wtorek, 26 kwietnia 2016

Taka ja :)

Ktoś kiedyś pytał jaka jestem a jestem taka :
I niezmiennie zapraszam na kiermasz, który ruszy dzisiaj :)

https://www.facebook.com/events/1331535326862248/

I na stronkę, gdzie można bezpośrednio wesprzeć Michałka Kalisia... 
Ja poczekam Ty też rak w Jego oczkach już nie :/

https://www.siepomaga.pl/siatkowczak



poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Licytacje dla Michałka Kalisia

Od jutra ruszy wydarzenie z licytacjami dla Michałka. Licytowane będą głównie książki podarowane przez biegaczy z Klubu Bigacza Olkuszbiega i ich Przyjaciół. Sami jesteśmy rodzicami więc tym bardziej nie mogliśmy przejść koło sprawy Michałka obojętnie.
Kwota do uzbierania jest ogromna ale wspólnie damy rade :)
Zapraszam wszystkich do czynnego udziału w licytacjach :)

https://www.facebook.com/events/1331535326862248/

Dodatkowo Olkuszkie Stowarzyszenie Dobroczynne Res Sacra Miser, rownież organizuje licytacje dla Michałka, można tam wylicytować różnego rodzaju usługi od fryzjerskich po projektanta wnętrz :) więc na pewno warto tam zajrzeć i zostać na dłużej :)

https://www.facebook.com/events/374949076008650/

Jeśli jednak nie macie czasu na licytacje a chcecie pomóc to zapraszamy do wysyłania smsów i dokonywania wpłat przez stronę :)

https://www.siepomaga.pl/siatkowczak

Razem na pewno damy radę pomóc Michałkowi :)




czwartek, 21 kwietnia 2016

Michał Kaliś - siatkówczak obuoczny

Ten post miał powstać jutro, ale z pewnymi rzeczami nie można czekać.
Nie tak dawno pisałam o małej Lence z siatkówczakiem na szczęście udało się zebrać dla niej potrzebna kwotę. Lenka jest już w USA a wieści jakie stamtąd płyną są cudowne. Okazuje się, że z oczkiem dziewczynki wcale nie jest tak źle i jest duża szansa, 

że dzieki dwóm dawką leków dziewczynka będzie żyła i widziała w miarę normalnie, a w Polsce oczko chcieli usuwać, jak widać warto walczyć.
Dziś walczymy o Michałka, który jest z mojego rodzinnego miasta ba można powiedzieć, że jest moim sąsiadem, więc tym bardziej nie mogłam przejść obojętnie. Michałka można wesprzeć poprzez stronę

https://www.siepomaga.pl/siatkowczak

Na tej stronie można poznać też historie tego uroczego chłopca.
Nie samym pisaniem człowiek żyje, więc należy działać. Pierwsze działania już w sobote podczas imprezy "Rozruszajmy Olkusz", odbędzie sie kwesta na rzecz Michałka plus kiermasz ciast i ciasteczek :)

https://www.facebook.com/events/1722081414734887/

Drugim pomysłem, który mam nadzieje wypali, jest utworzenie wydarzenia z licytacjami książek i innych fantów na rzecz Michałka, które ruszy w poniedziałek :) Obecnie zbieramy fanty jak na tą chwile zgłosiło się pare osób z Klubu olkuszbiega.pl oczywiście liczymy na więcej.
Jeśli ktoś by chciał wesprzeć jakimś fantem Nasze wydarzenie a tym samym Michałka zapraszam do kontaktu :)


Torebki

Ostatnio miałam kilka pytań o moja nową torebkę i obiecałam, że o tym napisze :)
Już dawno nosiłam się z zamiarem kupna nowej torebki takiej uniwersalnej na wyjścia z dzieckiem, na wyjście do siłowni czy fitness. Chciałam coś fajnego, kolorowego i nietypowego takiego tylko mojego. I w końcu się udało znaleźć coś co by pasowało do mnie :)
Torebka pomimo, że jest niska to jest bardzo pojemna i wodoodporna na czym bardzo mi zależało. Drugim ważnym aspektem, było to aby pasek na ramie był odpinany, ponieważ chciałam mieć możliwość zmiany paska na tego z napami by móc przypiąć torbę do wózka.
Przedstawię dwie wersje na fitness i dla mam :)
Na fitness spakowałem buty, bluzkę, leginsy, szczotkę, dezodorant, telefon i kosmetyki gdyby trzeba było zrobić szybko makijaż :)
Po spakowaniu wszystkiego widać, że jeszcze jest trochę miejsca a wszystkie 4 boczne kieszonki są puste.




Do wyjścia z Nutką spakowałam 3 szt pieluch, chusteczki nawilżone, przewijak podręczny, ubranka na zmianę body i rajstopki, słoiczek z obiadkiem, butelka z soczkiem i dodatkowy soczek, krem, spray do noska, w bocznej kieszeni woreczki na pieluchy i ulubiona zabawka Nutki czyli szczur :) zapomniałabym kosmetyki też spakowałam i spokojnie jeszcze parę rzeczy by się zmieściło bo w torbie było sporo luzu :)




Druga torebka to moja fanaberia, bo uwielbiam labradory sama mam taką czekoladę w domu więc nie mogłam się oprzeć i musiałam ją mieć. Jest nie wielka ale książka o 600 stronach mieści się bez problemu plus parę drobiazgów :)


O torebki pytajcie na
https://www.facebook.com/stylovemaluszki/?ref=ts&fref=ts

wtorek, 19 kwietnia 2016

Choroba

Nie jestem herosem już to wiem :(
A Pan P. zawsze powtarzał "ubieraj się", ale nie ja jestem hojrak przecież w niedziele było tak ciepło co z tego że trochę wiało. Przecież mnie spaliło i inaczej niż w krótkim rękawie nie dało się chodzić. W poniedziałek nie czułam się najlepiej, ale zwaliłam to na przemęczenie przecież 10 km robi swoje. Obiecałam sobie przecież, że koniec wymówek "źle się czuje". 
I co w nocy był dramat czułam ból w nerkach, nad ranem doszły bóle stawów i ból głowy. Teraz jeszcze temperatura 38,5 stopni i jak to wytrzymać, przecież pod opieką mam Nutkę :/.
Na szczęście widzę, że już kładzie się spać i ja też tak zrobię, przecież miałam jutro biegać, ale Pan P. powiedział kategorycznie nie :( I co teraz jestem załamana :( Wiem, że to nie koniec świata ale chyba przestane cokolwiek planować, bo ewidentnie nic mi nie wychodzi...
A tyle miałam planów na najbliższe dni :(

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Pilates

Według grafiku treningowego dziś miało być bieganie, ale w związku z tym, że weekend był aktywny trzeba było wymyślić coś innego :)
Na salsie w losowaniu wygrałyśmy z Panią A. wejściówki na fitness, więc przyszedł czas by je wykorzystać. Więc poszłyśmy ja, Pani A. i Pani O.

https://www.facebook.com/fitness.olkusz/?ref=ts&fref=ts

Padło na pilates, bo to nie obciążające, spokojne i w ogóle jak to określił Pan P. "miłego leżenia". Człowiek to jednak krótką ma pamięć, albo zmęczenie dało się już o sobie znać, bo o jakim leżeniu my mówimy. Pilates oczywiście jest spokojny, ale ja wyszłam z niego mokra. Chyba wszystko co możliwe sobie rozluźniłam, piłeczki dały radę naprawdę czuje się rozciągnięta choć początkowo odczuwałam ból. Nawet spacer z psem nie był problemem. 
Najbardziej cieszę się z tego, że udało mi się dziś nie szukać wymówki i zdecydowanie czuje się dobrze :) Dlatego w poniedziałki jeśli weekend będzie intensywny postanowiłyśmy z Panią O. chodzić na pilates a co nie samym bieganiem człowiek żyje ;) 

http://www.fitness.olkusz.pl/?members=katarzyna-kucab-klich

Perły Małopolski 2016 - Skała

Tytuł zacny ale spieszę wyjaśnić, że ja nie biegłam. Jeszcze nie biegłam ale za 3 lata chce wystartować na dystansie 21 km, taki jest plan i chce go zrealizować.
Zaczynając od początku takie dni to ja lubię. Pogoda od rana zapowiadała się cudowna, więc spakowałem Nutkę na cały dzień, założyłam wygodne ubranie i buty, bo plan był jeden - jedni biegną ja chodzę :)
Perły Małopolski to biegi górskie na dystansach 5, powyżej 13 i 21 km. Skala jest pierwsza w tym roku, potem jedziemy do Szczawnicy :) Grupę olkuszbiega.pl reprezentowało kilku zacnych biegaczy, którzy wybrali dystans 21 km. Walczyli z podbiegami, z własnymi myślami, z brakiem wody i upałem, ale wszyscy dali rade wbiegając na metę z uśmiechami :)




Kiedy Oni biegali my z Nutką poszłyśmy pochodzić. Mała już po chwili zasnęła i wcale jej się nie dziwie w Skale byliśmy na 9 a start był o 12 w południe. Pozwiedzałyśmy okoliczny las i odkryłyśmy dwa cmentarze i okopy. Na granicy lasu i pola w oddali widziałam biegaczy, świetnie to wyglądało niestety mój aparat tego nie ogarnął ale obraz mam w pamięci. Z Młodą i endomondo zrobiłyśmy 5 km w całości było jakieś 10 ale kto by to liczył ;) ważne, że moje nogi to czują :) 





Po niecałych dwóch godzinach na mecie zameldował się Pan P. zły bo myślał, że nie zmieścił się w 2 godzinach. A tu niespodzianka 1:50 :) Schowaliśmy się w cieniu i czekaliśmy na resztę ekipy plus na Naszych przyjaciół z Wolbrom Team, bo Oni też byli jak zwykle dużą, uśmiechniętą ekipą. Kiedy wszyscy już byli na miejscu, był też szampan i ciastki owsiane z okazji urodzin Pani A. Uwielbiam takie dni jak wczorajsze: super pogoda, super towarzystwo i świeże powietrze :D
Wszystkim, którzy wczoraj biegali GRATULACJE :D

sobota, 16 kwietnia 2016

Kryzys

Nowe słowo klucz w mojej mentalności, które będzie pewnie nie raz przewijać się podczas moich zmagań - kryzys. Tym razem nie jest to kryzys psychiczny ale fizyczny. Tak się kończy chęć bycia kozakiem ;) No bo jak to ja nie dam rady :) W środę z Panią O. zrobiłyśmy 4 km w 32 min, w piątek znowu 4 km tym razem poniżej 31 min - nikt mi nie wmówi, że nie ma radości kiedy pobije się swój czas nawet o te parę sekund :) I mamy dzień dzisiejszy czyli sobotę a jak jest sobotę to jest.... oczywiście parkrun Wolbrom.
Rano wstałam w bojowym nastroju, bo jeśli robię 4 km w około 31 min to jest szansa na zrobienie ładnego czasu na parkrun. Wystroiłam się w klubową koszulkę, a co trzeba promować Klub. Pan P. obstawiał z Nutką wolontariat, więc można było spokojnie biec. Początek nie był nawet zły biegło się nie najgorzej jak na mnie ;) I tu pojawia się słowo klucz czyli kryzys, który dopadł mnie na powrotnej drodze. Piszczele tak zaczęły mnie boleć, że nie wiedziałam co jest grane. Piszczele to jeszcze nic nagle doszło kolano, myślę sobie co za diabeł mnie dopadł. Przypomniałam sobie słowa doświadczonych biegaczy "nic na siłe" tak więc resztę trasy po prostu przeszłam szybkim krokiem. Na szczęście mi się nie nudziło, bo czas ten spędziłam na miłej pogawędce za która dziękuje :) 


czwartek, 14 kwietnia 2016

Wspomnienie

Taka byłam rok temu, takie wspomnienie wyświetla mi FB. Taka jestem nadal, ale coś się jednak zmieniło i zmienia ;)

środa, 13 kwietnia 2016

Brownie bez glutenowe

Jestem z siebie dumna podwójnie, ale od początku :)
Poczyniłam nowy krok w mojej przygodzie kulinarnej, tym razem padło na brownie. Nie powiem byłam przerażona znowu miałam coś piec. Potrzebowałam szybkiego przepisu co by się nie narobić a było dobre i bezglutenowe, bo patrząc na skład dietetyczne to to nie jest :)

Brownie skład (wychodzi około 15 kawałków):
- 200 gram gorzkiej czekolady
- 200 gram cukru
- 170 gram masła
- 100 gram mąki ryżowej
- 50 gram mąki ziemniaczanej
- 3 jajka

Potrzebna będzie też blaszka około 20x25 i papier do pieczenia :) 

Nastawiam garnek z woda czekam aż się woda zagotuje. Na garnek nakładam metalową miskę w której rozpuszczam kostki czekolady. W między czasie jajka miksuje z cukrem na średnich obrotach. Czekoladę mieszam aż się rozpuści, na koniec dodaje do niej masło pokrojone w mniejsze części cały czas mieszam, kiedy jest już jednolita masa dodaje ją do zmiksowanych jajek z cukrem i miksuje nadal. Na koniec dodaje mąkę i dalej miksuje, kiedy mamy już gładką masę przelewam do formy wyłożonej papierem. Wstawiam do pieca na 15 min na 180 stopni, grzanie góra dół. Nie wiem jakie powinno być w środku, mnie wyszło w zwartej konsystencji i suche. 
W domu pachniało czekoladą, cudny zapach w smaku też pyszne. Akurat tak się złożyło , że w odwiedziny przyszedł teść więc przetestował brownie i uwaga powiedział, że jest smaczne. Komplement z jego ust jest dla mnie o tyle ważny, iż teść nie lubi słodyczy a to mu pod pasowało z czego jestem dumna :) Smakowało też Pani O. i Panu P. czyli nie jestem taka zła w te klocki ;)




Jak już sobie pozwoliłam zgrzeszyć trzeba było to odpracować więc Pani O. wyciągnęła mnie na bieganie. Nie było źle 4 km w 32 min, niestety moje endomondo jest dla mnie niedostępne, ale nie będę się nad tym rozwodzić ;) 
Najwazniejsze, że ustalony został plan treningów uwzględniając,nże poprzedni nie wypalił. Tak więc biegamy poniedziałki, środy i piątki, ja dodatkowo w soboty na parkrunie. Dystanse do max 5 km. W piątki zamiennie z bieganiem chcemy wprowadzić basen, ale to juz bedzie zależne od pogody i stanu Naszych ciał. Teraz tylko trzeba się tego trzymać i nie dać wygrać lenistwu oraz wymówką. 

wtorek, 12 kwietnia 2016

Przystanek

Kiedy Zizu jest na tropie czasem musi zrobić przerwę, przystanąć na chwilę, odpocząć, nabrać sił. Wtedy zwalnia przysiada na ławce i wyciąga książkę :)
Był czas, że czytałam bardzo dużo, potrafiłam jedna książkę przeczytać w max 2 dni, potem jakoś "zapomniałam" jak to jest trzymać w ręce coś co nie jest związane z ciążą, dzieckiem itd.
Na szczęście mam Panią O., która nie tylko dba o moje spacery ale też o to o czym "zapominam".
Przyznaje, że od dawna miałam swojego polskiego ulubionego pisarza i był nim Andrzej Ziemiański, który jest autorem między innymi cyklu książek o Achai. A co za tym idzie ciężko mi się przestawić na czytanie innych. 
Pani O. przyniosła mi dwie książki jednej autorki, którą jest Katarzyna Puzyńska, przyznam podchodziłam do czytania jak pies do jeża, ale o dziwo już po paru stronach nie mogłam przestać czytać. Pierwsza książka nosi tytuł "Motylek", czytało się ją szybko pomimo dużej ilości stron. Wątków też było co nie miara a wszystko skupiało się na morderstwie w małej wsi, gdzieś w Polsce. Nie będę opowiadać książki ale warto ją przeczytać, choćby dlatego że moje domysły co do sprawcy nie znalazły odbicia w rzeczywistości a wszystko wyjaśniło się zaledwie na kilku ostatnich stronach książki :)
Nie ukrywam, iż Andrzej Ziemiański spadł z piedestału, ponieważ po tej jednej książce to Katarzyna Puzyńska jest moim numerem jeden. Z zapartym tchem rozpoczęłam czytanie drugiej książki z serii o Lipowie "Więcej czerwieni" i mam nadzieję, że się nie zawiodę :)
Trzeba pamiętać, że będąc na tropie utraconej wagi nie możemy zapominać o przystankach aby naładować akumulatory... Takie ładowanie akumulatorów to ja lubię... :)

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

9 kwietnia 2016

Sobota - co to był za dzień od samego rana pełen emocji, choć emocje nie opuszczały nikogo przez cały tydzień :)
Dla mnie był ten dzień podwójnie stresujący. Dlaczego? Odpowiedź jest w sumie dość prozaiczna i dla innych pewnie nie zrozumiała. Po raz pierwszy moje dziecko zostało w domu na tyle godzin bez mamy i taty. Kiedy czekałam na przystanku na samochód nerwowo patrzyłam na okna mieszkania, w duszy miałam dziwny lęk a kiedy wsiadłam do auta prawie się popłakałam. Nutka została w domu przez natarczywe zęby, które postanowiły w ilości 4 sztuk wyjść w podobnym czasie a przy okazji pojawił się katar, kaszel, stan podgorączkowy i ropiejące oczko. Na szczęście została w domu pod dobrą opieką Pani O. i nawet chyba nie tęskniła, bo kiedy się ubierałam radośnie mówiła mi pa pa :)
Wracając do tematu 9 kwietnia był dla Naszego Klubu bardzo ważny, po raz pierwszy organizowaliśmy bieg dla 200 biegaczy, z biegiem dla dzieci i kiermaszem dla Lenki, dodać trzeba, że Klub ma niespełna 4 miesiące :)
Dla Lenki udało się uzbierać 1412,50 zł i 2 euro :) a to dzięki ludzią o wielkich sercach, którzy bez wahania uzupełniali puszki za co bardzo serdecznie dziękujemy :D
W tym miejscu należy również podziękować organizatorce kiermaszu Gosi Oleszak i wszystkim, którzy ją wsparli z olkuszbiega.pl, Biegacze po godzinach i Wolbrom Team :)


Co do samego biegu i jego organizacji, wszystko wypadło super choć padał deszcz chyba nikomu to nie przeszkadzało. Biegacze dopisali, trasa była przygotowana i dobrze oznakowana a co najważniejsze nikomu nic się nie stało. Pomimo małych problemów ze skanowaniem uczestników i lekkim poślizgiem z ogłoszeniem wyników myśle, że wszystko wypadło super :)
Nasza Pani Prezes zorganizowała wszystko na wysokim poziomie za co należą się jej brawa :D podziękowania również dla dzielnych wolontariuszy, którzy stali na trasie i pomimo deszczu wrócili z dużymi usmiechami :D podziękowania dla wszystkich, którzy w tym dniu i nie tylko zajmowali się organizacją całej imprezy :)
Podziękowania również dla sponsorów, bez ich wsparcia to wszystko by się nie udało a losowanie nagród nie było by takie ekscytujące ;)
Uff to chyba tyle :)
Mnie dopiero na drugi dzień opadła adrenalina i można było wrócić do normalności :)
Jeszcze raz wszystkim gratuluje i dziękuje :)
To był fantastyczny dzień i właśnie tak go zapamiętam :)




czwartek, 7 kwietnia 2016

Lenka Rogalska

Miało być dzisiaj o czymś innym ale jednak jako Mama sama nie mogę przejść obok tego obojętnie.
W sobotę na biegu organizowanym przez olkuszbiega.pl i Wolbrom Team wraz z partnerami, oprócz imprezy biegowej i rodzinnego pikniku, będzie organizowana zbiórka właśnie na rzecz Lenki Rogalskiej z Klucz.
Ta Mała istotka już tak wiele przeżyła w swoim życiu a już tak niewiele potrzeba aby mogła wyjechać do USA, do lekarza który jej pomoże.

https://www.siepomaga.pl/lenarogalska

My oczywiście nie mogliśmy przejść obojętnie i wspólnymi siłami z grupą Biegacze Po Godzinach stworzymy stoisko z pysznymi ciastami i ciasteczkami, które będzie można zakupić i w ten sposób wspomóc akcję. Będą też inne fanty i niespodzianka dla najmłodszych, chyba że znajdzie się odważny dorosły ;)

Tak więc zapraszamy wszystkich w sobotę 9 kwietnia od godziny 10 (otwarcie biura zawodów) na parking leśny przy Rabszytnie. 
11.45 rozgrzewka 
12.00 bieg główny
W tym czasie będą organizowane biegi dla najmłodszych, quizy i zabawy organizowane przez Nadleśnictwo Olkusz i nie zapomnijcie o stoisku dla Lenki. 
Każdy kto wesprze akcje dostanie naklejkę "biegam dla Lenki", cały dochód ze sprzedaży słodkości przekazany będzie Lence.
Pokażmy, że w biegaczach siła :)


środa, 6 kwietnia 2016

Spadek formy...

Nic nie dzieje się bez przyczyny - tak powinien wyglądać tytuł dzisiejszego posta.
W sumie to byłam pewna, że spadła mi motywacja, że mój zapał się skończył. Na parkrunie nie biegłam a bo wózka zapomnieliśmy, a to się źle czułam. W niedziele nie miałam siły na bieganie po szalonym weekendzie. W poniedziałek sobie tłumaczyłam, że biegam we wtorek. We wtorek od rana sprzątanie plus ponad 1720 agrafek, które w 3 godziny kompletowałam w zestawy po 4 szt na Nasz bieg 9 kwietnia. Przyszła godzina wyjścia na stadion a mnie moce opadły, mówię do Pana P. dziś nie biegam, źle się czuje.
Po powrocie do domu posprzątałam pół kuchni zła na siebie, że zdecydowanie za często źle się czuje. Zmęczona położyłam się spać choć stan ten nie trwał długo, bo Nutka była niespokojna płakała, kręciła się po łóżeczku i marudziła. Przez prawie cała noc nosiłam na rękach tuliłam, dawałam pić, głaskałam i smarowałam dziąsła maścią. Tak tak moje dziecko cierpiało z powodu wychodzących 4 i to dwóch na raz. Rano obudziłam się wykończona i tak teraz myślę, że jednak organizm mamy chyba sam się domyślił co się święci i chciał mnie trochę oszczędzić. Przynajmniej tak sobie tłumacze moją niemoc biegową ;)
Wracając jeszcze do wczorajszego biegania olkuszbiega.pl na stadionie, było to spotkanie 102 pojawiły się nowe twarze, co człowieka bardzo cieszy :) Nutka poszalała trochę na murawie a potem słuchałyśmy Naszych maratończyków i ultrasów. Fajnie się słucha jak ludzie przełamują swoje bariery, pokonują przeciwności losu by osiągnąć wyznaczony cel. Ładuje to moje baterie, bo każde słowa chłonę jak gąbka :) a potem odtwarzam je w głowie: nie ma rzeczy niemożliwych, Nasze ograniczenia są tylko kolejnym stopniem na schodach do wybranego celu :)





poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Weekend - podsumowanie

Weekend był bardzo intensywny nawet nie wiem ile spałam ale takie dni są fajne bo spędzone całą rodziną :)
Piątek - zaczęło się wieczorem na wieczorze z salsą, była nauka kroków a potem świetna zabawa. Ekipa jak zwykle dopisała, było to Nasze takie drugie spotkanie i niestety ostatnie w tym sezonie, dopiero we wrześniu kolejna salsa. Znając Nas pewnie coś znajdziemy wcześniej bo ruch to zdrowie a jeszcze w tańcu ;)
Sobota - oczywiście jest sobota jest parkrun Wolbrom :) niestety nie biegłam, tym razem byłam wolontariuszem. Pisze niestety, bo jednak są dni kiedy człowiek się słabiej czuje i wtedy był taki czas. Pogoda dopisała, padły życiówki a na starcie pojawiło się aż 70 osób. Wiosnę czuć było wszędzie :)
Po parkrunie szybko trzeba było jechać do domu i się ogarnąć do wyjazdu na Wrocław. W tym dniu jechaliśmy na 18-stkę chrześnicy Pana P. Droga upłynęła Nam na staniu w korku ale najważniejsze, że dojechaliśmy na miejsce. Było bardzo sympatycznie. Poszliśmy z Nutką na krótki spacer. Nie obyło się bez niespodzianek a mianowicie dziecko dało Nam dobitnie do zrozumienia, że barszczyk czerwony też by chętnie zjadła. Na szczęście nie był gorący i skończyło się tylko na plamie na obrusie ;) Jak widać Nutka lubi jeździć samochodem :)

Niedziela - lekko nie było pomimo późnego powrotu w Wrocławia, rano już o 8 trzeba było być w aucie w pełnej gotowości. Tym razem jechaliśmy na Perle Paprocan, pogoda była iście letnia a towarzystwo równie wyborne :) Co prawda nie byłam zapisana ale postanowiłyśmy z Panią A. przejść jedno kółko czyli 7 km. Piękna malownicza trasa w koło jeziora :) Reszta ekipy z olkuszbiega.pl zaprezentowała się jak zawsze wyśmienicie, były półmaratony i były życiówki. Pan P. zaszalał mimo zmęczenia zrobił 35 km. Jestem z niego mega dumna.  


piątek, 1 kwietnia 2016

Tusze do rzęs

Przy piątku jeszcze jeden wpis tym razem o kosmetykach a raczej o tuszach do rzęs.
Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego dziewczyny, które biegają robią sobie makijaż. Zastanawia się ten, który nie biega a odpowiedz przyszła szybciej niż by się człowiek mógł spodziewać. Wystarczyło po jednym biegu popatrzeć na zdjęcia :/ Twarz czerwona, zmęczona no cóż radość z niej nie tryskała ;)
W związku z tym, że na makijażu znam się kiepsko zawsze polegam na opinii innych i tym razem było tak samo. 
Chciałam kupić tusz do rzęs, ale nie wiedziałam jaki więc Pani A. ze strony Stylove Maluszki

https://www.facebook.com/stylovemaluszki/?ref=ts&fref=ts

doradziła mi zestaw 4 tuszy za cenę 29 zł. Mają różne szczoteczki więc można coś pokombinować. Nie była bym sobą gdybym ich od razu nie wypróbowała. Oczywiście moja wprawa w tuszowaniu rzęs jest marna, więc nałożyłam go za dużo ale ogólnie wyszło jak chciałam. Ja mam problemy z oczami, wiele kosmetyków mnie uczula, na szczęście nie wyszło mi żadne uczulenie a oczy mnie nie swędziały.
Dziś wieczorem idę na wieczorek z salsą 

https://www.facebook.com/events/1661702537415925/

więc mam zamiar się umalować i będę sprawdzać ich wytrzymałość, bo za tydzień mój pierwszy wielki bieg i muszę wyglądać ładnie :) No cóż jak widać Zizu też jest kobietą :)
A swoją drogą stronę Stylove Maluszki polecam, kupiłam już tam nie jedną fajną rzecz :) teraz czekam na torebki i lakiery do paznokci :) czas na zmiany :D



Piątkowe sprzątanie

Już dawno tradycyjne sobotnie sprzątanie w Naszym domu odeszło w niepamięć. Co zrobić, kiedy weekendy postanowiliśmy spędzać razem nie na sprzątaniu a na prawdziwym byciu ze sobą z rodziną.
Ale sprzątać trzeba więc na jakiś dzień musiało paść, a że dzisiaj pada i jest zimno to ten dzień jest teraz. Dodatkowo wczoraj przyszła Nam paczka wygrana w konkursie z Stella - Premium Home Line :) No dobra wygrała Nutka a raczej zdjęcie z jej udziałem.

https://www.facebook.com/Stella-Premium-Home-Line-1007765619286347/?ref=ts&fref=ts




Dziś w sprzątaniu pomogą mi dwie ściereczki z mikrofibry do kuchni i do mebli oraz sprzętu RTV. Nigdy nie miałam przekonania do tego typu ściereczek ale jak są to sprawdzimy, muszę tylko poczekać, aż Nutka pójdzie spać choć bardzo ludzi obserwować jak sprzątam.
Zachęcam do odwiedzenia strony Stella - Premium Home Line, myślę że każdy znajdzie coś dla siebie :) A ja idę sprzątać Młoda śpi. 

Edit: ściereczki dają radę - polecam :)