Kiedy opadły emocje i kurz, kiedy deszcz przestał padać i nogi przestały boleć przyszedł czas na decyzje :)
Decyzje oczywiście w sprawie treningów, bo jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B, mamy w końcu jakiś punkt odniesienia teraz warto by było coś z tym zrobić. Pan P. podszedł do sprawy bardziej poważniej niż ja i wynalazł mi trening do którego podchodzę jak pies do jeża ale chyba trzeba się z tym zmierzyć, jeśli uda mi się przepracować miesiąc jak należy to na pewno o tym napisze :) Dziś zaczynamy choć nie jest to początek miesiąca, ale im szybciej tym lepiej nie ma na co czekać, nie ma co szukać wymówek ;)
Trening treningiem ale bez zrzucenia wagi nic z tego nie będzie, ale jak to zrobić w głowie jest jakiś plan ale wiem, że lekko nie będzie. Przez cały ten czas poczyniłam jakieś kroki i powiedzmy, że jakieś efekty widać ale to wszystko jest mało.
Najgorsze, że trzeba wyeliminować słodycze i słone przekąski i regularnie jeść a to nie takie proste, biorąc pod uwagę że uwielbiam słodycze :( Powiedzmy, że dwa dni są wzorcowe a w trzeci dzień zapominam i wszystko bierze w łeb :/
Ale robię to dla siebie i dla mojej rodziny :) Dla nich warto walczyć o zdrową siebie :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz