da sobie radę a potem czy będzie w ogóle zainteresowanie. Praktycznie cały ciężar organizacji spadł na barki prezesów Klubu czyli na Asie i Krzyśka wiadomo każdy członek Klubu pomagał na ile mógł :) Organizacja tego biegu była bardzo ważna nie tylko ze względu na to, iż to był pierwszy bieg organizowany przez Nasz Klub ale przedewszystkim ranga tego wydarzenia była bardzo doniosła, bo w ten sposób społeczność chciała uczcić zmarłego trenera Kazimierza Chechelskiego, postać bardzo ważną dla Olkuskiego sportu.
Jako początkujący biegacz miałam założenie, że dam rade przygotować się do tego biegu i przebiec go w limicie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że moje plany ulegną gruntownej zmianie. Przyznaje, iż nie mogłam się zaangażować w organizacje biegu tak jakbym chciałam i nie pobiegłam tak jak chciałam.
Ale czy jest mi przykro? Nie, bo pod sercem rośnie kolejny biegacz ;)
Wracając do samej soboty dzień zaczął się standardowo od parkrunu w Wolbromiu, tam postanowiliśmy rodzinnie być wolontariuszami, gdzie Nutka dzielnie rozdawała tokeny. W Wolbromiu troche czasu spędziliśmy na zwykłych sprawach dnia codziennego plus u dentysty dowiedzieliśmy, że gorączka u Naszego dziecka to nie choroba uff tylko wychodząca górna 5 na którą myślałam, że mamy jeszcze czas. Po zrobieniu zakupów pierwszy raz mnie mocno osłabiło i już wtedy miałam na bieg nie jechać :/
Do biegu było jeszcze sporo czasu, ale wcześniej odebraliśmy pakiety startowe, dziewczyny świetnie sobie radziły więc pojechaliśmy do domu.
Bieg zaplanowany był na 16 ale wiadomo warto przyjechać wcześniej by porozmawiać z biegaczami i znajomymi :)
Wiadomo, że mój strat był symboliczny nie zamierzałam biec, bo było by to nie odpowiedzialne ale chciałam chociaż zrobić jedno kółko z Nutką w wózku. Niestety pogoda pokrzyżowała moje plany i doszłyśmy tylko do rynku, by tam kibicować innym biegaczom :) Nie wiem tylko dlaczego tak bardzo byli zdziwieni moim widokiem Ci co zabezpieczali trasę ;)
Na ostatnim kółku wózek z Nutką przejął Pan P. i tak z Nią przekroczył linie mety no i tu wyszła moja głupota, ponieważ w kaloszki Nutki pod wózkiem włożyłam czip co na mecie dało mi pierwsze miejsce w mojej kategorii wiekowej ;) Ale na szczęście szybko zostało to naprawione :)
Impreza była naprawdę super wiadomo, że zawsze się znajdzie coś do poprawy ale to nie istotne ;) Biegacze dopisali, pogoda trochę mniej, szkoda że było tak mało kibiców ale nad tym jeszcze trzeba popracować by rozruszać mieszkańców Olkusza ;) Jak na kobietę w ciąży liczyłam na jakiś bigosik w ostateczności żurek ale był makaron, no cóż nie wszystkim można dogodzić ;)
Organizacja była super a losowanie nagród wśród wszystkich uczestników dużo lepszym rozwiązaniem, niż nagradzanie tylko najlepszych :D
Za rok mam nadzieje, że będzie jeszcze więcej uczestników a ja może dam radę wystartować już jako biegacz :D
p.s. zdjęcia zapożyczone od kilku fotografujących to wydarzenie ale zapomniałam już od kogo więc zapraszam do oznaczania :)