wtorek, 28 czerwca 2016

Trening

Kiedy opadły emocje i kurz, kiedy deszcz przestał padać i nogi przestały boleć przyszedł czas na decyzje :)
Decyzje oczywiście w sprawie treningów, bo jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B, mamy w końcu jakiś punkt odniesienia teraz warto by było coś z tym zrobić. Pan P. podszedł do sprawy bardziej poważniej niż ja i wynalazł mi trening do którego podchodzę jak pies do jeża ale chyba trzeba się z tym zmierzyć, jeśli uda mi się przepracować miesiąc jak należy to na pewno o tym napisze :) Dziś zaczynamy choć nie jest to początek miesiąca, ale im szybciej tym lepiej nie ma na co czekać, nie ma co szukać wymówek ;)
Trening treningiem ale bez zrzucenia wagi nic z tego nie będzie, ale jak to zrobić w głowie jest jakiś plan ale wiem, że lekko nie będzie. Przez cały ten czas poczyniłam jakieś kroki i powiedzmy, że jakieś efekty widać ale to wszystko jest mało.
Najgorsze, że trzeba wyeliminować słodycze i słone przekąski i regularnie jeść a to nie takie proste, biorąc pod uwagę że uwielbiam słodycze :( Powiedzmy, że dwa dni są wzorcowe a w trzeci dzień zapominam i wszystko bierze w łeb :/
Ale robię to dla siebie i dla mojej rodziny :) Dla nich warto walczyć o zdrową siebie :)


poniedziałek, 27 czerwca 2016

III Wolbromska Ciężka Dycha 2016

Co to była za niedziela od rana targały mną wszystkie emocje od zwątpienia, strachu i płaczu po przez euforię, podekscytowanie i radość :)
To był dla mnie bardzo ważny dzień, ale od początku.
Tego dnia wstałam po 6 jakoś spać nie mogłam, Pan P. już był na treningu, gdzie zrobił jakieś 15 km. Dzień zapowiadał się upalnie, duszno i burzowo. Przygotowałam wszystko dla Nutki czyli jedzenie, picie, ubranka na zmianę sprawdzając po 10 razy czy wszystko jest :) Kiedy Pan P. wrócił zebraliśmy wszystko i pojechaliśmy do Wolbromia gdzie byliśmy gdzieś po 9.
Na miejscu przywitaliśmy się ze wszystkimi i zapisaliśmy Młodą na jej pierwszy bieg, co prawda nie było jej kategorii wiekowej bo ma 17 miesięcy ale pięknie dała sobie radę w grupie 3-4 latków.
O 10 był start biegów dla dzieci na lini ustawiły się najmłodsze dzieci. Pan P. z Nutką stanęli z tylu tak aby nikt jej nie stratował. Założenie było takie aby biegła z Tatą trzymając go za rękę ale wystarczyło, że zobaczyła biegnące dzieci i poleciała do przodu. Jej radość była ogromna śmiała się i piszczała a ja byłam z niej mega dumna :) Jej pierwszy w życiu start na 50 m i jej pierwszy medal :) 







Po biegu Nutka nie miała dość, biegała w tą i z powrotem po murawie stadionu, ale trzeba się było schować bo jednak słońce grzało dość mocno. W między czasie dołączyli do Nas inni biegacze z olkuszbiega.pl i Państwo W. gdzie Pani A. biegła a Pan D. dumnie przejął obowiązki niani na czas Naszego startu za co bardzo jestem mu wdzięczna :)

Bieg główny zaplanowany był na godzinę 12 dużo osób mówiło, że nie da rady w tym upale i chyba ich prośby zostały wysłuchane, ponieważ już po 11 zaczęło na niebie pojawiać się więcej chmur.
Przed 12 Pan P. zrobił mi rozgrzewkę i wtedy nadszedł niepokój dziwny ból w lewej łydce jakby się jeszcze bardziej nasilił, ale teraz nie było odwrotu trzeba było ustawić się na lini startu i w głowie mieć jeden cel dobiec do mety ;)
Trasa naprawdę była trudna dużo górek w lesie bieg po asfalcie, ale wdzięczna jestem strażakom za kurtyny wodne i Państwu z prywatnego domu za węża z wodą bo bez tego nie dałabym rady zrobić kilku kolejnych kroków. W połowie trasy grzmiało coraz bardziej i spadł deszcz, który oczyścił powietrze i trochę mnie schłodził.
Ale co tam deszcz, wiatr czy kurtyny wodne, gdyby nie Pan P., który postanowił biec ze mną nic by z tego nie było. To On przez cała trasę mnie dopingował, podawał wodę, mówił kiedy zrobimy siebie odpoczynek i gdzie trzeba przyspieszyć :D
Dziękuje Ci mężu <3
Na metę wpadłam już ostatkiem sił, słysząc doping a już na stadionie była Nasza Mała z którą wjechaliśmy na metę :) Było naprawdę super cel założony osiągnięty miało być poniżej 40 było poniżej 38 min, teraz mam jakiś odnośnik a za rok kto wie może zamiast 5 przebiegnie 10 km ;)




Impreza była super napewno na stałe zagości w moim biegowym kalendarzu. WolbromTeam spisał się pierwszorzędnie :)
Ale jeszcze jedno musze zauważyć jednak parkrun jest dobrym przygotowaniem do tego biegu, wiec trenujemy i biegamy dalej dla siebie, dla zdrowia, dla zabawy :)

czwartek, 23 czerwca 2016

Dzień Taty :)

Dziś swoje święto mają Tatusiowie - wszystkiego najlepszego dla Was, zawsze trwajcie i wspierajcie swoje dzieci, kochajcie je bezgranicznie, bądźcie dumni z nich a gdy upadną podajcie pomocną dłoń, bo to jacy będą później będzie Waszą zasługą. Żyjcie w dobrym zdrowiu a każdy dzień niech będzie wypełniony radością :D

Czasem się zastanawiałam co by powiedziała Nutka swojemu Tacie, gdyby umiała mówić. W sumie to mówi całą sobą, gdy słyszy dźwięk kluczy w zamku to od razu krzyczy "Tata, Tata" i gdy bierze ją na ręce Ona wtula się w niego poklepując Go po ramieniu :) Kiedy chce ją zabrać mówi "nie nie nie" i jeszcze mocniej się wtula. Najchętniej to by Taty nie odstępowała na krok, czasem mam wrażenie że jest zazdrosna bo kiedy leżymy w łóżku i ja się przytulam do Pana P. Ona wchodzi między Nas odpychając mnie i kładąc się między Nas :)
Widać, że Nutka Kocha Tatę swojego a On Kocha ją również, może nie ma czasu za dużo ale każdą wolną chwile stara się spędzać z Nutką.
Czy Pan P. jako Tata jest ideałem? Myślę, że dla Nutki tak <3

A tu zdjęcie zrobione po ciężkiej nocy u Babci, kiedy Mała strasznie płakała bo ząbki szły ale jak widać przy Tacie najlepiej :)

środa, 22 czerwca 2016

Wyśmiewanie...

Dziś będzie krótko, miałam przejść obok tego obojętnie ale nie mogę, bo coś mi się wydaje że nie tylko mnie to spotkało :/
Wiadomo, kiedy mówię że idę biegać nie znaczy to że w godzine robię 10 km nie pocąc się i nie dysząc. Kiedy mówię do Pana P. idę pobiegać znaczy to że idę na wojnę sama ze sobą by zrobić choć 5 km i zmieścić się w godzinie, wracam mokra zdyszana i obolała...
Ale kiedy tak dreptam po tych chodnikach na około mojego osiedla spotykam różnych ludzi, ktoś tylko patrzy, ktoś się uśmiechnie ale są też tacy co Cię wyśmieją... Nie powiem jest to przykre, bo pewnie ktoś chodząc by mnie wyprzedził a 80 kg ciało w ruchu to nie szczupła zgrabna wymalowana blondynka w przykusych spodenkach...
Moja twarz jest czerwona i widać na niej zmęczenie a pot spływa po mnie jakby padał deszcz, oddycham ciężko i głośno a moje ciało faluje jak galaretka ale...
No właśnie jest jedno ale to się kiedyś zmieni a śmieje się tylko ten co sam nic nie robi...

Tak więc drogi obserwatorze, kiedy zobaczysz biegnącego samotnego wieloryba powiedz mu coś miłego, bo On walczy o coś co może Ty masz ale pamiętaj role mogą się odwrócić, wtedy ja poklepie Cię po ramieniu i powiem "dasz rade jesteś wielki" ;)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

44 parkrun, wesele i kibicowanie w Bukownie :)

Jak ja lubię takie weekendy kiedy przychodzi niedziela wieczór i człowiek nie wie jak się nazywa ;)
18.06 czerwiec jest sobota jest parkrun :) oczywiście o 9.00 i oczywiście w Wolbromiu. Nie było Nas przez 3 tygodnie z różnych przyczyn więc stwierdziłam a co mi tam pobiegnę sobie. Co wtedy myślałam nie wiem ale biegło mi się dziwnie inaczej szybciej jakby łatwiej, wiadomo nie przez cała trasę bo powrót już nie był taki kolorowy ale było zdecydowanie lepiej :) Nawet na trasie słyszałam, że jest naprawdę nieźle czyżby jakiś przełom. Trasa pokonana w 38:05 chciałabym kiedyś powiedzieć, że w tyle przebiegam 10 km ale wszystko jeszcze do zrobienia :D

Pan P. w tym czasie spacerował z Nutką, która miała swoja pierwszą randkę ;)


Po parkrunie kawa u mamy Pani A. i w oczekiwaniu na Pana P. w domu byliśmy po 12 i trzeba było wrzucić 6 bieg bo o 14 jechaliśmy na wesele.

 Wesele odbyło się w Kazimierzy Małej w Eufori&Cotton Club
https://www.facebook.com/EuforiaCottonClub

Polecam to miejsce, bo ma naprawde niepowtarzalny urok. Teren jest obszerny cudnie zagospodarowany, sala ładna a jedzenie wyśmienite. Już dawno nie byłam na weselej, na którym by mi wszystko smakowało :) Nutka bawiła się świetnie latając po parkiecie i tańcząc z Tatą a wieczorem kiedy spała my siedzieliśmy na ławce przy fontannie, było super :)
Kilka słów o samym weselu: panna młoda wyglądała przepięknie, goście bawili się wyśmienicie, a w nocy puszczaliśmy lampiony.
Państwu Młodym życzymy jeszcze raz wszystkiego co najlepsze na nowej drodze życia i dziękujemy, że mogliśmy im towarzyszyć w tak ważnym dla nich dniu :)



19 czerwiec niedziela, kiedy ja spałam Pan P. z Państwem W. biegali po Ojcowie, nie wiem jak im się chciało bo ja sił nie miałam na nic, nawet Nutka rano zjadła mleko i poszła spać dalej - dobre dziecko :)
Popołudniu postanowiliśmy pojechać do Bukowna. Odbywał się tam XIV Ogólnopolski Bieg Uliczny o Puchar Burmistrza Miasta Bukowno. Tworzyliśmy bogatą strefę kibica, bo było komu kibicować, była liczna grupa z olkuszbiega.pl i Wolbrom Team. Gardła zdzieraliśmy w dwóch miejscach na pierwszej pętli i na mecie. 

Oczywiście wygrali Kenijczycy ale Naszym tez ładnie poszło w sumie to najważniejsze, że im się chciało i dobiegli do mety, bo pogoda była nie za fajna upał doskwierał straszny.
Wszystkim jeszcze raz serdecznie gratuluje :)


A ja sama już odliczam czas do niedzieli i nie powiem strach w moich oczach coraz większy ale będzie co będzie :)

środa, 15 czerwca 2016

Stara Wieś

Jak ja lubię takie wypady kiedy jest się z rodziną i przyjaciółmi w miejscu spokojnym ale urokliwym, kiedy odpoczynek nabiera nowego znaczenia, bo nic nie musisz ale chcesz :)
I tak właśnie było w miniony weekend :)
Wybraliśmy się z Państwem W. i ich synem na działkę, dzięki uprzejmości ich wujka. Tereny piękne, ponieważ Stara Wieś jest tuż za Limanową czyli góry, czyste powietrze i zwierzęta, które wypasane były nie opodal i nie mówię tu o krowach ale owcach i sarnach, które były w zagrodach. Nie muszę chyba pisać, że Nutka była zachwycona.
Mnie osobiście udało się zrobić skromne 3 km ale chłopaki już w sobote zrobili ponad 20 km po górach w deszczu, wrócili cali mokrzy ale zadowoleni. A my w tym czasie z Panią A. umyłyśmy samochody no co taki wysiłek to też forma ćwiczeń ;) Na działce było też spore oczko wodne z którego musiał skorzystać Tofi, bo inaczej nie byłby sobą. Nutka za to latała po podwórku jak szalona :)
W niedziele i poniedziałek też nie próżnowali, trasy ponad 10 km, którymi też Pani A. nie pogardziła. Pan D. skosił trawę a ja ją grabiłam ehh jak głupia ręce mnie bolały ale czułam, że żyje. 
Chciałabym napisać o jakiś spektakularnych osiągnięciach w tropieniu mojej wagi, ale cóż nie ma się czym chwalić, co chwile coś staje na przeszkodzie, ale już za niespełna 2 tyg III Wolbromska Ciężkach Dycha. Ja startuje na 5 km ale w ogóle nie czuje się przygotowana, aż mi wstyd mam tylko nadzieje, że uda mi się do tego czasu trochę pobiegać. 
Tylko gdzie ja znajdę motywacje, bo gdzieś się schowała tylko gdzie :/



piątek, 3 czerwca 2016

XII Zjazd Fundacji Pomocy Goldenom Aurea - Lipiny 2016

W zeszłym tygodniu o tej porze była piękna pogoda, słońce tak świeciło że aż żal było nie chodzić na boso co również uskuteczniali moja córka. 
W Lipinach odbył się kolejny XII już zjazd Fundacji, która swoimi działaniami wspiera goldeny w potrzebie. Cztery lata temu uczestniczyliśmy w takim zjeździe było super więc chcieliśmy to powtórzyć. 
Ale od początku. Na Fundacje trafiłam dzięki koleżance, która też ma goldena to Ona mi o niej opowiedziała a ja uznałam, że jeśli wspierać psiaki to właśnie za ich pośrednictwem i tak Pan Tofin stał się honorowym złotkiem :D Wspieraliśmy Fundacje jak potrafiliśmy nawet byliśmy Domem Tymczasowym dla Werki prześwietnej psiny po przejściach dużo mnie to nauczyło.
Z całego serca polecam wspieranie właśnie tej organizacji tam robią wszystko dla tych czworonogów oddając im całe swoje serce :)
http://www.aurea.org.pl/
Wracając do zjazdu, było ponad 100 człowieków i 64 psy, była super pogoda i doborowe towarzystwo, było ognisko, były grille i gry w karty do późnej nocy :D były też pouczające wykłady z dietetykiem i Panią Doktor oraz zabawy węchowe dla psów, choć po tym jak odgadłam po zapachu jaka zupa będzie na obiad to chcieli mnie wysłać na te węchówki ;)


Ale przede wszystkim było rodzinnie i to kocham najbardziej :)



A Pan Tofin najbardziej uwielbia wodę z której mógłby nie wychodzić a że Zjazd był nad jeziorem to i była plaża, którą pokochała też Nutka :) poza tym Nutka świetnie odnalazła się pośród takiej ilości psów i nawet nauczyła się nowego słowa "siad" ;)



W przyszłym roku też pojedziemy bo tylko w takim miejscu można spotkać ludzi, którzy kochają to samo co ja czyli swoich bliskich i psiaki :)