wtorek, 13 września 2016

Podróże z brzuszkiem czyli Festiwal Biegowy w Krynicy 2016

Długo się zastanawiałam czy jechać, bo to jednak wyjazd w piątek powrót w niedziele a droga jednak długa i trochę męcząca. Ale jednak chęć bycia na jednym z większych wydarzeń biegowych w Polsce zwyciężyła :)
Tak jak pisałam droga długa z korkami, ale zdążyliśmy na 19 na odprawę. Nutka w wózku jakby odżyła widząc tylu ludzi, zaczęła się śmiać i bić brawo, no jak nic urodzony kibic ;)
Mnogość imprez biegowych i nie tylko była tak duża, że naprawdę wielki szacunek dla organizatorów, bo wszystko było przygotowane na najwyższym poziomie :)
Nas najbardziej interesował bieg, który miał się odbyć w sobotę czyli Bieg 7 Dolin na dystansie 64 km czyli ultra. Pan P. z Panem D. jeszcze na długo przed wyjazdem do Krynicy omawiali wszystkie szczegóły taktyczne, jedno co się nie zmieniło już od kilku biegów to to że biegli razem a jak wiadomo kiedy biegnie się razem wszystko wydaje się do zrobienia ;)
W piątek na noclegu spotkaliśmy się z Panem T. z Wolbrom Team, który startował na dystansie 100 km, jego star był już o 3 w nocy na mecie zameldował się po 19. Wielki szacunek i wielkie gratulacje, bo przebiec w górach taki dystans w takich warunkach to naprawdę jest coś :D
Nasi Panowie start mieli zaplanowany na 8, ale niech nikogo ta godzina nie zmyli, na zbiórce mieli się stawić o 5.30 by autokarami o 6 dojechać na miejsce, czyli stosunkowo wcześniej trzeba było wstać. Kiedy Oni już byli na trasie my z Nutką i Panią A. jeszcze spałyśmy, ale też trzeba było się zbierać, bo Pani A. startowała o 11 w Życiowej 10. I w tym miejscu serdecznie jej gratuluje, bo było to 10 km ale w upale, w którym ja nie mogłam siedzieć.
Cały dzień był dla mnie mega emocjonujący i stresujący, hormony ciążowe nie pomagały tak samo jak nie pomagała Nutka, której wszędzie było pełno. Na szczęście w oczekiwaniu na Panią A. towarzyszyła mi Pani A.Sz., która oczekiwała na swojego męża i resztę ekipy z olkuszbiega.pl, którzy również pojawili się na starcie Życiowej 10 :)
Oczekiwanie na Panów z ultra było jedną wielką loterią emocji i przeżywania czy zmieszczą się w czasie, bo musicie wiedzieć, że to nie jest tak, że masz 12 godzin i musisz sie w tym czasie zmieścić. Na trasie były punkty kontrolne i mierzenia czasu, w których chłopaki mieścili się na styk lub z zapasem dosłownie paru minut. Dla mnie to był horror nie do opisania, a to że się parę razy popłakałam, może oddać to jak to na mnie działało ;)
Oczywiście horror, był też na mecie kiedy została minuta a ich jeszcze nie było, sekundy nagle tak szybko biegły, że nie da się tego opisać i nagle na horyzoncie pojawia się Pan P. widać, że dużo go to kosztowało ale niesiony dopingiem (i tu podziękowania dla Państwa S. za doping) dobiegł do mety a zaraz za nim Pan D. który na mecie padł ale miał siły by udzielić wywiadu :D Jak się okazało chłopaki mieli zapas około 4 minut, ponieważ najważniejszy był czas netto biegu.
Jestem mega dumna z mojego męża to jego pierwsze w życiu ultra a dodać trzeba, że biega niespełna od 19 miesięcy czyli zaczął kiedy urodziła się Nasza córa, a startował naprawdę od zera <3
Gratulacje również dla Państwa W. małżeństwo biegowe pozytywnie zakręcone dzięki, że jesteście :D
Gratulacje również dla całej ekipy z olkuszbiega.pl, która w Krynicy startowała fajnie, że Wam się chciało do zobaczenia na innych trasach :)

Podsumowywujac podróż z brzuszkiem, było ciężko bo było mega gorąco, mega dużo ludzi, było zmęczenie i długa podróż. Nie wiem czy pojadę na kolejny wyjazd ale wiem, że bym żałowała gdybym nie była w Krynicy ;)
A poniżej kilka fotek :D



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz