poniedziałek, 27 czerwca 2016

III Wolbromska Ciężka Dycha 2016

Co to była za niedziela od rana targały mną wszystkie emocje od zwątpienia, strachu i płaczu po przez euforię, podekscytowanie i radość :)
To był dla mnie bardzo ważny dzień, ale od początku.
Tego dnia wstałam po 6 jakoś spać nie mogłam, Pan P. już był na treningu, gdzie zrobił jakieś 15 km. Dzień zapowiadał się upalnie, duszno i burzowo. Przygotowałam wszystko dla Nutki czyli jedzenie, picie, ubranka na zmianę sprawdzając po 10 razy czy wszystko jest :) Kiedy Pan P. wrócił zebraliśmy wszystko i pojechaliśmy do Wolbromia gdzie byliśmy gdzieś po 9.
Na miejscu przywitaliśmy się ze wszystkimi i zapisaliśmy Młodą na jej pierwszy bieg, co prawda nie było jej kategorii wiekowej bo ma 17 miesięcy ale pięknie dała sobie radę w grupie 3-4 latków.
O 10 był start biegów dla dzieci na lini ustawiły się najmłodsze dzieci. Pan P. z Nutką stanęli z tylu tak aby nikt jej nie stratował. Założenie było takie aby biegła z Tatą trzymając go za rękę ale wystarczyło, że zobaczyła biegnące dzieci i poleciała do przodu. Jej radość była ogromna śmiała się i piszczała a ja byłam z niej mega dumna :) Jej pierwszy w życiu start na 50 m i jej pierwszy medal :) 







Po biegu Nutka nie miała dość, biegała w tą i z powrotem po murawie stadionu, ale trzeba się było schować bo jednak słońce grzało dość mocno. W między czasie dołączyli do Nas inni biegacze z olkuszbiega.pl i Państwo W. gdzie Pani A. biegła a Pan D. dumnie przejął obowiązki niani na czas Naszego startu za co bardzo jestem mu wdzięczna :)

Bieg główny zaplanowany był na godzinę 12 dużo osób mówiło, że nie da rady w tym upale i chyba ich prośby zostały wysłuchane, ponieważ już po 11 zaczęło na niebie pojawiać się więcej chmur.
Przed 12 Pan P. zrobił mi rozgrzewkę i wtedy nadszedł niepokój dziwny ból w lewej łydce jakby się jeszcze bardziej nasilił, ale teraz nie było odwrotu trzeba było ustawić się na lini startu i w głowie mieć jeden cel dobiec do mety ;)
Trasa naprawdę była trudna dużo górek w lesie bieg po asfalcie, ale wdzięczna jestem strażakom za kurtyny wodne i Państwu z prywatnego domu za węża z wodą bo bez tego nie dałabym rady zrobić kilku kolejnych kroków. W połowie trasy grzmiało coraz bardziej i spadł deszcz, który oczyścił powietrze i trochę mnie schłodził.
Ale co tam deszcz, wiatr czy kurtyny wodne, gdyby nie Pan P., który postanowił biec ze mną nic by z tego nie było. To On przez cała trasę mnie dopingował, podawał wodę, mówił kiedy zrobimy siebie odpoczynek i gdzie trzeba przyspieszyć :D
Dziękuje Ci mężu <3
Na metę wpadłam już ostatkiem sił, słysząc doping a już na stadionie była Nasza Mała z którą wjechaliśmy na metę :) Było naprawdę super cel założony osiągnięty miało być poniżej 40 było poniżej 38 min, teraz mam jakiś odnośnik a za rok kto wie może zamiast 5 przebiegnie 10 km ;)




Impreza była super napewno na stałe zagości w moim biegowym kalendarzu. WolbromTeam spisał się pierwszorzędnie :)
Ale jeszcze jedno musze zauważyć jednak parkrun jest dobrym przygotowaniem do tego biegu, wiec trenujemy i biegamy dalej dla siebie, dla zdrowia, dla zabawy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz