Podróże z brzuszkiem czyli Biegowy Potop Szwecki cz.1
Mialam dużo napisać nawet dwa razy pisałam niestety wszystko mi gdzieś uciekło, więc będzie krótko a resztę niech opowiedzą zdjęcia :)
Dziękuje rodzince W. że w końcu po 5 latach udało się spotkać, a poznaliśmy się 5 lat temu przebywając na jednym obozie szkoleniowym dla psów, jak widać tydzień wystarczył by polubieć się na lata :)
Dziękuje Panu P., że mnie jednak namówił na ten wyjazd, to dzięki niemu dałam radę przetrwać a z brzuszkiem i małym dzieckiem nie jest to proste, biorąc pod uwagę, że nie najlepiej się czułam :*
Dziękuje całej ekipie Wolbrom Team za świetne towarzystwo i fajnie spędzony czas z Wami mogę jeździć wszędzie :D
Dziękuje Panu D. za towarzystwo na trasie 5 km, bez niego nie dałabym rady sama z wózkiem na tej trasie :)
Dziękuje organizatorom za świetnie przygotowaną imprezę, wszystko było dopięte na ostatni guzik i nie było chwili na nudę :)
Dziękuje Naszemu przewodnikowi Grześkowi, ktory podzielił się z Nami fajnymi informacjami, pokazał fajne miejsca i był mega pomocny przy robieniu zakupów :)
Gratuluje wszystkim wyróżnionym na podsumowaniu imprezy a w szególności Adze W., która zajęła pierwsze miejsce wsród kobiet na 10 km. Gratuluje też mojemu mężowi, który postanowił pozwiedzać i zamiast 10 zrobił 14 km ;)
A przedewszystkim gratuluje Nutce, że świetnie się spisał, nie marudziła i dostała wyróżnienie dla najmłodszego uczestnika biegu na 5 km <3
Oczywiście wszystkim taki wyjazd polecam z całego serca, jeśli się uda wybierzemy się w przyszłym roku, bo nieukrywaną zakochać się można w Szwecji :)
Tak jak pisałam resztę niech opowiedzą zdjęcia które nie ukrywam skradłam z kilku miejsc ;)
czwartek, 22 września 2016
środa, 21 września 2016
Pierwsza Srebrna 10...
Pierwsza Srebrna 10 i Memoriał Kazimierza Chechelskiego :)
Bieg uliczny organizowany przez Klub Biegacza "Olkuszbiega", kiedy pojawił się pomysł stworzenia tego biegu pierwsze pytanie jakie sie nasunęło czy taki młody Klub da sobie radę a potem czy będzie w ogóle zainteresowanie. Praktycznie cały ciężar organizacji spadł na barki prezesów Klubu czyli na Asie i Krzyśka wiadomo każdy członek Klubu pomagał na ile mógł :) Organizacja tego biegu była bardzo ważna nie tylko ze względu na to, iż to był pierwszy bieg organizowany przez Nasz Klub ale przedewszystkim ranga tego wydarzenia była bardzo doniosła, bo w ten sposób społeczność chciała uczcić zmarłego trenera Kazimierza Chechelskiego, postać bardzo ważną dla Olkuskiego sportu.
Jako początkujący biegacz miałam założenie, że dam rade przygotować się do tego biegu i przebiec go w limicie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że moje plany ulegną gruntownej zmianie. Przyznaje, iż nie mogłam się zaangażować w organizacje biegu tak jakbym chciałam i nie pobiegłam tak jak chciałam.
Ale czy jest mi przykro? Nie, bo pod sercem rośnie kolejny biegacz ;)
Wracając do samej soboty dzień zaczął się standardowo od parkrunu w Wolbromiu, tam postanowiliśmy rodzinnie być wolontariuszami, gdzie Nutka dzielnie rozdawała tokeny. W Wolbromiu troche czasu spędziliśmy na zwykłych sprawach dnia codziennego plus u dentysty dowiedzieliśmy, że gorączka u Naszego dziecka to nie choroba uff tylko wychodząca górna 5 na którą myślałam, że mamy jeszcze czas. Po zrobieniu zakupów pierwszy raz mnie mocno osłabiło i już wtedy miałam na bieg nie jechać :/
Do biegu było jeszcze sporo czasu, ale wcześniej odebraliśmy pakiety startowe, dziewczyny świetnie sobie radziły więc pojechaliśmy do domu.
Bieg zaplanowany był na 16 ale wiadomo warto przyjechać wcześniej by porozmawiać z biegaczami i znajomymi :)
Wiadomo, że mój strat był symboliczny nie zamierzałam biec, bo było by to nie odpowiedzialne ale chciałam chociaż zrobić jedno kółko z Nutką w wózku. Niestety pogoda pokrzyżowała moje plany i doszłyśmy tylko do rynku, by tam kibicować innym biegaczom :) Nie wiem tylko dlaczego tak bardzo byli zdziwieni moim widokiem Ci co zabezpieczali trasę ;)
Na ostatnim kółku wózek z Nutką przejął Pan P. i tak z Nią przekroczył linie mety no i tu wyszła moja głupota, ponieważ w kaloszki Nutki pod wózkiem włożyłam czip co na mecie dało mi pierwsze miejsce w mojej kategorii wiekowej ;) Ale na szczęście szybko zostało to naprawione :)
Impreza była naprawdę super wiadomo, że zawsze się znajdzie coś do poprawy ale to nie istotne ;) Biegacze dopisali, pogoda trochę mniej, szkoda że było tak mało kibiców ale nad tym jeszcze trzeba popracować by rozruszać mieszkańców Olkusza ;) Jak na kobietę w ciąży liczyłam na jakiś bigosik w ostateczności żurek ale był makaron, no cóż nie wszystkim można dogodzić ;)
Organizacja była super a losowanie nagród wśród wszystkich uczestników dużo lepszym rozwiązaniem, niż nagradzanie tylko najlepszych :D
Za rok mam nadzieje, że będzie jeszcze więcej uczestników a ja może dam radę wystartować już jako biegacz :D
p.s. zdjęcia zapożyczone od kilku fotografujących to wydarzenie ale zapomniałam już od kogo więc zapraszam do oznaczania :)
wtorek, 13 września 2016
Podróże z brzuszkiem czyli Festiwal Biegowy w Krynicy 2016
Długo się zastanawiałam czy jechać, bo to jednak wyjazd w piątek powrót w niedziele a droga jednak długa i trochę męcząca. Ale jednak chęć bycia na jednym z większych wydarzeń biegowych w Polsce zwyciężyła :)
Tak jak pisałam droga długa z korkami, ale zdążyliśmy na 19 na odprawę. Nutka w wózku jakby odżyła widząc tylu ludzi, zaczęła się śmiać i bić brawo, no jak nic urodzony kibic ;)
Mnogość imprez biegowych i nie tylko była tak duża, że naprawdę wielki szacunek dla organizatorów, bo wszystko było przygotowane na najwyższym poziomie :)
Nas najbardziej interesował bieg, który miał się odbyć w sobotę czyli Bieg 7 Dolin na dystansie 64 km czyli ultra. Pan P. z Panem D. jeszcze na długo przed wyjazdem do Krynicy omawiali wszystkie szczegóły taktyczne, jedno co się nie zmieniło już od kilku biegów to to że biegli razem a jak wiadomo kiedy biegnie się razem wszystko wydaje się do zrobienia ;)
W piątek na noclegu spotkaliśmy się z Panem T. z Wolbrom Team, który startował na dystansie 100 km, jego star był już o 3 w nocy na mecie zameldował się po 19. Wielki szacunek i wielkie gratulacje, bo przebiec w górach taki dystans w takich warunkach to naprawdę jest coś :D
Nasi Panowie start mieli zaplanowany na 8, ale niech nikogo ta godzina nie zmyli, na zbiórce mieli się stawić o 5.30 by autokarami o 6 dojechać na miejsce, czyli stosunkowo wcześniej trzeba było wstać. Kiedy Oni już byli na trasie my z Nutką i Panią A. jeszcze spałyśmy, ale też trzeba było się zbierać, bo Pani A. startowała o 11 w Życiowej 10. I w tym miejscu serdecznie jej gratuluje, bo było to 10 km ale w upale, w którym ja nie mogłam siedzieć.
Cały dzień był dla mnie mega emocjonujący i stresujący, hormony ciążowe nie pomagały tak samo jak nie pomagała Nutka, której wszędzie było pełno. Na szczęście w oczekiwaniu na Panią A. towarzyszyła mi Pani A.Sz., która oczekiwała na swojego męża i resztę ekipy z olkuszbiega.pl, którzy również pojawili się na starcie Życiowej 10 :)
Oczekiwanie na Panów z ultra było jedną wielką loterią emocji i przeżywania czy zmieszczą się w czasie, bo musicie wiedzieć, że to nie jest tak, że masz 12 godzin i musisz sie w tym czasie zmieścić. Na trasie były punkty kontrolne i mierzenia czasu, w których chłopaki mieścili się na styk lub z zapasem dosłownie paru minut. Dla mnie to był horror nie do opisania, a to że się parę razy popłakałam, może oddać to jak to na mnie działało ;)
Oczywiście horror, był też na mecie kiedy została minuta a ich jeszcze nie było, sekundy nagle tak szybko biegły, że nie da się tego opisać i nagle na horyzoncie pojawia się Pan P. widać, że dużo go to kosztowało ale niesiony dopingiem (i tu podziękowania dla Państwa S. za doping) dobiegł do mety a zaraz za nim Pan D. który na mecie padł ale miał siły by udzielić wywiadu :D Jak się okazało chłopaki mieli zapas około 4 minut, ponieważ najważniejszy był czas netto biegu.
Jestem mega dumna z mojego męża to jego pierwsze w życiu ultra a dodać trzeba, że biega niespełna od 19 miesięcy czyli zaczął kiedy urodziła się Nasza córa, a startował naprawdę od zera <3
Gratulacje również dla Państwa W. małżeństwo biegowe pozytywnie zakręcone dzięki, że jesteście :D
Gratulacje również dla całej ekipy z olkuszbiega.pl, która w Krynicy startowała fajnie, że Wam się chciało do zobaczenia na innych trasach :)
Podsumowywujac podróż z brzuszkiem, było ciężko bo było mega gorąco, mega dużo ludzi, było zmęczenie i długa podróż. Nie wiem czy pojadę na kolejny wyjazd ale wiem, że bym żałowała gdybym nie była w Krynicy ;)
A poniżej kilka fotek :D
czwartek, 1 września 2016
1 urodziny Parkrun Wolbrom
Z przyjemnością zapraszam w imieniu Wolbrom Team i parkrun Wolbrom na 1 urodziny sobotniego biegania :)
Pewnie większość już wie, ale warto o tym przypomnieć.
Parkrun to wspaniała inicjatywa na którą ma zaproszenie każdy a chyba Wolbrom to jedyna lokalizacja gdzie jest tak rodzinnie i przyjacielsko :) W każdą sobote o 9 rano zapraszani są biegacze mali i duzi, rodziny z dziećmi i seniorzy czyli wszyscy, którzy chcą sobotni poranek spędzić w miłym towarzystwie na świeżym powietrzu. Parkrun Wolbrom wyznaje zasadę, że trasę 5 km można przebiec, przetruchtać lub przespacerować czekamy do ostatniego uczestnika :)
Dlatego warto być w sobote w Wolbromu tym bardziej, że odbędzie się bieg na zakończenie lata, rozdanie nagród, biegi towarzyszące takie jak bieg w szpilkach czy bursztynowa mila. Dodatkowo w ten weekend Wolbrom świętuje swoje dni więc bedzie się działo :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)













