IV Ultramaraton Bieszczadzki wystartował o 7 rano :) przed nimi 52 km po górach kciuki mile widziane :)
10.30 - Paweł przekroczył 30 km utrzymuje dobre tempo obecnie jest w pierwszej 200 :)
Aga z Darkiem biegną razem jeszcze na ich przekroczenie 30 km czekam :)
11.30 - Aga z Darkiem przekroczyli 30 km, udało mi się chwilę z Agą porozmawiać dają radę :)
Na mecie zameldował się już pierwszy uczestnik Bartek Gorczyca z czasem 4:12 nie powiem imponujący wynik :)
13.50 - kolejny pomiar dopiero na 50 km myślę, że Paweł jest juz blisko tego miejsca. Aga z Darkiem nadal cisną, Aga trochę przed Darkiem :) ale co się dziwić Darek miał jeszcze starty z czwartek i piątek :D
No i po spacerze Nutka właśnie odpadła ;)
14.07 - Paweł właśnie przekroczył 50.86 km jestem dumna do mety juz nie daleko :)
14.16 - Paweł jest już na mecie :) 7:09:31 czas netto na 52 km miejsce 238 jestem mega dumna :) zaraz będę jechać na metę oczekiwać na Age i Darka :)
16.00 - Aga z Darkiem są na mecie uff zawsze mi muszą dostarczyć dreszczyk emocji :)
wtorek, 11 października 2016
wtorek, 4 października 2016
Ratunek dla Adasia
Ciąża to taki stan kiedy człowiek cieszy się z każdego dnia, który mija i zbliża Nas do tego szczęśliwego momentu porodu i przyjścia na świat cudu miłości.
Ale nie zawsze po porodzie jest szczęście, które być powinno dlatego nie bądźmy obojętni na prośby rodziców, którzy walczą o życie i zdrowie swojego dziecka.
Ja zawsze powtarzałam, że płeć nie ważna aby tylko zdrowe było i mam nadzieje, że tak będzie.
A tym czasem pomagamy Adasiowy, nie bądzmy obojętni każda złotówka jest ważna :)
Z góry dziękuje :)
https://www.siepomaga.pl/ratunekdlaadasia
Ale nie zawsze po porodzie jest szczęście, które być powinno dlatego nie bądźmy obojętni na prośby rodziców, którzy walczą o życie i zdrowie swojego dziecka.
Ja zawsze powtarzałam, że płeć nie ważna aby tylko zdrowe było i mam nadzieje, że tak będzie.
A tym czasem pomagamy Adasiowy, nie bądzmy obojętni każda złotówka jest ważna :)
Z góry dziękuje :)
https://www.siepomaga.pl/ratunekdlaadasia
poniedziałek, 3 października 2016
Czarny protest
W dniu dzisiejszym tj. 3 października 2016 roku kobiety powiedziały dość. Czara goryczy przelała się, gdy do sejmu wniesiono obywatelski projekt zakazujący całkowitej aborcji.
Nowa ustawa nie tylko godzi w życie i zdrowie kobiet (chcą zakazać aborcji w trzech szczególnych przypadkach kiedy ciąża jest z gwałtu, kiedy ciąża zagraża życiu matki, kiedy płód jest ciężko chory), chcą doprowadzić do całkowitego zakazu in vitro, chcą zakazać badań prenatalnych (które oprócz wykrycia wad pozwalają ratować życie i zdrowie dzieciątka), chcą przesłuchiwać kobiety po poronieniu w charakterze podejrzanej o spowodowanie śmierci nie narodzonego dziecka.
Kobiety w Polsce powiedziały dość i wyszły dzisiaj na ulice, biorąc wolne w pracy i nie idąc na uczelnie. Jest to strajk ostrzegawczy i jak widać jeśli nowa ustawa wejdzie w życie kobiety się zjednoczą jeszcze bardziej i dojdzie do paraliżu kraju.
Podkreślmy #czarnyprotest nie ma na celu propagowaniu aborcji na życzenie, chcemy by zostawiono obecne prawo w spokoju i nie decydowano za Nas kobiety.
Zamiast zaostrzać prawo rząd powinien się zastanowić jak pomóc skutecznie kobietą po gwałcie, po poronieniu, kobietą które dowiedziały się że ich upragnione dziecko jest ciężko chore i w najlepszym wypadku dożyje porodu :/
Sama jestem po dwóch poronieniach co wtedy przeżyłam wiem tylko ja i mój mąż. Pierwszą ciąże poroniłam samoistnie, przy drugiej potrzebna była skrobanka i choć byłam bardzo spokojna po wybudzeniu z narkozy krzyczałam "oddajcie moje dziecko" choć wiedziałam, że umarło wcześniej. To co czułam wtedy będę pamiętać do końca życia. I niestety nie było rozmowy z pielęgniarką, lekarzem, nie było psychologa był tylko mój mąż, który trzymał mnie za rękę i dawał wsparcie jakie umiał dawać, bo przecież nikt Nas nie uczy jak zachować się w takiej sytuacji a nie zapominajmy to było też jego dziecko i sam na pewno bardzo to przeżywał.
Obecnie jestem mamą Nutki i oczekuje kolejnego maleństwa, ale w moim sercu zawsze będą pęknięcia po dwóch stratach, nie wiem czy czułabym się mniej źle gdybym miała fachową pomoc ale na pewno było by mi ciut łatwiej.
Dlatego popieram #czarnyprotest.
Nowa ustawa nie tylko godzi w życie i zdrowie kobiet (chcą zakazać aborcji w trzech szczególnych przypadkach kiedy ciąża jest z gwałtu, kiedy ciąża zagraża życiu matki, kiedy płód jest ciężko chory), chcą doprowadzić do całkowitego zakazu in vitro, chcą zakazać badań prenatalnych (które oprócz wykrycia wad pozwalają ratować życie i zdrowie dzieciątka), chcą przesłuchiwać kobiety po poronieniu w charakterze podejrzanej o spowodowanie śmierci nie narodzonego dziecka.
Kobiety w Polsce powiedziały dość i wyszły dzisiaj na ulice, biorąc wolne w pracy i nie idąc na uczelnie. Jest to strajk ostrzegawczy i jak widać jeśli nowa ustawa wejdzie w życie kobiety się zjednoczą jeszcze bardziej i dojdzie do paraliżu kraju.
Podkreślmy #czarnyprotest nie ma na celu propagowaniu aborcji na życzenie, chcemy by zostawiono obecne prawo w spokoju i nie decydowano za Nas kobiety.
Zamiast zaostrzać prawo rząd powinien się zastanowić jak pomóc skutecznie kobietą po gwałcie, po poronieniu, kobietą które dowiedziały się że ich upragnione dziecko jest ciężko chore i w najlepszym wypadku dożyje porodu :/
Sama jestem po dwóch poronieniach co wtedy przeżyłam wiem tylko ja i mój mąż. Pierwszą ciąże poroniłam samoistnie, przy drugiej potrzebna była skrobanka i choć byłam bardzo spokojna po wybudzeniu z narkozy krzyczałam "oddajcie moje dziecko" choć wiedziałam, że umarło wcześniej. To co czułam wtedy będę pamiętać do końca życia. I niestety nie było rozmowy z pielęgniarką, lekarzem, nie było psychologa był tylko mój mąż, który trzymał mnie za rękę i dawał wsparcie jakie umiał dawać, bo przecież nikt Nas nie uczy jak zachować się w takiej sytuacji a nie zapominajmy to było też jego dziecko i sam na pewno bardzo to przeżywał.
Obecnie jestem mamą Nutki i oczekuje kolejnego maleństwa, ale w moim sercu zawsze będą pęknięcia po dwóch stratach, nie wiem czy czułabym się mniej źle gdybym miała fachową pomoc ale na pewno było by mi ciut łatwiej.
Dlatego popieram #czarnyprotest.
czwartek, 22 września 2016
Podróże z brzuszkiem czyli Biegowy Potop Szwecki cz.1
Mialam dużo napisać nawet dwa razy pisałam niestety wszystko mi gdzieś uciekło, więc będzie krótko a resztę niech opowiedzą zdjęcia :)
Dziękuje rodzince W. że w końcu po 5 latach udało się spotkać, a poznaliśmy się 5 lat temu przebywając na jednym obozie szkoleniowym dla psów, jak widać tydzień wystarczył by polubieć się na lata :)
Dziękuje Panu P., że mnie jednak namówił na ten wyjazd, to dzięki niemu dałam radę przetrwać a z brzuszkiem i małym dzieckiem nie jest to proste, biorąc pod uwagę, że nie najlepiej się czułam :*
Dziękuje całej ekipie Wolbrom Team za świetne towarzystwo i fajnie spędzony czas z Wami mogę jeździć wszędzie :D
Dziękuje Panu D. za towarzystwo na trasie 5 km, bez niego nie dałabym rady sama z wózkiem na tej trasie :)
Dziękuje organizatorom za świetnie przygotowaną imprezę, wszystko było dopięte na ostatni guzik i nie było chwili na nudę :)
Dziękuje Naszemu przewodnikowi Grześkowi, ktory podzielił się z Nami fajnymi informacjami, pokazał fajne miejsca i był mega pomocny przy robieniu zakupów :)
Gratuluje wszystkim wyróżnionym na podsumowaniu imprezy a w szególności Adze W., która zajęła pierwsze miejsce wsród kobiet na 10 km. Gratuluje też mojemu mężowi, który postanowił pozwiedzać i zamiast 10 zrobił 14 km ;)
A przedewszystkim gratuluje Nutce, że świetnie się spisał, nie marudziła i dostała wyróżnienie dla najmłodszego uczestnika biegu na 5 km <3
Oczywiście wszystkim taki wyjazd polecam z całego serca, jeśli się uda wybierzemy się w przyszłym roku, bo nieukrywaną zakochać się można w Szwecji :)
Tak jak pisałam resztę niech opowiedzą zdjęcia które nie ukrywam skradłam z kilku miejsc ;)
Mialam dużo napisać nawet dwa razy pisałam niestety wszystko mi gdzieś uciekło, więc będzie krótko a resztę niech opowiedzą zdjęcia :)
Dziękuje rodzince W. że w końcu po 5 latach udało się spotkać, a poznaliśmy się 5 lat temu przebywając na jednym obozie szkoleniowym dla psów, jak widać tydzień wystarczył by polubieć się na lata :)
Dziękuje Panu P., że mnie jednak namówił na ten wyjazd, to dzięki niemu dałam radę przetrwać a z brzuszkiem i małym dzieckiem nie jest to proste, biorąc pod uwagę, że nie najlepiej się czułam :*
Dziękuje całej ekipie Wolbrom Team za świetne towarzystwo i fajnie spędzony czas z Wami mogę jeździć wszędzie :D
Dziękuje Panu D. za towarzystwo na trasie 5 km, bez niego nie dałabym rady sama z wózkiem na tej trasie :)
Dziękuje organizatorom za świetnie przygotowaną imprezę, wszystko było dopięte na ostatni guzik i nie było chwili na nudę :)
Dziękuje Naszemu przewodnikowi Grześkowi, ktory podzielił się z Nami fajnymi informacjami, pokazał fajne miejsca i był mega pomocny przy robieniu zakupów :)
Gratuluje wszystkim wyróżnionym na podsumowaniu imprezy a w szególności Adze W., która zajęła pierwsze miejsce wsród kobiet na 10 km. Gratuluje też mojemu mężowi, który postanowił pozwiedzać i zamiast 10 zrobił 14 km ;)
A przedewszystkim gratuluje Nutce, że świetnie się spisał, nie marudziła i dostała wyróżnienie dla najmłodszego uczestnika biegu na 5 km <3
Oczywiście wszystkim taki wyjazd polecam z całego serca, jeśli się uda wybierzemy się w przyszłym roku, bo nieukrywaną zakochać się można w Szwecji :)
Tak jak pisałam resztę niech opowiedzą zdjęcia które nie ukrywam skradłam z kilku miejsc ;)
środa, 21 września 2016
Pierwsza Srebrna 10...
Pierwsza Srebrna 10 i Memoriał Kazimierza Chechelskiego :)
Bieg uliczny organizowany przez Klub Biegacza "Olkuszbiega", kiedy pojawił się pomysł stworzenia tego biegu pierwsze pytanie jakie sie nasunęło czy taki młody Klub da sobie radę a potem czy będzie w ogóle zainteresowanie. Praktycznie cały ciężar organizacji spadł na barki prezesów Klubu czyli na Asie i Krzyśka wiadomo każdy członek Klubu pomagał na ile mógł :) Organizacja tego biegu była bardzo ważna nie tylko ze względu na to, iż to był pierwszy bieg organizowany przez Nasz Klub ale przedewszystkim ranga tego wydarzenia była bardzo doniosła, bo w ten sposób społeczność chciała uczcić zmarłego trenera Kazimierza Chechelskiego, postać bardzo ważną dla Olkuskiego sportu.
Jako początkujący biegacz miałam założenie, że dam rade przygotować się do tego biegu i przebiec go w limicie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że moje plany ulegną gruntownej zmianie. Przyznaje, iż nie mogłam się zaangażować w organizacje biegu tak jakbym chciałam i nie pobiegłam tak jak chciałam.
Ale czy jest mi przykro? Nie, bo pod sercem rośnie kolejny biegacz ;)
Wracając do samej soboty dzień zaczął się standardowo od parkrunu w Wolbromiu, tam postanowiliśmy rodzinnie być wolontariuszami, gdzie Nutka dzielnie rozdawała tokeny. W Wolbromiu troche czasu spędziliśmy na zwykłych sprawach dnia codziennego plus u dentysty dowiedzieliśmy, że gorączka u Naszego dziecka to nie choroba uff tylko wychodząca górna 5 na którą myślałam, że mamy jeszcze czas. Po zrobieniu zakupów pierwszy raz mnie mocno osłabiło i już wtedy miałam na bieg nie jechać :/
Do biegu było jeszcze sporo czasu, ale wcześniej odebraliśmy pakiety startowe, dziewczyny świetnie sobie radziły więc pojechaliśmy do domu.
Bieg zaplanowany był na 16 ale wiadomo warto przyjechać wcześniej by porozmawiać z biegaczami i znajomymi :)
Wiadomo, że mój strat był symboliczny nie zamierzałam biec, bo było by to nie odpowiedzialne ale chciałam chociaż zrobić jedno kółko z Nutką w wózku. Niestety pogoda pokrzyżowała moje plany i doszłyśmy tylko do rynku, by tam kibicować innym biegaczom :) Nie wiem tylko dlaczego tak bardzo byli zdziwieni moim widokiem Ci co zabezpieczali trasę ;)
Na ostatnim kółku wózek z Nutką przejął Pan P. i tak z Nią przekroczył linie mety no i tu wyszła moja głupota, ponieważ w kaloszki Nutki pod wózkiem włożyłam czip co na mecie dało mi pierwsze miejsce w mojej kategorii wiekowej ;) Ale na szczęście szybko zostało to naprawione :)
Impreza była naprawdę super wiadomo, że zawsze się znajdzie coś do poprawy ale to nie istotne ;) Biegacze dopisali, pogoda trochę mniej, szkoda że było tak mało kibiców ale nad tym jeszcze trzeba popracować by rozruszać mieszkańców Olkusza ;) Jak na kobietę w ciąży liczyłam na jakiś bigosik w ostateczności żurek ale był makaron, no cóż nie wszystkim można dogodzić ;)
Organizacja była super a losowanie nagród wśród wszystkich uczestników dużo lepszym rozwiązaniem, niż nagradzanie tylko najlepszych :D
Za rok mam nadzieje, że będzie jeszcze więcej uczestników a ja może dam radę wystartować już jako biegacz :D
p.s. zdjęcia zapożyczone od kilku fotografujących to wydarzenie ale zapomniałam już od kogo więc zapraszam do oznaczania :)
wtorek, 13 września 2016
Podróże z brzuszkiem czyli Festiwal Biegowy w Krynicy 2016
Długo się zastanawiałam czy jechać, bo to jednak wyjazd w piątek powrót w niedziele a droga jednak długa i trochę męcząca. Ale jednak chęć bycia na jednym z większych wydarzeń biegowych w Polsce zwyciężyła :)
Tak jak pisałam droga długa z korkami, ale zdążyliśmy na 19 na odprawę. Nutka w wózku jakby odżyła widząc tylu ludzi, zaczęła się śmiać i bić brawo, no jak nic urodzony kibic ;)
Mnogość imprez biegowych i nie tylko była tak duża, że naprawdę wielki szacunek dla organizatorów, bo wszystko było przygotowane na najwyższym poziomie :)
Nas najbardziej interesował bieg, który miał się odbyć w sobotę czyli Bieg 7 Dolin na dystansie 64 km czyli ultra. Pan P. z Panem D. jeszcze na długo przed wyjazdem do Krynicy omawiali wszystkie szczegóły taktyczne, jedno co się nie zmieniło już od kilku biegów to to że biegli razem a jak wiadomo kiedy biegnie się razem wszystko wydaje się do zrobienia ;)
W piątek na noclegu spotkaliśmy się z Panem T. z Wolbrom Team, który startował na dystansie 100 km, jego star był już o 3 w nocy na mecie zameldował się po 19. Wielki szacunek i wielkie gratulacje, bo przebiec w górach taki dystans w takich warunkach to naprawdę jest coś :D
Nasi Panowie start mieli zaplanowany na 8, ale niech nikogo ta godzina nie zmyli, na zbiórce mieli się stawić o 5.30 by autokarami o 6 dojechać na miejsce, czyli stosunkowo wcześniej trzeba było wstać. Kiedy Oni już byli na trasie my z Nutką i Panią A. jeszcze spałyśmy, ale też trzeba było się zbierać, bo Pani A. startowała o 11 w Życiowej 10. I w tym miejscu serdecznie jej gratuluje, bo było to 10 km ale w upale, w którym ja nie mogłam siedzieć.
Cały dzień był dla mnie mega emocjonujący i stresujący, hormony ciążowe nie pomagały tak samo jak nie pomagała Nutka, której wszędzie było pełno. Na szczęście w oczekiwaniu na Panią A. towarzyszyła mi Pani A.Sz., która oczekiwała na swojego męża i resztę ekipy z olkuszbiega.pl, którzy również pojawili się na starcie Życiowej 10 :)
Oczekiwanie na Panów z ultra było jedną wielką loterią emocji i przeżywania czy zmieszczą się w czasie, bo musicie wiedzieć, że to nie jest tak, że masz 12 godzin i musisz sie w tym czasie zmieścić. Na trasie były punkty kontrolne i mierzenia czasu, w których chłopaki mieścili się na styk lub z zapasem dosłownie paru minut. Dla mnie to był horror nie do opisania, a to że się parę razy popłakałam, może oddać to jak to na mnie działało ;)
Oczywiście horror, był też na mecie kiedy została minuta a ich jeszcze nie było, sekundy nagle tak szybko biegły, że nie da się tego opisać i nagle na horyzoncie pojawia się Pan P. widać, że dużo go to kosztowało ale niesiony dopingiem (i tu podziękowania dla Państwa S. za doping) dobiegł do mety a zaraz za nim Pan D. który na mecie padł ale miał siły by udzielić wywiadu :D Jak się okazało chłopaki mieli zapas około 4 minut, ponieważ najważniejszy był czas netto biegu.
Jestem mega dumna z mojego męża to jego pierwsze w życiu ultra a dodać trzeba, że biega niespełna od 19 miesięcy czyli zaczął kiedy urodziła się Nasza córa, a startował naprawdę od zera <3
Gratulacje również dla Państwa W. małżeństwo biegowe pozytywnie zakręcone dzięki, że jesteście :D
Gratulacje również dla całej ekipy z olkuszbiega.pl, która w Krynicy startowała fajnie, że Wam się chciało do zobaczenia na innych trasach :)
Podsumowywujac podróż z brzuszkiem, było ciężko bo było mega gorąco, mega dużo ludzi, było zmęczenie i długa podróż. Nie wiem czy pojadę na kolejny wyjazd ale wiem, że bym żałowała gdybym nie była w Krynicy ;)
A poniżej kilka fotek :D
czwartek, 1 września 2016
1 urodziny Parkrun Wolbrom
Z przyjemnością zapraszam w imieniu Wolbrom Team i parkrun Wolbrom na 1 urodziny sobotniego biegania :)
Pewnie większość już wie, ale warto o tym przypomnieć.
Parkrun to wspaniała inicjatywa na którą ma zaproszenie każdy a chyba Wolbrom to jedyna lokalizacja gdzie jest tak rodzinnie i przyjacielsko :) W każdą sobote o 9 rano zapraszani są biegacze mali i duzi, rodziny z dziećmi i seniorzy czyli wszyscy, którzy chcą sobotni poranek spędzić w miłym towarzystwie na świeżym powietrzu. Parkrun Wolbrom wyznaje zasadę, że trasę 5 km można przebiec, przetruchtać lub przespacerować czekamy do ostatniego uczestnika :)
Dlatego warto być w sobote w Wolbromu tym bardziej, że odbędzie się bieg na zakończenie lata, rozdanie nagród, biegi towarzyszące takie jak bieg w szpilkach czy bursztynowa mila. Dodatkowo w ten weekend Wolbrom świętuje swoje dni więc bedzie się działo :D
środa, 31 sierpnia 2016
Idzie nowe :)
Zmiany :)
Już pewnie nie jeden zauważył, że ostatnio cisza o ćwiczeniach i bieganiu. No właśnie nie którzy już wiedzą i czas powiedzieć to głośno idzie nowe ;)
Ale to co nowe nie znaczy, że złe, bo na ten przykład moja waga pokazała dzisiaj 78,9 kg :)
W najbliższym czasie troche się poszerzy tematyka moich wpisów :)
No ale do rzeczy będzie Nas więcej :D
Już pewnie nie jeden zauważył, że ostatnio cisza o ćwiczeniach i bieganiu. No właśnie nie którzy już wiedzą i czas powiedzieć to głośno idzie nowe ;)
Ale to co nowe nie znaczy, że złe, bo na ten przykład moja waga pokazała dzisiaj 78,9 kg :)
W najbliższym czasie troche się poszerzy tematyka moich wpisów :)
No ale do rzeczy będzie Nas więcej :D
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Perły Małopolski 2016 - Zawoja
Perły Małopolski 2016 Zawoja :)
Co tu dużo pisać było gorąco ale było też radośnie, pomimo ciężkiej trasy (tak mówili Ci którzy dobiegli do mety) uśmiech nie znikał z twarzy :)
W Zawoji była jak zawsze reprezentacja olkuszbiega.pl i Wolbrom Team. Wszyscy dobiegli do mety, obyło się bez większych kontuzji ale co najważniejsze i co ja osobiście uwielbiam, kiedy ktoś tego potrzebował nie został sam na trasie :)
Nutka ma kibicowanie we krwi ledwo sie obudziła siadła i zaczęła bić brawo :) A piękne zdjęcia Agnieszki Barczyk mówią więcej niż tysiące słów, więc zapraszam na fotorelacje :)
p.s. jeśli chodzi o posiłki regeneracyjne na Perłach może to pominę ;) niestety nie było Nam dane zjeść w karczmach w Zawoji bo czas oczekiwania był drastyczny ale po drodze do domu znaleźliśmy bardzo smaczną i przystępną cenową restaurację, którą polecamy mają też pyszną szarlotkę :)
http://www.zadoil.pl/
Co tu dużo pisać było gorąco ale było też radośnie, pomimo ciężkiej trasy (tak mówili Ci którzy dobiegli do mety) uśmiech nie znikał z twarzy :)
W Zawoji była jak zawsze reprezentacja olkuszbiega.pl i Wolbrom Team. Wszyscy dobiegli do mety, obyło się bez większych kontuzji ale co najważniejsze i co ja osobiście uwielbiam, kiedy ktoś tego potrzebował nie został sam na trasie :)
Nutka ma kibicowanie we krwi ledwo sie obudziła siadła i zaczęła bić brawo :) A piękne zdjęcia Agnieszki Barczyk mówią więcej niż tysiące słów, więc zapraszam na fotorelacje :)
p.s. jeśli chodzi o posiłki regeneracyjne na Perłach może to pominę ;) niestety nie było Nam dane zjeść w karczmach w Zawoji bo czas oczekiwania był drastyczny ale po drodze do domu znaleźliśmy bardzo smaczną i przystępną cenową restaurację, którą polecamy mają też pyszną szarlotkę :)
http://www.zadoil.pl/
sobota, 20 sierpnia 2016
Piękny gest
Piękny gest Naszego srebrnego medalisty z Rio :D
Piotr Małachowski oddał swój srebrny medal na szczytny cel by pomóc małemu Olkowi w walce z siatkówczakiem, piękny gest :)
Niestety w totolotka nie wygrałam ale udostępnijcie dalej może ktoś będzie mieć ochotę wylicytować ten medal i pomóc Olkowi uratować oczko przed amputacją, niech idzie to w świat licytacja trwa jeszcze tylko pare dni a Olkowi brakuje jakieś 290 tyś.
http://charytatywni.allegro.pl/srebrny-medal-olimpijski-piotra-malachowskiego-i3502723
Olka można też wspomóc mniejszymi kwotami poprzez stronę:
https://www.siepomaga.pl/ocalicokoolka
Piotr Małachowski oddał swój srebrny medal na szczytny cel by pomóc małemu Olkowi w walce z siatkówczakiem, piękny gest :)
Niestety w totolotka nie wygrałam ale udostępnijcie dalej może ktoś będzie mieć ochotę wylicytować ten medal i pomóc Olkowi uratować oczko przed amputacją, niech idzie to w świat licytacja trwa jeszcze tylko pare dni a Olkowi brakuje jakieś 290 tyś.
http://charytatywni.allegro.pl/srebrny-medal-olimpijski-piotra-malachowskiego-i3502723
Olka można też wspomóc mniejszymi kwotami poprzez stronę:
https://www.siepomaga.pl/ocalicokoolka
czwartek, 18 sierpnia 2016
Sztafeta Leśne Harce :)
14.08.2016 niedziela Pustynia Błędowska :)
Tego dnia pojechaliśmy kibicować drużynie OSV Team Olkusz, która biegła w biegu o nazwie Sztafeta Leśne Harce 4x9 km. W skład ekipy wchodzili (według startu): Bogdan Mystek, Agnieszka Walczak, Mariusz Izdebski i Mariusz Trzcionkowski.
Cóż to były za emocje nawet nie jestem w stanie tego opisać, chyba żadnego biegu tak emocjonalnie nie przeżywałam jak tą sztafetę :)
Na pierwszej zmianie był Bogdan ruszył spokojnie choć inni wystartowali bardzo mocno, ale byliśmy spokojni tu przemawiało doświadczenie :) i nie zdziwiło Nas, że swoja zmiane zakończył na pierwszej pozycji. Potem pobiegła Agnieszka, również spokojnie słuchając wskazówek trenera :) przybiegła na drugiej pozycji, tą pozycje obronił jak i nadrobił kilkanaście sekund Mariusz I. Wtedy przyszedł czas na ostatnią zmiane wiedzieliśmy, że mamy czarnego konia co było już widać po pierwszych 2 km kiedy Mariusz T. ukazał Nam się na pierwszej pozycji z bardzo dużą przewagą, wtedy byliśmy już pewnie, że to się inaczej skończyć nie mogło.
I tak dzieki połączeniu doświadczenia i taktyki trenera Bogdana Mystka z bardzo równą formą całej ekipy mogę to powiedzieć mamy złoto i piękny puchar :D
Emocje były ogromne i nie ukrywam łezka mi się w oku zakręciła jak widziałam radość całej drużyny, no i musze to napisać Nutka też była zachwycona z pucharu ;)
Jeszcze raz dziękuje całej drużynie za te emocje i fantastycznie spędzony czas, kibicowanie Wam to ogromna przyjemność :)
piątek, 29 lipca 2016
Miracle Gel - test
Zizu testuje :)
Miałam nie robić tego typu testów ale tu chyba muszę pochwalić się efektami.
