I nadszedł ten dzień kiedy należy podsumować dotychczasowe powiedzmy osiągnięcia ;)
Zaczniemy od diety:
Kawe rozpuszczalną zamieniłam na kawe z cykorią i zaczęłam jeść śniadania choć jeszcze nieregularnie. Wprowadziłam więcej produktów bezglutenowych i widze efekty już nie mam tak napompowanego brzucha. Zaczęłam piec sama chleb, nauczyłam się robić ciasto z kaszy jaglanej i ciastka owsiane :) Jem więcej owoców i zmniejszyłam ilość jedzonych słodyczy, są nawet dni kiedy nie jem nic słodkiego. No i nie słodzę cukrem tylko miodem. Gazowane napoje zamieniłam na wodę lub wodę z cytryną.
Aktywność fizyczna:
Wiadomo obowiązkowo cosobotni parkrun w Wolbromiu, dodatkowo we wtorki stadion choć dopiero zaczęłam mam nadzieję, że bedzie to również tradycją. Codzienne spacery z psem lub z Nutką lub całą rodzinką :) Zumba na xboxie choć mocno nieregularnie :/
Endomondo z miesiąca na miesiąc ma nadzieję, że tych kilometrów będzie więcej :):
Chodzenie: 91,35 km
Bieganie: 27,72 km
A teraz coś co pokazuje moje wyniki czyli pomiary (nie ma się czym zachwycać ale zawsze to coś z nadzieją na lepszy kwiecień):
Waga: 81,3 kg (-3,7)
Pas: 104 cm (-3)
Obwód pod brzuchem: 108 cm (-4)
Obwód pod pupą: 109 cm (0)
Biust: 100 cm (-1)
Pod biustem: 86 cm (-3)
Uda: 68 cm (0)
Łydki: 38 cm (0)
Bicepsy: 31 cm (-1)
Poniżej zdjęcia jak wyglądam i jak wyglądałam kiedyś. Nie ukrywam, że właśnie na tropie tego co kiedyś jest Zizu :D
czwartek, 31 marca 2016
środa, 30 marca 2016
olkuszbiega.pl
Wczoraj był dla mnie bardzo ważny dzień, ale od początku.
Zawsze we wtorki o godzinie 19 na stadionie w Olkuszu zbierają się biegolubni z olkuszbiega.pl, aby sobie pobiegać. W grupie są przedstawiciele wszystkich dystansów od Tuptusiów takich jak Ja do Ultrasów. Na takich spotkaniach nie jest ważne ile przebiegniesz i w jakim tempie, ważne że tam jesteś :) Zawsze można bardziej doświadczonych podpytać o to jak biegać, na co zwrócić uwagę, ale dla mnie jest najważniejszy doping i motywacja jaką dostaje się od ludzi :)
Dlaczego wczorajszy dzień był dla mnie ważny? To proste wczoraj było 101 spotkanie olkuszbiega.pl na stadionie a moje w sumie 1 na którym przebiegłam 5 km i to od wczoraj zaczyna się moje regularne bieganie we wtorki :)
Musze, bo się uduszę, pochwalić się że wczoraj endomondo pokazało mi, iż pobiłam swój rekord na 5 km z czego jestem bardzo dumna i co daje mi kolejnego kopa do działania :)
5 km - 39:08 :)
A jutro ostatni dzień marca i podsumowanie tego miesiąca nie ukrywam ogarnia mnie paraliż, że efektu nie będzie a jak będzie to będzie marny. Ale trzeba być optymistą i zrobić tak by kwiecień był lepszy :)
Zawsze we wtorki o godzinie 19 na stadionie w Olkuszu zbierają się biegolubni z olkuszbiega.pl, aby sobie pobiegać. W grupie są przedstawiciele wszystkich dystansów od Tuptusiów takich jak Ja do Ultrasów. Na takich spotkaniach nie jest ważne ile przebiegniesz i w jakim tempie, ważne że tam jesteś :) Zawsze można bardziej doświadczonych podpytać o to jak biegać, na co zwrócić uwagę, ale dla mnie jest najważniejszy doping i motywacja jaką dostaje się od ludzi :)
Dlaczego wczorajszy dzień był dla mnie ważny? To proste wczoraj było 101 spotkanie olkuszbiega.pl na stadionie a moje w sumie 1 na którym przebiegłam 5 km i to od wczoraj zaczyna się moje regularne bieganie we wtorki :)
Musze, bo się uduszę, pochwalić się że wczoraj endomondo pokazało mi, iż pobiłam swój rekord na 5 km z czego jestem bardzo dumna i co daje mi kolejnego kopa do działania :)
5 km - 39:08 :)
A jutro ostatni dzień marca i podsumowanie tego miesiąca nie ukrywam ogarnia mnie paraliż, że efektu nie będzie a jak będzie to będzie marny. Ale trzeba być optymistą i zrobić tak by kwiecień był lepszy :)
Lenka i jej oczka
Przykładem wolontariatu, może być zaangażowanie się w akcje na szczytny cel.
Wolontariat rodzi się w sercu, bo nie jesteśmy obojętni na cierpienie innych.
Dziś słów kilka o małej Lence z Klucz, która walczy z rakiem oczków, kiedy o tym pisze aż łzy mi się cisną do moich oczu, bo sama jestem mamą...
Wszystkich, którzy chcieli by wesprzeć Lenke zapraszam na FB:
https://www.facebook.com/PomagamLence/?fref=ts&__mref=message
Z potrzeby serca Pani M.O. biegolubna z olkuszbiega.pl wymyśliła, że można by było wesprzeć tą małą waleczną istotkę akcją na Naszym biegu 9 kwietnia...
https://www.facebook.com/events/1685577428393536/
Pomysłem jest sprzedaż własnoręcznie przygotowanych wypieków dla biegaczy i ich rodzin. Cała zebrana kwota powędruje dla Lenki, bo bardzo są potrzebne pieniądze na operacje w USA niestety u Nas Lenka nie dostaje już nadziei. Ktoś powie, że to grosze, że to kropla w morzu potrzeb, może będzie miał racje ale właśnie od tych małych kropli jest szansa stworzyć wielkie morze Morze Nadziei dla Lenki więc nie bądźmy obojętni.
Połączmy przyjemne z pożyteczne zjedzmy pyszne ciacho i dołóżmy swoją krople do tego Morza Nadziei :)
Wolontariat rodzi się w sercu, bo nie jesteśmy obojętni na cierpienie innych.
Dziś słów kilka o małej Lence z Klucz, która walczy z rakiem oczków, kiedy o tym pisze aż łzy mi się cisną do moich oczu, bo sama jestem mamą...
Wszystkich, którzy chcieli by wesprzeć Lenke zapraszam na FB:
https://www.facebook.com/PomagamLence/?fref=ts&__mref=message
Z potrzeby serca Pani M.O. biegolubna z olkuszbiega.pl wymyśliła, że można by było wesprzeć tą małą waleczną istotkę akcją na Naszym biegu 9 kwietnia...
https://www.facebook.com/events/1685577428393536/
Pomysłem jest sprzedaż własnoręcznie przygotowanych wypieków dla biegaczy i ich rodzin. Cała zebrana kwota powędruje dla Lenki, bo bardzo są potrzebne pieniądze na operacje w USA niestety u Nas Lenka nie dostaje już nadziei. Ktoś powie, że to grosze, że to kropla w morzu potrzeb, może będzie miał racje ale właśnie od tych małych kropli jest szansa stworzyć wielkie morze Morze Nadziei dla Lenki więc nie bądźmy obojętni.
Połączmy przyjemne z pożyteczne zjedzmy pyszne ciacho i dołóżmy swoją krople do tego Morza Nadziei :)
wtorek, 29 marca 2016
Wolontariat...
Jest po świętach więc nie o świętach a o wolontariacie słów kilka.
Kiedyś usłyszałam nie mam czasu być wolontariuszem... Zrobiłam wielkie oczy, bo jak można nie mieć na to czasu. No właśnie wszyscy myślą, że aby dać coś od siebie trzeba poświęcić swój cenny czas. Ja twierdze, że można wszystko trzeba tylko trochę chcieć ;)
Różne są formy wolontariatu ja napisze o takich które osobiście znam i łączą przyjemne z pożytecznym :)
Dla biegolubnych polecam bycie wolontariuszem na np. parkrunie w każdą sobotę o 9 w rożnych lokalizacjach w Polsce można przebiec 5 km a można też mierzyć czas, skanować zawodników, zabezpieczać trasę, fotografować biegających czy przygotować przekąskę na zakończenie biegu. Bez wolontariuszy takie spotkania nie mogły by się odbyć, dając tak nie wiele od siebie uszczęśliwiamy tak wielu :)
https://www.facebook.com/parkrunwolbrom/?ref=ts&fref=ts
https://www.facebook.com/parkrunPolska/?ref=ts&fref=ts
W całej Polsce w różnych miastach organizowane są różne imprezy sportowe, w których chętni wolontariusze są na wagę złota. Dlatego warto rozejrzeć się w swojej okolicy, bo nie dość że można pomóc to można też poznać nowych ciekawych ludzi, których łączy wspólna pasja a to już tylko jeden krok by znaleźć się w takiej społeczności :)
https://www.facebook.com/olkuszbiegapl/?ref=bookmarks
Uwielbiam zwierzęta i kiedy pojawił się u Nas Pan Tusiek koleżanka wkręciła mnie w działania Fundacji Pomocy Goldenom "Aurea". Co prawda mam labradora ale kiedy coś swoją działalnością przekonuje do siebie rasa psa jest nie istotna ;)
Będąc wolontariuszem w takiej Fundacji, można dać od siebie wiele na różnych pułapach. Kiedy nie było na świecie Nutki, byliśmy Domem Tymczasowym dla goldenki w potrzebie. Trafiła do Nas Werka przesłodka sunią, która była chodzącym uśmiechem. Niestety Nasze 4 piętro nie było odpowiednie, ponieważ wiele psów było w opłakanym stanie i raczej potrzebowały niższych pięter, można też być wirtualnym opiekunem psa wystarczy zadeklarować miesięczna kwotę i wtem sposób wspomagać wybranego psa. A wiadomo takie psiaki potrzebują bardzo często leczenia, które tanie nie jest ale które daje wspaniałe efekty :) Można być wolontariuszem, który uczestniczy w transporcie psiaków. Jest to fascynujące kiedy ustawia się na trasie Polski sztafeta, która bezinteresownie pomaga dotrzeć psiakowi w miejsce docelowe :) Kolejnym fajnym elementem są bazarki na rzecz podopiecznych Fundacji, można coś przekazać na bazarek lub brać aktywny udział. Bazarek to połączenie przyjemnego z pożytecznym. Po pierwsze kupujesz coś co akurat jest Ci potrzebne a pieniążki w całości idą na pomoc dla psów.
https://www.facebook.com/FundacjaAUREA/?ref=ts&fref=ts
Dlaczego pisze w ogóle o wolontariacie? Kiedy zmieniasz siebie nie możesz myśleć tylko o swoim ciele trzeba też myśleć o duszy, bo kiedy robisz coś dla innych nie tylko stajesz się lepszym człowiekiem ale sam lepiej się czujesz. Ja przynajmniej czuje szczęście, radość i powera do dalszych działań :)
Kiedyś usłyszałam nie mam czasu być wolontariuszem... Zrobiłam wielkie oczy, bo jak można nie mieć na to czasu. No właśnie wszyscy myślą, że aby dać coś od siebie trzeba poświęcić swój cenny czas. Ja twierdze, że można wszystko trzeba tylko trochę chcieć ;)
Różne są formy wolontariatu ja napisze o takich które osobiście znam i łączą przyjemne z pożytecznym :)
Dla biegolubnych polecam bycie wolontariuszem na np. parkrunie w każdą sobotę o 9 w rożnych lokalizacjach w Polsce można przebiec 5 km a można też mierzyć czas, skanować zawodników, zabezpieczać trasę, fotografować biegających czy przygotować przekąskę na zakończenie biegu. Bez wolontariuszy takie spotkania nie mogły by się odbyć, dając tak nie wiele od siebie uszczęśliwiamy tak wielu :)
https://www.facebook.com/parkrunwolbrom/?ref=ts&fref=ts
https://www.facebook.com/parkrunPolska/?ref=ts&fref=ts
W całej Polsce w różnych miastach organizowane są różne imprezy sportowe, w których chętni wolontariusze są na wagę złota. Dlatego warto rozejrzeć się w swojej okolicy, bo nie dość że można pomóc to można też poznać nowych ciekawych ludzi, których łączy wspólna pasja a to już tylko jeden krok by znaleźć się w takiej społeczności :)
https://www.facebook.com/olkuszbiegapl/?ref=bookmarks
Uwielbiam zwierzęta i kiedy pojawił się u Nas Pan Tusiek koleżanka wkręciła mnie w działania Fundacji Pomocy Goldenom "Aurea". Co prawda mam labradora ale kiedy coś swoją działalnością przekonuje do siebie rasa psa jest nie istotna ;)
Będąc wolontariuszem w takiej Fundacji, można dać od siebie wiele na różnych pułapach. Kiedy nie było na świecie Nutki, byliśmy Domem Tymczasowym dla goldenki w potrzebie. Trafiła do Nas Werka przesłodka sunią, która była chodzącym uśmiechem. Niestety Nasze 4 piętro nie było odpowiednie, ponieważ wiele psów było w opłakanym stanie i raczej potrzebowały niższych pięter, można też być wirtualnym opiekunem psa wystarczy zadeklarować miesięczna kwotę i wtem sposób wspomagać wybranego psa. A wiadomo takie psiaki potrzebują bardzo często leczenia, które tanie nie jest ale które daje wspaniałe efekty :) Można być wolontariuszem, który uczestniczy w transporcie psiaków. Jest to fascynujące kiedy ustawia się na trasie Polski sztafeta, która bezinteresownie pomaga dotrzeć psiakowi w miejsce docelowe :) Kolejnym fajnym elementem są bazarki na rzecz podopiecznych Fundacji, można coś przekazać na bazarek lub brać aktywny udział. Bazarek to połączenie przyjemnego z pożytecznym. Po pierwsze kupujesz coś co akurat jest Ci potrzebne a pieniążki w całości idą na pomoc dla psów.
https://www.facebook.com/FundacjaAUREA/?ref=ts&fref=ts
Dlaczego pisze w ogóle o wolontariacie? Kiedy zmieniasz siebie nie możesz myśleć tylko o swoim ciele trzeba też myśleć o duszy, bo kiedy robisz coś dla innych nie tylko stajesz się lepszym człowiekiem ale sam lepiej się czujesz. Ja przynajmniej czuje szczęście, radość i powera do dalszych działań :)
piątek, 25 marca 2016
Świątecznie
Pewnie co niektórzy czekali aż napisze pare słów o sobie, ale cóż nie będzie takiego posta, bo o mnie nie ma co pisać jestem jaka jestem i tyle ;)
Za to chciałabym wszystkim złożyć życzenia.
Życze wszystkim aby czas przedświąteczny nie upłynął tylko na sprzątaniu gotowaniu i robieniu zakupów. Znajdźcie czas dla siebie i bliskich, abyście w święta nie byli zmęczeni. Tak byście mogli cieszyć się tym szczególnym czasem właśnie z rodziną i najbliższymi.
Życze Wam świąt bez komputerów, tabletów i internetu, za to spędzonych na spacerach, rozmowach a może grach planszowych.
Życze Wam też dużo zdrowia, szczęścia, miłości, pogody ducha a tym którzy zastanawiają się czy zejść z kanapy tak to jest dobry czas ;)
Najlepsze życzenia od Zizu i jej rodzinki :)
Za to chciałabym wszystkim złożyć życzenia.
Życze wszystkim aby czas przedświąteczny nie upłynął tylko na sprzątaniu gotowaniu i robieniu zakupów. Znajdźcie czas dla siebie i bliskich, abyście w święta nie byli zmęczeni. Tak byście mogli cieszyć się tym szczególnym czasem właśnie z rodziną i najbliższymi.
Życze Wam świąt bez komputerów, tabletów i internetu, za to spędzonych na spacerach, rozmowach a może grach planszowych.
Życze Wam też dużo zdrowia, szczęścia, miłości, pogody ducha a tym którzy zastanawiają się czy zejść z kanapy tak to jest dobry czas ;)
Najlepsze życzenia od Zizu i jej rodzinki :)
czwartek, 24 marca 2016
Rodzina cz. 3
W ten oto sposób doszliśmy do Pana P. czyli mojego męża :)
Długo się zastanawiałam w jaki sposób go przedstawić i chyba wybrałam ten najlepszy :)
Pan P. to facet po trzydziestce ;) z wieloma pasjami. Dużo można by było pisać o Naszym 13-letnim związku ale w sumie skupie się na ostatnim roku, bo był dość przełomowy i mający mocno wpływ na to co się dzieje ze mną.
Pan P. jak pewnie nie jeden facet współodczuwał moją ciąże, dlatego często mówiłam, że jesteśmy w ciąży. Niestety odbiło się to na jego wadze, choć pewne rzeczy nagromadziły się już wcześniej. Wiele się zmieniło kiedy na świat przyszła Nutka, wtedy Pan P. postanowił, że musi coś ze sobą zrobić właśnie dla tej małej istotki.
Trzeba było przyznać, że waga powyżej 140 kg robiła swoje, ale był uparty i zaczął od lutego 2015. Przez ten rok biegał, pływał, jeździł na rowerze ogólnie bardzo zmienił intensywność czasu wolnego :)
Już w czerwcu wystartował w Wolbromiu na Ciężkiej 10, wybrał dystan 5 km a przy jego wadze nie było to takie proste. Bieg ukończył a wynik miał bardzo fajny. Od tamtego czasu mieliśmy bardzo mało leniwych weekendów już nie wspomnę jak to wygląda w tym roku ;)
Jestem z niego bardzo dumna bo jego waga jest już dwucyfrowa i jest dla mnie przykładem denerminacji i samozaparcia.
Dzięki Panu P. zaczęłam więcej się ruszać i poczułam chęć zmiany. To On na codzień mnie dopinguje i motywuje oraz wspiera pomocą, bo kiedy ja ćwiczę On zajmuje się Nutką inaczej to wszystko nie miało by miejsca.
Miało być bez kolorowych frazesów, ale musze to napisać, oprócz tego że jest jak widać fajnym mężem to przedewszystkim jest cudownym Tatą: wspierającym, opiekuńczym, poświęcającym czas i uwagę a przedewszystkim kochającym <3
Długo się zastanawiałam w jaki sposób go przedstawić i chyba wybrałam ten najlepszy :)
Pan P. to facet po trzydziestce ;) z wieloma pasjami. Dużo można by było pisać o Naszym 13-letnim związku ale w sumie skupie się na ostatnim roku, bo był dość przełomowy i mający mocno wpływ na to co się dzieje ze mną.
Pan P. jak pewnie nie jeden facet współodczuwał moją ciąże, dlatego często mówiłam, że jesteśmy w ciąży. Niestety odbiło się to na jego wadze, choć pewne rzeczy nagromadziły się już wcześniej. Wiele się zmieniło kiedy na świat przyszła Nutka, wtedy Pan P. postanowił, że musi coś ze sobą zrobić właśnie dla tej małej istotki.
Trzeba było przyznać, że waga powyżej 140 kg robiła swoje, ale był uparty i zaczął od lutego 2015. Przez ten rok biegał, pływał, jeździł na rowerze ogólnie bardzo zmienił intensywność czasu wolnego :)
Już w czerwcu wystartował w Wolbromiu na Ciężkiej 10, wybrał dystan 5 km a przy jego wadze nie było to takie proste. Bieg ukończył a wynik miał bardzo fajny. Od tamtego czasu mieliśmy bardzo mało leniwych weekendów już nie wspomnę jak to wygląda w tym roku ;)
Jestem z niego bardzo dumna bo jego waga jest już dwucyfrowa i jest dla mnie przykładem denerminacji i samozaparcia.
Dzięki Panu P. zaczęłam więcej się ruszać i poczułam chęć zmiany. To On na codzień mnie dopinguje i motywuje oraz wspiera pomocą, bo kiedy ja ćwiczę On zajmuje się Nutką inaczej to wszystko nie miało by miejsca.
Miało być bez kolorowych frazesów, ale musze to napisać, oprócz tego że jest jak widać fajnym mężem to przedewszystkim jest cudownym Tatą: wspierającym, opiekuńczym, poświęcającym czas i uwagę a przedewszystkim kochającym <3
środa, 23 marca 2016
Ciasteczka owsiane bezglutenowe
Składniki (na około 18 szt dużych ciastek):
- 2 szklanki płatków owsianych
- 1 szklanka posiekanych moreli, daktyli i żurawiny
- 0,5 szklanki łuskanego słonecznika
- 0,5 szklanki cukru można zastąpić ksylitolem
- 2 kopiate łyżki mąki ryżowej
- 1 łyżeczka soli
- 2 jajka
- 150 gramów masła
- opakowanie cukru wanilinowego (opcjonalnie)
Przygotowanie:
Na blaszkę kładę papier do pieczenia, piekarnik nagrzewam w termoobiegiem do 180 stopni.
Masło rozpuszczam na wolnym ogniu mieszam by się nie przypaliło, gdy się rozpuści wyłączam ogień.
W małej miseczce mieszam jajka z cukrem i cukrem wanilinowym.
W drugiej misce mieszam owoce suszone, płatki, słonecznik i sól. Dodaje do tego masło i mieszam. Potem dodajemy wymieszane jajka z cukrem i mieszamy. Na koniec dodajemy mąkę ryżową. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na parę minut.
Łyżką stołową nakładam masę na papier do pieczenia i spłaszczam by ciastka nie były za grube.
Wkładam do nagrzanego piekarnika i piekę 10 min na termoobiegiem w 180 stopniach.
Mnie wyszły przypieczone na brzegach więc można na 3 minuty przed końcem zmniejszyć temp do 150 stopni.
Po upieczeniu wyjąć blachę z piekarnika i pozostawić do wystygnięcia.
Smacznego :)
Zdjęcie przed i po upieczeniu :)
- 2 szklanki płatków owsianych
- 1 szklanka posiekanych moreli, daktyli i żurawiny
- 0,5 szklanki łuskanego słonecznika
- 0,5 szklanki cukru można zastąpić ksylitolem
- 2 kopiate łyżki mąki ryżowej
- 1 łyżeczka soli
- 2 jajka
- 150 gramów masła
- opakowanie cukru wanilinowego (opcjonalnie)
Przygotowanie:
Na blaszkę kładę papier do pieczenia, piekarnik nagrzewam w termoobiegiem do 180 stopni.
Masło rozpuszczam na wolnym ogniu mieszam by się nie przypaliło, gdy się rozpuści wyłączam ogień.
W małej miseczce mieszam jajka z cukrem i cukrem wanilinowym.
W drugiej misce mieszam owoce suszone, płatki, słonecznik i sól. Dodaje do tego masło i mieszam. Potem dodajemy wymieszane jajka z cukrem i mieszamy. Na koniec dodajemy mąkę ryżową. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na parę minut.
Łyżką stołową nakładam masę na papier do pieczenia i spłaszczam by ciastka nie były za grube.
Wkładam do nagrzanego piekarnika i piekę 10 min na termoobiegiem w 180 stopniach.
Mnie wyszły przypieczone na brzegach więc można na 3 minuty przed końcem zmniejszyć temp do 150 stopni.
Po upieczeniu wyjąć blachę z piekarnika i pozostawić do wystygnięcia.
Smacznego :)
Zdjęcie przed i po upieczeniu :)
Rodzina cz. 2
Dziś o najmłodszym członku Naszej rodzinie czyli o Nutce :)
Nutka przyszła na świat w styczniu 2015 roku przez cesarskie cięcie. Cesarka była planowana i nie nie mam z tego tytułu traumy a bliznę traktuje jako swoistą indywidualną formę tatuażu, upamiętniającą ten jakże ważny dzień w Naszym życiu.
Moje dziecko nie było karmione piersią nie licząc kilku pierwszych dni. Z różnych w sumie nie zależnych od siebie rzeczy nie było mi dane karmić piersią i nie nie miałam z tego powodu traumy. Prawdą jest, że nigdy nie dałam sobie wejść na głowę i do wszystkiego podchodziłam z dużym dystansem. Zbyt długo czekałam na to dziecko, a po drodze straciliśmy dwie ciąże, bym przejmowała się pytaniami typu a dlaczego nie karmiłaś piersią itd. Nigdy nikogo nie oceniałam pod tym względem dlatego oczekiwałam tego samego od innych. I tak moje dziecko jest zaszczepione na wszystko co obowiązkowe i zalecane.
Dlaczego o tym piszę? Bo jest to bardzo ważne by pokazać iż dzieci urodzone przez cc, nie karmione piersią i szczepione są dziećmi zdrowymi, niczego im nie brakuje i rozwijają się fantastycznie :)
Nutka jest pogodnym dzieckiem, szybko wszystko łapie, szybko zaczęła stać w łóżeczku i chodzić. Jeździ z Nami wszędzie i w góry i na wycieczki i na imprezy ;) Wychodzimy na spacery długie i w różną pogodę. Nie wiem czy dzięki temu nie choruje ale jak na razie trzyma się dobrze :)
Nie wyobrażam sobie siebie zamkniętej z dzieckiem w domu. Ludzie kiedy rodzi im się dziecko często rezygnują z życia towarzyskiego a jest to błąd. Jeśli towarzystwo nie akceptuje małego dziecka należy je zmienić ;)
Nutka od małego nie była trzymana pod kloszem. Kiedy miała 6 miesięcy była na pierwszym weselu na którym była do końca a kiedy była zmęczona spała w wózku na sali, wtedy też zaliczyła pierwszą imprezę na plaży ;) Nie było to jej ostatnie wesele i nie ostatnia impreza :) Uważam, że jeśli rodzice mają choć trochę chęci w sobie wszystko da się zorganizować oczywiście ważni są też ludzie, którym taka sytuacja nie przeszkadza :)
I najważniejsze wyjazdy z dzieckiem. Dla Nas nie ma takiego pojęcia, że dziecko jest na coś za małe Nasze ograniczenia rodzą się w głowie sami je sztucznie tworzymy a przecież fajnie jest pojechać na wycieczkę w góry z kilkumiesięcznym dzieckiem wystarczy się do tego dobrze przygotować ale o tym to może już kiedy indziej ;)
I moje motto: dziecko nie jest przeszkodą w dążeniu do celu lecz motorem do działania <3
Nutka przyszła na świat w styczniu 2015 roku przez cesarskie cięcie. Cesarka była planowana i nie nie mam z tego tytułu traumy a bliznę traktuje jako swoistą indywidualną formę tatuażu, upamiętniającą ten jakże ważny dzień w Naszym życiu.
Moje dziecko nie było karmione piersią nie licząc kilku pierwszych dni. Z różnych w sumie nie zależnych od siebie rzeczy nie było mi dane karmić piersią i nie nie miałam z tego powodu traumy. Prawdą jest, że nigdy nie dałam sobie wejść na głowę i do wszystkiego podchodziłam z dużym dystansem. Zbyt długo czekałam na to dziecko, a po drodze straciliśmy dwie ciąże, bym przejmowała się pytaniami typu a dlaczego nie karmiłaś piersią itd. Nigdy nikogo nie oceniałam pod tym względem dlatego oczekiwałam tego samego od innych. I tak moje dziecko jest zaszczepione na wszystko co obowiązkowe i zalecane.
Dlaczego o tym piszę? Bo jest to bardzo ważne by pokazać iż dzieci urodzone przez cc, nie karmione piersią i szczepione są dziećmi zdrowymi, niczego im nie brakuje i rozwijają się fantastycznie :)
Nutka jest pogodnym dzieckiem, szybko wszystko łapie, szybko zaczęła stać w łóżeczku i chodzić. Jeździ z Nami wszędzie i w góry i na wycieczki i na imprezy ;) Wychodzimy na spacery długie i w różną pogodę. Nie wiem czy dzięki temu nie choruje ale jak na razie trzyma się dobrze :)
Nie wyobrażam sobie siebie zamkniętej z dzieckiem w domu. Ludzie kiedy rodzi im się dziecko często rezygnują z życia towarzyskiego a jest to błąd. Jeśli towarzystwo nie akceptuje małego dziecka należy je zmienić ;)
Nutka od małego nie była trzymana pod kloszem. Kiedy miała 6 miesięcy była na pierwszym weselu na którym była do końca a kiedy była zmęczona spała w wózku na sali, wtedy też zaliczyła pierwszą imprezę na plaży ;) Nie było to jej ostatnie wesele i nie ostatnia impreza :) Uważam, że jeśli rodzice mają choć trochę chęci w sobie wszystko da się zorganizować oczywiście ważni są też ludzie, którym taka sytuacja nie przeszkadza :)
I najważniejsze wyjazdy z dzieckiem. Dla Nas nie ma takiego pojęcia, że dziecko jest na coś za małe Nasze ograniczenia rodzą się w głowie sami je sztucznie tworzymy a przecież fajnie jest pojechać na wycieczkę w góry z kilkumiesięcznym dzieckiem wystarczy się do tego dobrze przygotować ale o tym to może już kiedy indziej ;)
I moje motto: dziecko nie jest przeszkodą w dążeniu do celu lecz motorem do działania <3
wtorek, 22 marca 2016
Rodzina
Okres przedświąteczny nastraja wszystkich do mówienia o prządkach i kulinariach świątecznych. Ja zrobię inaczej i opowiem o mojej rodzinie :)
Moją rodzinę oprócz mnie tworzą Nutka moja córka, Pan P. mój mąż i Pan Tusiek Nasz pies :)
I o tym ostatnim będzie dzisiaj.
Pan Tusiek to czekoladowy labrador, który trafił do Nas w środę (jeśli dobrze pamiętam) a na pewno na dwa dni przed Wigilią w 2010 roku. Walczyłam o tego psiaka przez kilka lat z Panem P. aż się złamał. Ja nigdy sobie nie wyobrażałam domu bez psa i jak się później okazało Pan P. również.
Pan Tusiek trafił do Nas trochę z przypadku, pomimo iż byłam przygotowana, wiedziałam o co mam pytać na co zwrócić uwagę to w chwili zobaczenia tej gromadki czekoladowych kulek zwariowałam. Pani wypuściła maluchy na ogród a każdy z nich pobiegł w inną stronę a ja stałam i cały mój plan wziął w łeb. Postanowiłam, że weźmiemy tego który do mnie podejdzie i tylko jeden to uczynił i to był właśnie Pan Tusiek. Wtedy wiedziałam, że to On Nas wybrał. Przytuliłam tą brązową kuleczkę i zawiozłam do domu. Tak Pan Tusiek był prezentem pod choinkę ale bardzo przemyślanym i w dniu kiedy Nas wybrał stał się członkiem Naszej rodziny :)
Wiele przeszliśmy na początku, ponieważ bardzo chorował. Przez 3 miesiace spałam z nim w pokoju podając leki i pilnując by nic mu się nie stało. Odwdzięczył się swoją miłością i towarzystwem, wszędzie z nim jeździmy był z Nami na każdych wakacjach a nawet na ślubie mojej Mamy :D Moja córka go uwielbia i chyba ze wzajemnością, bo na spacerach pilnuje wózka :)
Cieszę się, że jest w Naszej rodzinie nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej <3
Moją rodzinę oprócz mnie tworzą Nutka moja córka, Pan P. mój mąż i Pan Tusiek Nasz pies :)
I o tym ostatnim będzie dzisiaj.
Pan Tusiek to czekoladowy labrador, który trafił do Nas w środę (jeśli dobrze pamiętam) a na pewno na dwa dni przed Wigilią w 2010 roku. Walczyłam o tego psiaka przez kilka lat z Panem P. aż się złamał. Ja nigdy sobie nie wyobrażałam domu bez psa i jak się później okazało Pan P. również.
Pan Tusiek trafił do Nas trochę z przypadku, pomimo iż byłam przygotowana, wiedziałam o co mam pytać na co zwrócić uwagę to w chwili zobaczenia tej gromadki czekoladowych kulek zwariowałam. Pani wypuściła maluchy na ogród a każdy z nich pobiegł w inną stronę a ja stałam i cały mój plan wziął w łeb. Postanowiłam, że weźmiemy tego który do mnie podejdzie i tylko jeden to uczynił i to był właśnie Pan Tusiek. Wtedy wiedziałam, że to On Nas wybrał. Przytuliłam tą brązową kuleczkę i zawiozłam do domu. Tak Pan Tusiek był prezentem pod choinkę ale bardzo przemyślanym i w dniu kiedy Nas wybrał stał się członkiem Naszej rodziny :)
Wiele przeszliśmy na początku, ponieważ bardzo chorował. Przez 3 miesiace spałam z nim w pokoju podając leki i pilnując by nic mu się nie stało. Odwdzięczył się swoją miłością i towarzystwem, wszędzie z nim jeździmy był z Nami na każdych wakacjach a nawet na ślubie mojej Mamy :D Moja córka go uwielbia i chyba ze wzajemnością, bo na spacerach pilnuje wózka :)
Cieszę się, że jest w Naszej rodzinie nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej <3
Jestem biegaczem
Strasznie mi się spodobał ten obrazek znaleziony u Pana K. na jego tablicy na FB :)
I przepraszam tych dla których jestem zawalidrogą obiecuje trzymać się prawej strony ścieżki byście mieli miejsce do wyprzedzania ;)
I przepraszam tych dla których jestem zawalidrogą obiecuje trzymać się prawej strony ścieżki byście mieli miejsce do wyprzedzania ;)
poniedziałek, 21 marca 2016
Nuda...
W taki dzień jak dziś czyli Dzień Wagarowicza ja też mówię nudzie dzień dobry :)
Po intensywnym tygodniu i jeszcze bardziej intensywnym weekendzie człowiek ma prawo do nic nie robienia.
Cieszę się, że w domu jako tako wygląda, obiad zrobił wczoraj Pan P. i nawet Nutka wyraziła chęć na nic nie robienie.
Dopiero połowa tego dnia ale śmiało mogę to powiedzieć, że warto czasem zrobić sobie wagary i pocieszyć się nudą, bo może się okazać, że to będzie bardzo inspirujący czas ;)
Ciekawe czy wytrzymam cały dzień :)
A tak odpoczywa Nutka :D
Po intensywnym tygodniu i jeszcze bardziej intensywnym weekendzie człowiek ma prawo do nic nie robienia.
Cieszę się, że w domu jako tako wygląda, obiad zrobił wczoraj Pan P. i nawet Nutka wyraziła chęć na nic nie robienie.
Dopiero połowa tego dnia ale śmiało mogę to powiedzieć, że warto czasem zrobić sobie wagary i pocieszyć się nudą, bo może się okazać, że to będzie bardzo inspirujący czas ;)
Ciekawe czy wytrzymam cały dzień :)
A tak odpoczywa Nutka :D
Przywitanie wiosny
W dniu wczorajszym uczestniczyłam w "Pikniku pod wiszącą skałą w Udorzu", który organizowany był przez Wolbrom Team. Spotkanie to miało na celu sprawdzenie trasy biegowej, ponieważ odbędzie się tam jeden z biegów cyklu "Biegam bo lubię lasy na szlaku Orlich Gniazd".
Słów kilka o tych biegach. Pomysł zrodził się w głowach ludzi z Wolbrom Team, którzy do współpracy zaprosili olkuszbiega.pl i Nadleśnictwo w Olkuszu. W roku 2016 odbędą się 4 biegi, 2 organizowane przez Wolbrom Team i 2 przez olkuszbiega.pl.
Pierwszy bieg już 9 kwietnia przy Zamku Rabsztyn jeszcze jest parę miejsc można się dopisać :)
https://www.facebook.com/events/1685577428393536/
Wracając do wczorajszego pikniku, trasa wymagająca, dużo górek ale też bardzo malownicza okolica. Las przez który przebiega trasa jest wyjątkowo klimatyczny znajdują się tam wąwozy i koryta rzeki, drzewa typowe dla terenu górskiego i szlak partyzantów. Więcej nie zdradzę no może prócz tego, że są tam też ruiny zamku i piękne skały. Naprawdę warto się tam wybrać na spacer :)
Cześć osób postanowiło trasę przebiec a cześć wybrała spacer. I tu dziękuje wszystkim, którzy pomagali mi na trasie, jednak z wózkiem nie jest tak lekko w szczególności kiedy wchodzi się pod prawie pionową górę plus ścieżce, która była pokryta gałęziami i patykami, ale daliśmy radę :D Dzięki temu i ja i Nutka mogłyśmy podziwiać ten teren.
Pogoda na pewno nie była wiosenna, bo było zimno, wiało i nawet przez chwile z nieba posypał drobny grad, ale Nasze humory były bardzo wiosenne. Uśmiech i poczucie humoru towarzyszył Nam przez cały ten czas. Na zakończenie był piknik z pysznym jedzeniem, gitarą i śpiewem.
Jak widać pogoda nie jest przeszkodą by fajnie i aktywnie spędzić weekend, blokady są tylko w Naszych głowach.
Słów kilka o tych biegach. Pomysł zrodził się w głowach ludzi z Wolbrom Team, którzy do współpracy zaprosili olkuszbiega.pl i Nadleśnictwo w Olkuszu. W roku 2016 odbędą się 4 biegi, 2 organizowane przez Wolbrom Team i 2 przez olkuszbiega.pl.
Pierwszy bieg już 9 kwietnia przy Zamku Rabsztyn jeszcze jest parę miejsc można się dopisać :)
https://www.facebook.com/events/1685577428393536/
Wracając do wczorajszego pikniku, trasa wymagająca, dużo górek ale też bardzo malownicza okolica. Las przez który przebiega trasa jest wyjątkowo klimatyczny znajdują się tam wąwozy i koryta rzeki, drzewa typowe dla terenu górskiego i szlak partyzantów. Więcej nie zdradzę no może prócz tego, że są tam też ruiny zamku i piękne skały. Naprawdę warto się tam wybrać na spacer :)
Cześć osób postanowiło trasę przebiec a cześć wybrała spacer. I tu dziękuje wszystkim, którzy pomagali mi na trasie, jednak z wózkiem nie jest tak lekko w szczególności kiedy wchodzi się pod prawie pionową górę plus ścieżce, która była pokryta gałęziami i patykami, ale daliśmy radę :D Dzięki temu i ja i Nutka mogłyśmy podziwiać ten teren.
Pogoda na pewno nie była wiosenna, bo było zimno, wiało i nawet przez chwile z nieba posypał drobny grad, ale Nasze humory były bardzo wiosenne. Uśmiech i poczucie humoru towarzyszył Nam przez cały ten czas. Na zakończenie był piknik z pysznym jedzeniem, gitarą i śpiewem.
Jak widać pogoda nie jest przeszkodą by fajnie i aktywnie spędzić weekend, blokady są tylko w Naszych głowach.
sobota, 19 marca 2016
Super motywacja
Jest sobota jest parkrun Wolbrom :)
Stało się to już tradycją, że w sobotę obowiązkowo o 9 rano chcemy tam być, tam czyli na parkrunie w Wolbromiu.
https://www.facebook.com/parkrunwolbrom/?ref=ts&fref=ts
Dzisiaj było urodzinowo bo Nasz Prezes Pan R. obchodził urodziny choć była to niespodzianka jak mniemam po wzruszeniu bardzo miła :) Wolbrom to najmniejsza lokalizacja z całego Parkrun Polska ale zawsze zbiera dużą ilość uczestników dziś było Nas ponad 60 <3
https://www.facebook.com/parkrunPolska/?ref=ts&fref=ts
Dla mnie był to bardzo przyjemny czas mega energetyczny kolejne przełamywanie swoich słabości i kolejna poprawa czasu 37.31. Nie udało by się to bez moich specjalnych dzisiejszych motywatorów :)
Pan P. zajął się Nutką, która jak zwykle była bardzo zadowolona, a ja biegłam.
Biegłam a ze mną dwójka cudownych ludzi Pani A. i Pan D., którzy są małżeństwem. Dla nich przebiegnięcie tego dystansu to pestka ale dzisiaj postanowili mnie zmotywować za co bardzo im dziękuje, bo każde takie wsparcie powoduje, że chce się więcej i więcej. To dzięki Nim dałam radę pokonać kolejną barierę wytrzymałości.
Po biegu zasłużony odpoczynek i przękąska w postaci kromki ze smalczykiem i ogórkiem kiszonym było pycha :D A co nie wolno wolno tym bardziej po takim biegu ;) pyszności te były zasługą Pani A.B. i Pani M.
Na wadze też był sukces ale na razie nic nie zdradzam podsumowanie zrobie 1 kwietnia :)
Jeszcze raz dziękuje moim dzisiejszym motywatorom, jesteście wielcy :)
Stało się to już tradycją, że w sobotę obowiązkowo o 9 rano chcemy tam być, tam czyli na parkrunie w Wolbromiu.
https://www.facebook.com/parkrunwolbrom/?ref=ts&fref=ts
Dzisiaj było urodzinowo bo Nasz Prezes Pan R. obchodził urodziny choć była to niespodzianka jak mniemam po wzruszeniu bardzo miła :) Wolbrom to najmniejsza lokalizacja z całego Parkrun Polska ale zawsze zbiera dużą ilość uczestników dziś było Nas ponad 60 <3
https://www.facebook.com/parkrunPolska/?ref=ts&fref=ts
Dla mnie był to bardzo przyjemny czas mega energetyczny kolejne przełamywanie swoich słabości i kolejna poprawa czasu 37.31. Nie udało by się to bez moich specjalnych dzisiejszych motywatorów :)
Pan P. zajął się Nutką, która jak zwykle była bardzo zadowolona, a ja biegłam.
Biegłam a ze mną dwójka cudownych ludzi Pani A. i Pan D., którzy są małżeństwem. Dla nich przebiegnięcie tego dystansu to pestka ale dzisiaj postanowili mnie zmotywować za co bardzo im dziękuje, bo każde takie wsparcie powoduje, że chce się więcej i więcej. To dzięki Nim dałam radę pokonać kolejną barierę wytrzymałości.
Po biegu zasłużony odpoczynek i przękąska w postaci kromki ze smalczykiem i ogórkiem kiszonym było pycha :D A co nie wolno wolno tym bardziej po takim biegu ;) pyszności te były zasługą Pani A.B. i Pani M.
Na wadze też był sukces ale na razie nic nie zdradzam podsumowanie zrobie 1 kwietnia :)
Jeszcze raz dziękuje moim dzisiejszym motywatorom, jesteście wielcy :)
piątek, 18 marca 2016
Kuchenny sukces
Mój pierwszy mały sukces teraz już pójdzie z górki mam taką nadzieję. A jeśli uda się dokończyć całą kuchnie to może Pan P. pozwoli w ramach nagrody zjeść niezdrowy batonik :)
Porządki
Pare dni temu przyszło mi zamówienie do mojej nowej kuchni oczywiście pod względem żywieniowym. Przyszedł cały karton przypraw, kasz, mąk i innych pyszności :)
Przyszedł piątek więc trzeba sie za to zabrać, bo wiadomo weekend aktywny to czasu nie będzie. Kuchnia to wyzwanie przez godzinę czarny worek na śmieci wypełnił się prawie po brzegi ile człowiek ma rzeczy bezużytecznych to się nawet nie spodziewałam a ile produktów, które cudem nie świeciły w nocy ;)
Część rzeczy już ma swoje nowe miejsce a część czeka na moją wenę, bo właśnie mi się skończyła ;) ale liczę że kawa pomoże.
Patrząc na ilość rzeczy w kuchni doszłam do wniosku, że dieta bezglutenowa wcale nie jest taka uboga w produkty, bo moja mała kuchnia ledwo mieści te wszystkie nowości. A prawdą jest, że to chyba połowa z tego co by się przydało patrząc na przepisy.
Jeśli uda mi się znaleźć chwile to dzisiaj oprócz ciasta z kaszy jaglanej chce zrobić jeszcze ciasteczka owsiane z żurawiną. Niestety z dnia na dzień dopada mnie kryzys na coś słodkiego więc musze sobie pomóc ciastakami i niech chociaż one będą z kategorii zdrowe :)
Zakupy zrobiliśmy na
http://zdrowymarket24.pl/
https://www.facebook.com/ZdrowyMarket24/?ref=ts&fref=ts
Ceny przystępne produkty na prawdę dobre więc polecam :)
Przyszedł piątek więc trzeba sie za to zabrać, bo wiadomo weekend aktywny to czasu nie będzie. Kuchnia to wyzwanie przez godzinę czarny worek na śmieci wypełnił się prawie po brzegi ile człowiek ma rzeczy bezużytecznych to się nawet nie spodziewałam a ile produktów, które cudem nie świeciły w nocy ;)
Część rzeczy już ma swoje nowe miejsce a część czeka na moją wenę, bo właśnie mi się skończyła ;) ale liczę że kawa pomoże.
Patrząc na ilość rzeczy w kuchni doszłam do wniosku, że dieta bezglutenowa wcale nie jest taka uboga w produkty, bo moja mała kuchnia ledwo mieści te wszystkie nowości. A prawdą jest, że to chyba połowa z tego co by się przydało patrząc na przepisy.
Jeśli uda mi się znaleźć chwile to dzisiaj oprócz ciasta z kaszy jaglanej chce zrobić jeszcze ciasteczka owsiane z żurawiną. Niestety z dnia na dzień dopada mnie kryzys na coś słodkiego więc musze sobie pomóc ciastakami i niech chociaż one będą z kategorii zdrowe :)
Zakupy zrobiliśmy na
http://zdrowymarket24.pl/
https://www.facebook.com/ZdrowyMarket24/?ref=ts&fref=ts
Ceny przystępne produkty na prawdę dobre więc polecam :)
czwartek, 17 marca 2016
Strój biegacza
Na jednym z ostatnich spacerów z Panią O. poruszyłyśmy bardzo ciekawy temat, który ostatnio jest mi dość znany i często poruszany wśród osób zaczynających biegać lub chcących biegać :)
Jednak zacznę od zmiany nazewnictwa a mianowicie znudziło mi się określenie początkujący biegacz i jak tak sobie truchtałam wczoraj po stadionie to mnie olśniło, że jestem jak taki Tuptuś i tak będę określać siebie i początkujących biegaczy, może nikt się nie obrazi.
Wracając do tematu, którym będzie kompletowanie stroju Tuptusia doszłyśmy z Panią O. do bardzo oczywistych wniosków.
Jeszcze parę lat temu wystarczyło założyć dres względnie spodenki i bawełniany podkoszulek do tego wygodne buty nie na obcasie ani sandały ;) i można było iść pobiegać. A teraz to cały proces, który jak się okazuje nie jest taki prosty.
Nadmienię, że kompletowanie stroju stało się wygodną wymówką dla tych co podobno chcą zacząć biegać ale nie mogą, bo a to brakuje koszulki a to leginsów a to odpowiednich butów.
Właśnie odpowiednie buty coś co mnie spotkało jakiś czas temu w sklepie z butami marki nie wymienię ale znana dość dobrze wśród biegaczy.
Na zakupy nie ruszam się bez Pana P. jak się okazało później warto mieć kogoś ogarniętego koło siebie :)
Wchodzimy do sklepu podchodzimy do regału a tam milion rożnych butów. Jako kobieta kieruje się kryterium koloru :) Za regałem dostrzegłam sprzedawcę od razu widać, że profesjonalista dał Nam chwile na ogarnięcie się i podszedł pytając czy może w czymś pomóc. Jak się później okaże jak szybko podszedł tak szybko tego pożałował. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
- Szukam butów - o ja naiwna, że myślałam że to rozwiąże wszystkie problemy.
- Jakich? - jakiś nie domyślny ten sprzedawca ;)
- No do biegania - przecież to oczywiste.
- No ale w jakim terenie Pani biega - miło, że myśli że biegam choć to raczej z grzeczności.
- Ale ja jeszcze nie biegam - i tu wtrącił się już Pan P. widząc moja zagubioną minę i chcąc oszczędzić sprzedawcy tej ciężkiej rozmowy.
- Żona zaczyna biegać głownie biedzie to stadion i ścieżki leśne raczej nie asfalt.
Panowie zatopili się w pasjonującą rozmowę z której ja nic nie rozumiałam i chyba nie chciałam zrozumieć. Wyszłam z tego sklepu z butami, których cena zwaliła mnie z nóg, później się dowiedziałam, że to dolna półka cenowa butów do biegania.
Kiedy przyszedł czas na kupno innych rzeczy powiedziałam sobie dość mam spodnie z dresu jakaś koszulkę wystarczy, bo te wszystkie określenia termoaktywne, funkcjonalne i inne których jak widać nawet nie pamiętam przyprawiają mnie o zawrót głowy.
I tak mam dres, mam koszulkę, mam bluzę i owe buty a przede wszystkim mam chęci, które liczę że szybko się nie skończą :) ale by mieć jakąś motywacje zakupiłam w Lidlu za małe pieniądze równie za małe leginsy i koszulkę :P
Jednak zacznę od zmiany nazewnictwa a mianowicie znudziło mi się określenie początkujący biegacz i jak tak sobie truchtałam wczoraj po stadionie to mnie olśniło, że jestem jak taki Tuptuś i tak będę określać siebie i początkujących biegaczy, może nikt się nie obrazi.
Wracając do tematu, którym będzie kompletowanie stroju Tuptusia doszłyśmy z Panią O. do bardzo oczywistych wniosków.
Jeszcze parę lat temu wystarczyło założyć dres względnie spodenki i bawełniany podkoszulek do tego wygodne buty nie na obcasie ani sandały ;) i można było iść pobiegać. A teraz to cały proces, który jak się okazuje nie jest taki prosty.
Nadmienię, że kompletowanie stroju stało się wygodną wymówką dla tych co podobno chcą zacząć biegać ale nie mogą, bo a to brakuje koszulki a to leginsów a to odpowiednich butów.
Właśnie odpowiednie buty coś co mnie spotkało jakiś czas temu w sklepie z butami marki nie wymienię ale znana dość dobrze wśród biegaczy.
Na zakupy nie ruszam się bez Pana P. jak się okazało później warto mieć kogoś ogarniętego koło siebie :)
Wchodzimy do sklepu podchodzimy do regału a tam milion rożnych butów. Jako kobieta kieruje się kryterium koloru :) Za regałem dostrzegłam sprzedawcę od razu widać, że profesjonalista dał Nam chwile na ogarnięcie się i podszedł pytając czy może w czymś pomóc. Jak się później okaże jak szybko podszedł tak szybko tego pożałował. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
- Szukam butów - o ja naiwna, że myślałam że to rozwiąże wszystkie problemy.
- Jakich? - jakiś nie domyślny ten sprzedawca ;)
- No do biegania - przecież to oczywiste.
- No ale w jakim terenie Pani biega - miło, że myśli że biegam choć to raczej z grzeczności.
- Ale ja jeszcze nie biegam - i tu wtrącił się już Pan P. widząc moja zagubioną minę i chcąc oszczędzić sprzedawcy tej ciężkiej rozmowy.
- Żona zaczyna biegać głownie biedzie to stadion i ścieżki leśne raczej nie asfalt.
Panowie zatopili się w pasjonującą rozmowę z której ja nic nie rozumiałam i chyba nie chciałam zrozumieć. Wyszłam z tego sklepu z butami, których cena zwaliła mnie z nóg, później się dowiedziałam, że to dolna półka cenowa butów do biegania.
Kiedy przyszedł czas na kupno innych rzeczy powiedziałam sobie dość mam spodnie z dresu jakaś koszulkę wystarczy, bo te wszystkie określenia termoaktywne, funkcjonalne i inne których jak widać nawet nie pamiętam przyprawiają mnie o zawrót głowy.
I tak mam dres, mam koszulkę, mam bluzę i owe buty a przede wszystkim mam chęci, które liczę że szybko się nie skończą :) ale by mieć jakąś motywacje zakupiłam w Lidlu za małe pieniądze równie za małe leginsy i koszulkę :P
środa, 16 marca 2016
Ćwiczenie z dzieckiem :)
Chciałam połączyć przyjemne z pożytecznym czyli zabawę z Nutką z ćwiczeniami.
Na oglądałam się filmików ćwiczących mam i stwierdziłam ok ja też spróbuje przecież to nie jest trudne a i dzieci na tych filmikach takie zadowolone. Następnym razem kiedy wymyślę sobie ćwiczenia z dzieckiem zastanowię się 10 razy a nie 20 razy najlepiej. A dlaczego? Już pisze :)
Położyłam się na podłodze Nutka posadziłam sobie na brzuchu tak by się mogła oprzeć plecami o moje kolana i zaczęłam robić brzuchy. Faktycznie Mała cieszyła się bardzo, nagle zmieniła pozycje i oparła się rączkami o moją klatkę piersiową. Na jednym filmiku widziałam, że mama dawała dziecku w tym czasie buziaki więc robię to samo. Moje dziecko jednak inaczej zrozumiało tą zabawę i z rozbawioną buzią przywaliła mi z główki, oczywiście udało mi się odsunąć głowę. Myślę sobie ok to był przypadek działamy dalej. Niestety nie był to przypadek, bo powtórzyła to kilka razy z wielkim rozbawieniem tak więc na razie kończymy wspólne ćwiczenia przynajmniej na razie :)
wtorek, 15 marca 2016
Menu na dziś
Menu na dziś.
Śniadanie: smoothie z mango, ciastko z kaszy jaglanej i kawa z cykorią.
II śniadanie: plaster gotowanego schabu.
Obiad: zupa z soczewicy.
Przepis
Składniki:
- 1,5 suchej soczewicy
- 4 skrzydełka
- 2 litry wody
- 2 duże cebule
- 3 ząbki czosnku
- 2 marchewki
- 1 pietruszka
- kawałek selera
- 500 ml passaty z pomidorów
- 1-2 łyżki sosu sojowego
- 2 liście laurowe
- 5 ziarenek ziela angielskiego
- tymianek
- pieprz cayenne i sól
Przygotowanie:
skrzydełka gotuje z liściem laurowym i zielem angielskim, gdy już będą podgotowaną wrzucam opłukaną soczewicę.
Na patelni podsmażam pokrojoną w kostkę cebule z czosnkiem potem dodaje trochę tymianku i pieprzu zalewam passatą i zostawiam na chwile na ogniu. Całość blenduje.
Pokrojone w kostkę warzywa wrzucam na patelnie z odrobiną oliwy i podsmażamy aż poczujemy zapach warzyw i dodajemy do soczewicy. Kiedy się to zagotuje dodajemy sos z passaty wcześniej zblendowany. I wszystko mieszamy doprawiamy do smaku i zagotowujemy. Gotowe smacznego :)
Kolacja: mini kotleciki z kaszy jaglanej.
Szklanka wody z cytryną przed snem.
I to co mnie zaskoczyło jak rano wstałam na załączonym zdjęciu ;)
Plus zdjęcie zupy z soczewicy Nutce smakowało :)
Wyjaśnienie
Czuje że muszę coś szybko wyjaśnić :)
Celowo pisząc o jedzeniu nie używam słowa dieta tylko menu czy plan z prostej przyczyny, ponieważ to nie jest dieta.
Kiedyś poczyniłam post o systematyczności ta kwestia tyczy każdego aspektu mojego życia a chyba najbardziej jest to widoczne w jedzeniu.
I tak doszliśmy do końca czyli do mojego planu.
Plan jest mi potrzebny by usystematyzować posiłki, by w końcu wprowadzić śniadania stąd te koktajle. Dla jednych to mało a dla mnie to krok milowy bo pijąc to smoothie mam ściśnięte gardło ale wiem że muszę to wypić.
Kiedy już jedzenie posiłków o stałych porach wejdzie mi w krew a plan treningów będzie również systematyczny zastanowię się na wizytą u specjalisty dietetyka tak by nie zrobić sobie krzywdy :)
Na razie czuje się zwycięzcą, bo mam plan który o dziwo udaje się realizować.
Zdjęcie zrobione przez Pana K. na sobotnim parkrunie ;)
Celowo pisząc o jedzeniu nie używam słowa dieta tylko menu czy plan z prostej przyczyny, ponieważ to nie jest dieta.
Kiedyś poczyniłam post o systematyczności ta kwestia tyczy każdego aspektu mojego życia a chyba najbardziej jest to widoczne w jedzeniu.
Dla mnie śniadanie mogło nigdy nie istnieć wystarczyła kawa plus słodkości obiad jadłam jeśli mi się chciało coś ugotować a jeśli mi się chciało mało wspólnego miało to z tzw. zdrową żywnością ;) Oczywiście prym wiodła kolacja, która nigdy nie miała końca a ilości pochłaniane no cóż do małych nie należały :/
W związku z tym iż ostatnio mocno zmniejszyłam ilość pochłanianych słodyczy ba prawie udało się je wyeliminować z mojego jadłospisu należało poczynić następny krok.I tak doszliśmy do końca czyli do mojego planu.
Plan jest mi potrzebny by usystematyzować posiłki, by w końcu wprowadzić śniadania stąd te koktajle. Dla jednych to mało a dla mnie to krok milowy bo pijąc to smoothie mam ściśnięte gardło ale wiem że muszę to wypić.
Kiedy już jedzenie posiłków o stałych porach wejdzie mi w krew a plan treningów będzie również systematyczny zastanowię się na wizytą u specjalisty dietetyka tak by nie zrobić sobie krzywdy :)
Na razie czuje się zwycięzcą, bo mam plan który o dziwo udaje się realizować.
Zdjęcie zrobione przez Pana K. na sobotnim parkrunie ;)
poniedziałek, 14 marca 2016
Plan poniedziałkowy
Plan na dziś :)
Śniadanie: smoothie z mango (kawa - zmieniłam zwykłą rozpuszczalną na kawę z cykorią plus miód)
Przepis:
150 ml wody
Banan
Pomarańcz
Małe mango lub pół dużego
Wszystko miksujemy w przepisie było by pić od razu po przygotowaniu ja zrobiłam wieczorem i stało przez noc w lodówce pycha :)
2 śniadanie (tak a jednak muszę coś zjeść): kromka domowego chlebka z wędliną :)
Obiad: zupa z soczewicy
Przekąska: ciasto jaglane
Kolacja: bruschetta
Przed snem szklanka wody z cytryną.
W między czasie sprzątanie, zabawa z Nutką i gdzieś trzeba upchać trening więc do dzieła :)
Na zdjęciu śniadanie.
Śniadanie: smoothie z mango (kawa - zmieniłam zwykłą rozpuszczalną na kawę z cykorią plus miód)
Przepis:
150 ml wody
Banan
Pomarańcz
Małe mango lub pół dużego
Wszystko miksujemy w przepisie było by pić od razu po przygotowaniu ja zrobiłam wieczorem i stało przez noc w lodówce pycha :)
2 śniadanie (tak a jednak muszę coś zjeść): kromka domowego chlebka z wędliną :)
Obiad: zupa z soczewicy
Przekąska: ciasto jaglane
Kolacja: bruschetta
Przed snem szklanka wody z cytryną.
W między czasie sprzątanie, zabawa z Nutką i gdzieś trzeba upchać trening więc do dzieła :)
Na zdjęciu śniadanie.
niedziela, 13 marca 2016
Zizu na tropie Mistrzów

Zizu na tropie Mistrzów :)
Dzięki Panie P.M. za pomysł na bardzo trafny tytuł dotyczący dzisiejszego dnia :)
Kiedy jesteś na tropie nie możesz zapomnieć iż ważne jest podglądanie tych lepszych i ja to dziś uczyniłam. Pojechaliśmy całym zespołem na bieg do Myślenic, pogoda była nie ciekawa zimno padało ale jak zwykle dobry humor dopisywał każdemu.
Przed startem słuchałam założeń taktycznych kto w jakim tempie pobiegnie, co trzeba zjeść przed biegiem, jak rozłożyć siły w trakcie biegu, byłam jak w transie. Wszyscy byli podekscytowani emocje było można wyczuć na kilometr.
Wszyscy ruszyli z uśmiechem na twarzy i z tym samym uśmiechem wbiegali na metę czułam się jakbym i ja przekraczała tą linie :)
Oczekiwanie na wyniki upływało na rozmowach i żartach :)
Jako drużyna czekaliśmy na wynik w kategorii najliczniejszych drużyn celowaliśmy w 3 miejsce a tu niespodzianka 2 miejsce na pudle. Tych emocji nie da się opisać tam trzeba było być by to poczuć.
Nie powiem zazdrościłam im chciałam krzyczeć udało się Nam a krzyczałam udało się Wam ale już nie długo i nie będę tylko kibicem. Choć warto być kibicem by zrozumieć, że chce się czegoś więcej niż tylko stać biernie z boku :)
Dziękuje za te emocje bo był to kolejny krok na mojej drodze :)
Wszyscy jesteście moimi Mistrzami <3
![]() |
| Wolbrom Team i olkuszbiega.pl na 2 Ulicznym Biegu w Myślenicach |
sobota, 12 marca 2016
Chleb
Chleb...
nigdy nie sądziłam że to powiem ale powiem upiekłam swój pierwszy chleb w życiu i co podobno dobry ;)
Wszystko dzięki Pani M. już o tym pisałam dziś rozwinę :)
To od Pani M. dostałam zakwas i to Ona zrobiła mi warsztaty z pieczenia chleba i jeszcze raz za to bardzo dziękuje :*
Dziś dziele się przepisem choć przepisu na zakwas nie mam ale samym zakwasem się chętnie podzielę :)
Składniki:
- 50 gram kaszy gryczanej białej (najlepiej)
- 1 kg mąki pszennej typ 650 lub więcej (lub 60 dag pszennej + 40 dag pszennej razowej pełnoziarnistej)
- 2 szklanki mąki żytniej zwykłej lub razowej
- 1 szklanka słonecznika łuskanego
- 1 szklanka płatków owsianych
- 1/2 szklanki płatków jaglanych
- 1 łyżka czarnuszki
- 1 łyżka siemienia lnianego
- 2 łyżki soli (kopiate)
- 1 łyżka cukru
- 6 szklanek cieplej wody
Gotujemy kasze gryczaną według przepisu na opakowaniu. Potem pozostawiamy do wystygnięcia.
W tym czasie przygotowujemy dwie duże miski. Włączamy piekarnik na 50 stopni na termoobieg by się nagrzał. Będą potrzebne też dwie duże keksówki wyłożone papierem do pieczenia.
Do jednej miski wsypujemy wszystkie sypkie produkty i mieszamy.
Do drugiej wsypujemy kasze dodajemy 6 szklanek cieplej wody plus zakwas i dokładnie mieszamy. Dodajemy sypkie wymieszane produkty i mieszamy.
Do słoika odkładamy 6-7 łyżek stołowych mieszanki to Nasz nowy zakwas, który możemy wykorzystać w przeciągu 14 dni. Zakwas trzymamy w lodówce :)
Do keksówek rozlewamy mieszankę przykrywamy ściereczkami i wkładamy do nagrzanego wyłączonego piekarnika na około 7-8 godzin (ja trzymałam tylko 4 bo się doczekać nie mogłam).
Po tym czasie nastawiamy piekarnik na 200 stopni termoobieg i pieczemy chlebek około 1 godzinę. Jeszcze ciepły smarujemy oliwą i jeśli mamy silną wole czekamy aż ostygnie i nie wyciągamy od razu z formy. Mam nadzieję, że wszystko dobrze opisałam :)
I tyle smacznego :D
nigdy nie sądziłam że to powiem ale powiem upiekłam swój pierwszy chleb w życiu i co podobno dobry ;)
Wszystko dzięki Pani M. już o tym pisałam dziś rozwinę :)
To od Pani M. dostałam zakwas i to Ona zrobiła mi warsztaty z pieczenia chleba i jeszcze raz za to bardzo dziękuje :*
Dziś dziele się przepisem choć przepisu na zakwas nie mam ale samym zakwasem się chętnie podzielę :)
Składniki:
- 50 gram kaszy gryczanej białej (najlepiej)
- 1 kg mąki pszennej typ 650 lub więcej (lub 60 dag pszennej + 40 dag pszennej razowej pełnoziarnistej)
- 1 szklanka słonecznika łuskanego
- 1 szklanka płatków owsianych
- 1/2 szklanki płatków jaglanych
- 1 łyżka czarnuszki
- 1 łyżka siemienia lnianego
- 2 łyżki soli (kopiate)
- 1 łyżka cukru
- 6 szklanek cieplej wody
Gotujemy kasze gryczaną według przepisu na opakowaniu. Potem pozostawiamy do wystygnięcia.
W tym czasie przygotowujemy dwie duże miski. Włączamy piekarnik na 50 stopni na termoobieg by się nagrzał. Będą potrzebne też dwie duże keksówki wyłożone papierem do pieczenia.
Do jednej miski wsypujemy wszystkie sypkie produkty i mieszamy.
Do drugiej wsypujemy kasze dodajemy 6 szklanek cieplej wody plus zakwas i dokładnie mieszamy. Dodajemy sypkie wymieszane produkty i mieszamy.
Do słoika odkładamy 6-7 łyżek stołowych mieszanki to Nasz nowy zakwas, który możemy wykorzystać w przeciągu 14 dni. Zakwas trzymamy w lodówce :)
Do keksówek rozlewamy mieszankę przykrywamy ściereczkami i wkładamy do nagrzanego wyłączonego piekarnika na około 7-8 godzin (ja trzymałam tylko 4 bo się doczekać nie mogłam).
Po tym czasie nastawiamy piekarnik na 200 stopni termoobieg i pieczemy chlebek około 1 godzinę. Jeszcze ciepły smarujemy oliwą i jeśli mamy silną wole czekamy aż ostygnie i nie wyciągamy od razu z formy. Mam nadzieję, że wszystko dobrze opisałam :)
I tyle smacznego :D
Parkrun Wolbrom nr 30
Jest sobota jest parkrun oczywiście w Wolbromiu :)
Nie ważne czy zimno czy pada nie ma złej pogody są tylko słabe wymówki ja nawet słabej nie miałam więc biegłam.
Uwielbiam klimat tych spotkań tam nikt nie ocenia jak biegasz szybko wolno ważne że jesteś. Teraz wiem, że połową sukcesu są ludzie którymi człowiek się otacza bo albo ciągną Cie w dół albo w góre a ta ekipa zdecydowanie ciągnie w górę.
I nie ważne czy na metę wbiegasz ostatni tak jak ja, bo i tak jesteś wygrany i masz prawo czuć się zwycięzcą :)
Kto by pomyślał, że można z własnej woli w sobote wstać o 7 by dojechać na parkrun na 9 po to by sobie pobiegać. A jednak da się i można tego dokonać z uśmiechem na ustach, ale trzeba mieć za sobą ludzi bo bez ich dopingu, motywacji i kolorowego spojrzenia na świat było by trudniej dużo trudniej.
Jak widać małe dziecko nie jest wymówką ;)
Dlatego polecam każdemu by poszukał w swojej okolicy parkrun i dołączył do tej świetnej rodziny :D
Nie ważne czy zimno czy pada nie ma złej pogody są tylko słabe wymówki ja nawet słabej nie miałam więc biegłam.
Uwielbiam klimat tych spotkań tam nikt nie ocenia jak biegasz szybko wolno ważne że jesteś. Teraz wiem, że połową sukcesu są ludzie którymi człowiek się otacza bo albo ciągną Cie w dół albo w góre a ta ekipa zdecydowanie ciągnie w górę.
I nie ważne czy na metę wbiegasz ostatni tak jak ja, bo i tak jesteś wygrany i masz prawo czuć się zwycięzcą :)
Kto by pomyślał, że można z własnej woli w sobote wstać o 7 by dojechać na parkrun na 9 po to by sobie pobiegać. A jednak da się i można tego dokonać z uśmiechem na ustach, ale trzeba mieć za sobą ludzi bo bez ich dopingu, motywacji i kolorowego spojrzenia na świat było by trudniej dużo trudniej.
Jak widać małe dziecko nie jest wymówką ;)
Dlatego polecam każdemu by poszukał w swojej okolicy parkrun i dołączył do tej świetnej rodziny :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















