Dziś opinia na temat żelowego lakieru do paznokci bez użycia lampy UV :)
Ale od początku, wyżej wspomniany lakier Miracle Gel otrzymałam od Państwa W. na urodziny kolor z początku mnie zszokował bo to w ogóle nie mój odcień i trochę podchodziłam z rezerwą do wypróbowania go le co tam raz się żyje ;)
Poczekałam, aż Nutka zaśnie bo wiadomo w tych sprawach cisza i spokój wskazane tym bardziej jak się tego robić nie umie ;)
Nałożyłam pierwsza warstwę na paznokcie lewej strony i muszę przyznać, że fajnie się rozprowadzał i o dziwo nim przeszłam do prawej ręki paznokcie były już suche i tu wielki plus bardzo szybko schnie i to nawet po nałożeniu drugiej warstwy. Na koniec jeszcze maźnięcia utrwalaczem i mamy to :)
Powiem tak nie spodziewałam się takiego efektu a nie wiem czy zajęło mi to 5 min, paznokcie ślicznie połyskiwały a kolor okazał się obłędny :)
Test trwał 10 dni i jestem mega zadowolona z efektów, ponieważ po tym czasie paznokcie nie wyglądają najgorzej, kolor się nie ściera i ubytków jest mało. Biorąc pod uwagę, że w domu robię wszystko bez użycia rękawiczek to naprawdę jestem zadowolona. Ba nawet przeżyły kontakt z burakami :)
Nie wiem jaka cena była tego lakieru bo to prezent ale nie omieszkam sobie kupić jeszcze jakiegoś innego koloru. Zwykłe lakiery idą niestety w kąt :D
#testujelakier #zelowylakier #miraclegel
Miałam nie robić tego typu testów ale tu chyba muszę pochwalić się efektami.
Dziś opinia na temat żelowego lakieru do paznokci bez użycia lampy UV :)
Ale od początku, wyżej wspomniany lakier Miracle Gel otrzymałam od Państwa W. na urodziny kolor z początku mnie zszokował bo to w ogóle nie mój odcień i trochę podchodziłam z rezerwą do wypróbowania go le co tam raz się żyje ;)
Poczekałam, aż Nutka zaśnie bo wiadomo w tych sprawach cisza i spokój wskazane tym bardziej jak się tego robić nie umie ;)
Nałożyłam pierwsza warstwę na paznokcie lewej strony i muszę przyznać, że fajnie się rozprowadzał i o dziwo nim przeszłam do prawej ręki paznokcie były już suche i tu wielki plus bardzo szybko schnie i to nawet po nałożeniu drugiej warstwy. Na koniec jeszcze maźnięcia utrwalaczem i mamy to :)
Powiem tak nie spodziewałam się takiego efektu a nie wiem czy zajęło mi to 5 min, paznokcie ślicznie połyskiwały a kolor okazał się obłędny :)
Test trwał 10 dni i jestem mega zadowolona z efektów, ponieważ po tym czasie paznokcie nie wyglądają najgorzej, kolor się nie ściera i ubytków jest mało. Biorąc pod uwagę, że w domu robię wszystko bez użycia rękawiczek to naprawdę jestem zadowolona. Ba nawet przeżyły kontakt z burakami :)
Nie wiem jaka cena była tego lakieru bo to prezent ale nie omieszkam sobie kupić jeszcze jakiegoś innego koloru. Zwykłe lakiery idą niestety w kąt :D
#testujelakier #zelowylakier #miraclegel
czwartek, 21 lipca 2016
olkuszbiega.pl
Kiedy nie tylko dzieciom się nudzi ;)
Niestety jak widać nudzi się też dorosłym i to w nie fajnym tego słowa znaczeniu. W tym tygodniu Klub Biegacza "olkuszbiega" spotkała nie fajna niespodzianka. A mianowicie z FB znikła Nasza strona, grupa zamknięta jak i wydarzenie o Naszym wrześniowym biegu.
Spieszę szybko wyjaśnić, iż Klub istnieje i nie zniknie poprzez usunięcie stron z FB, ba motywuje Nas to do dalszej pracy bo ten incydent świadczy tylko o tym, że swoją robote robimy dobrze i komuś to przeszkadza ;)
Zapraszam do ponownego polubienia Naszej strony aby być na bieżąco z wszystkimi ważnymi wydarzeniami :)
https://www.facebook.com/wtorkowebieganie/?ref=ts&fref=ts
W tym miejscu zapraszam też wszystkich na Nasz bieg Pierwsza Srebrna Dziesiątka i Memoriał Kazimierza Chechelskiego. Będzie świetna zabawa a przy okazji będzie można pomóc wspierając zbiórkę na leczenie i rehabilitację Natali Mączki.
W tym temacie będę się jeszcze przypominać ;)
Niestety jak widać nudzi się też dorosłym i to w nie fajnym tego słowa znaczeniu. W tym tygodniu Klub Biegacza "olkuszbiega" spotkała nie fajna niespodzianka. A mianowicie z FB znikła Nasza strona, grupa zamknięta jak i wydarzenie o Naszym wrześniowym biegu.
Spieszę szybko wyjaśnić, iż Klub istnieje i nie zniknie poprzez usunięcie stron z FB, ba motywuje Nas to do dalszej pracy bo ten incydent świadczy tylko o tym, że swoją robote robimy dobrze i komuś to przeszkadza ;)
Zapraszam do ponownego polubienia Naszej strony aby być na bieżąco z wszystkimi ważnymi wydarzeniami :)
https://www.facebook.com/wtorkowebieganie/?ref=ts&fref=ts
W tym miejscu zapraszam też wszystkich na Nasz bieg Pierwsza Srebrna Dziesiątka i Memoriał Kazimierza Chechelskiego. Będzie świetna zabawa a przy okazji będzie można pomóc wspierając zbiórkę na leczenie i rehabilitację Natali Mączki.
W tym temacie będę się jeszcze przypominać ;)
wtorek, 19 lipca 2016
Artystka
Kiedy dziecku nie wystarcza papier do rysowania a ściana która jest w pionie jest ciekawsza co pozostaje Matce?
Ktoś kiedyś powiedział, aby nie ograniczać dziecka w rozwoju ale czy to nie przesada pozwalając mu mazać po ścianie, hmm sama nie wiem ale będę sprawdzać nie bawem czy reklama nie kłami i czy te farby na pewno są zmywalne ;)
Jeśli nie trudno Pan P. zawsze chciał mieć na tej ścianie bitwę pod Grunwaldem więc będzie ją mieć w luźnym wydaniu Nutki :D
Ktoś kiedyś powiedział, aby nie ograniczać dziecka w rozwoju ale czy to nie przesada pozwalając mu mazać po ścianie, hmm sama nie wiem ale będę sprawdzać nie bawem czy reklama nie kłami i czy te farby na pewno są zmywalne ;)
Jeśli nie trudno Pan P. zawsze chciał mieć na tej ścianie bitwę pod Grunwaldem więc będzie ją mieć w luźnym wydaniu Nutki :D
środa, 13 lipca 2016
Chorzowskie ZOO
9 lipca obchodziłam swoje 32 urodziny a co tam wieku się nie wstydzę więc o nim pisze ;)
Jeszcze raz dziękuje za wszystkie życzenia :)
W niedziele wybraliśmy się do ZOO chcąc pokazać Nutce zwierzątka na żywo :) Mama ubrała córeczkę jak przystało czyli w sukienkę z motywem żyrafy choć ewidentnie po zobaczeniu zebry Nutka chciała zmienić barwy ;)
Pogoda była super świeciło słońce a ludzi nie było przesadnie za wiele.
Jedynie co Nas rozczarowało to brak słonia i topniejąca ilość zwierząt wprost proporcjonalnie do wyrastających barów. Na szczęście Nutka zadowoliła się tym co widziała a widziała dość sporo jedynie co jej się nie spodobało to małpki i jaszczurki ;) Za to wszelkiej maści ptactwo przypadło jej bardzo do gustu.
Nie wiem co będzie za rok z tym ZOO ale mam nadzieje, że coś sie poprawi bo szkoda by było już tam nie pojechać ;)
Jeszcze raz dziękuje za wszystkie życzenia :)
W niedziele wybraliśmy się do ZOO chcąc pokazać Nutce zwierzątka na żywo :) Mama ubrała córeczkę jak przystało czyli w sukienkę z motywem żyrafy choć ewidentnie po zobaczeniu zebry Nutka chciała zmienić barwy ;)
Pogoda była super świeciło słońce a ludzi nie było przesadnie za wiele.
Jedynie co Nas rozczarowało to brak słonia i topniejąca ilość zwierząt wprost proporcjonalnie do wyrastających barów. Na szczęście Nutka zadowoliła się tym co widziała a widziała dość sporo jedynie co jej się nie spodobało to małpki i jaszczurki ;) Za to wszelkiej maści ptactwo przypadło jej bardzo do gustu.
Nie wiem co będzie za rok z tym ZOO ale mam nadzieje, że coś sie poprawi bo szkoda by było już tam nie pojechać ;)
środa, 6 lipca 2016
Park Wodny Jura w Łazach
03 lipca niedziela - pogoda nie była zachwycająca, ale na ten dzień juz pare dni wcześniej mieliśmy plan a mianowicie postanowiliśmy zabrać Nutkę na basen. Pogoda troche wybrała za Nas więc trzeba było wybrać coś pod dachem. Mieliśmy do wyboru basen na osiedlu w Naszym mieście lub popularne Aqua Parki w okolicy. Wybór padł na Park Wodny Jura w Łazach, o którym słyszeliśmy dobre opinie z ust znajomych.
Do Łaz nie jedzie się jakoś szczególnie długo, nam droga zajęła jakieś 35 min, mniej wiecej tyle czasu by pojechać do Aqua Parku w Dąbrowie Górniczej czy Krakowie.
Na wstępie zaskoczyła Nas cena za pobyt była dużo niższa niż w innych podobnych miejscach. Drugim pozytywnym zaskoczeniem była szatnia dla rodzin z małymi dziećmi, kameralne pomieszczenie z dwoma przewijakami dla maluchów, oddzielna łazienka z prysznicem i wanienką dla dziecka. W środku były też szafki dość pojemne, bo zmieściły rzeczy Naszej trójki. Co ważne wszedzie było czysto, a ludzi nie było bardzo dużo. Kompleks składa się z 3 basenów. Jeden duży taki do pływania jeśli dobrze pamiętam ma 25 m. Drugi taki bardziej rodzinny, gdzie były bombelki i ścianka do wspinaczki, obok było też jacuzzi. Trzeci basen typowy dla maluchów, gdzie woda była naprawde przyjemnie ciepła. Czystość wody oceniam na bardzo dobrą, nie widziałam aby coś tam pływało a zabawki w najmniejszym basenie ucieszyły Nutkę, która nie zamierzała wychodzić :)
Na piętrze znajduje się przytulna restauracja, która ma wejście od basenu ale też już po wyjściu i zapłaceniu rachunku, można tam wejść i zjeść smaczne jedzenie. Wypróbowaliśmy frytki, pierogi i sałatkę czas oczekiwania nie najkrótszy, ale jedzenie było tego warte :)
Podsumowywując na pewno się tam wybieżemy ponownie :)
https://www.facebook.com/pwjura/?ref=ts&fref=ts
http://www.parkwodnyjura.pl/
Do Łaz nie jedzie się jakoś szczególnie długo, nam droga zajęła jakieś 35 min, mniej wiecej tyle czasu by pojechać do Aqua Parku w Dąbrowie Górniczej czy Krakowie.
Na wstępie zaskoczyła Nas cena za pobyt była dużo niższa niż w innych podobnych miejscach. Drugim pozytywnym zaskoczeniem była szatnia dla rodzin z małymi dziećmi, kameralne pomieszczenie z dwoma przewijakami dla maluchów, oddzielna łazienka z prysznicem i wanienką dla dziecka. W środku były też szafki dość pojemne, bo zmieściły rzeczy Naszej trójki. Co ważne wszedzie było czysto, a ludzi nie było bardzo dużo. Kompleks składa się z 3 basenów. Jeden duży taki do pływania jeśli dobrze pamiętam ma 25 m. Drugi taki bardziej rodzinny, gdzie były bombelki i ścianka do wspinaczki, obok było też jacuzzi. Trzeci basen typowy dla maluchów, gdzie woda była naprawde przyjemnie ciepła. Czystość wody oceniam na bardzo dobrą, nie widziałam aby coś tam pływało a zabawki w najmniejszym basenie ucieszyły Nutkę, która nie zamierzała wychodzić :)
Na piętrze znajduje się przytulna restauracja, która ma wejście od basenu ale też już po wyjściu i zapłaceniu rachunku, można tam wejść i zjeść smaczne jedzenie. Wypróbowaliśmy frytki, pierogi i sałatkę czas oczekiwania nie najkrótszy, ale jedzenie było tego warte :)
Podsumowywując na pewno się tam wybieżemy ponownie :)
https://www.facebook.com/pwjura/?ref=ts&fref=ts
http://www.parkwodnyjura.pl/
wtorek, 5 lipca 2016
Parkrun, Rycerze na Rabsztynie :)
2 lipca sobota - wiadomo jest sobota i jest niezmiennie lokalizacja Wolbrom :)
W tym dniu świętowaliśmy dzień psa, który miał miejsce dzień wcześniej więc nie mogło zabraknąć Pana Tuśka :) pogoda była naprawde upalna dlatego Pan P. troche biegł troche szedł tak aby oszczędzić Naszego milusińskiego, bo wiadomo do udaru to tylko jeden krok, dlatego w takie upalne dni należy pamiętać o czworonogach.
Czyli nie zapominajmy o misce z wodą i cieniu i jeśli to możliwe oszczędzamy psom długich spacerów czy też wysiłku w ciągu dnia, a jak wychodzimy warto mieć butelkę z wodą :) niezapomniany też o sprzątaniu po swoich psach ;)
Na parkrunie było kilka przemiłych psiaków, które świetnie się dogadywały ze sobą :)
Po południu postanowiliśmy zabrać Nutkę na zamek w Rabsztynie, gdzie odbywał się XII Turniej Rycerski :) Przyznam, że w sumie i My byliśmy tam pierwszy raz i coś czuje, że za rok wrócimy, bo było naprawde fajnie. Rycerze walczyli na miecze tak, że Nutka wystraszyła się tego co widziała, pozatym podziwialiśmy sowę i tańce z epoki. Na polanie były rozbite namioty rycerskie a wszystko utrzymane w charakterze danej epoki. Pod ruinami zamku można było zakupić żurek, ciasta oraz chleb ze smalce i ogórkiem serwowane przez Koło Gospodyń Wiejskich :) Było barwnie i wesoło było też mega upalnie.
A w nocy Pan P. wybrał się na II Night Biking z grupą rowerową Rower, Lubię Go gdzie była też ekipa z olkuszbiega.pl. Trasa miała 20 km cała impreza miała zakończyć się ogniskiem niestety potężna burza pokrzyżowała troche plany, ale z relacji naocznych światków mogę przekazać, że było bardzo fajnie, dużo rowerzystów i atrakcji, więc jak Nutka będzie starsza na pewno wybierzemy się całą rodziną :)
W tym dniu świętowaliśmy dzień psa, który miał miejsce dzień wcześniej więc nie mogło zabraknąć Pana Tuśka :) pogoda była naprawde upalna dlatego Pan P. troche biegł troche szedł tak aby oszczędzić Naszego milusińskiego, bo wiadomo do udaru to tylko jeden krok, dlatego w takie upalne dni należy pamiętać o czworonogach.
Czyli nie zapominajmy o misce z wodą i cieniu i jeśli to możliwe oszczędzamy psom długich spacerów czy też wysiłku w ciągu dnia, a jak wychodzimy warto mieć butelkę z wodą :) niezapomniany też o sprzątaniu po swoich psach ;)
Na parkrunie było kilka przemiłych psiaków, które świetnie się dogadywały ze sobą :)
Po południu postanowiliśmy zabrać Nutkę na zamek w Rabsztynie, gdzie odbywał się XII Turniej Rycerski :) Przyznam, że w sumie i My byliśmy tam pierwszy raz i coś czuje, że za rok wrócimy, bo było naprawde fajnie. Rycerze walczyli na miecze tak, że Nutka wystraszyła się tego co widziała, pozatym podziwialiśmy sowę i tańce z epoki. Na polanie były rozbite namioty rycerskie a wszystko utrzymane w charakterze danej epoki. Pod ruinami zamku można było zakupić żurek, ciasta oraz chleb ze smalce i ogórkiem serwowane przez Koło Gospodyń Wiejskich :) Było barwnie i wesoło było też mega upalnie.
A w nocy Pan P. wybrał się na II Night Biking z grupą rowerową Rower, Lubię Go gdzie była też ekipa z olkuszbiega.pl. Trasa miała 20 km cała impreza miała zakończyć się ogniskiem niestety potężna burza pokrzyżowała troche plany, ale z relacji naocznych światków mogę przekazać, że było bardzo fajnie, dużo rowerzystów i atrakcji, więc jak Nutka będzie starsza na pewno wybierzemy się całą rodziną :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

























































