wtorek, 17 maja 2016

15. PZU Cracovia Maraton cz. 2

Nie byłabym sobą gdybym nie pochwaliła się moim osobistym Maratończykiem, z którego jestem mega dumna. Pan P. na metę wbiegał z uśmiechem na twarzy i jakby nie było po nim widać zmęczenia. Trochę długo na niego później czekałam i już się martwiłam, ale okazało się że był na masażach, które postawiły go na nogi. Dzięki czemu dziś był w stanie nawet normalnie funkcjonować :)


Dumna też jestem z Nutki, bo była mega dzielna. Kibicowała krzycząc i bijąc brawo, co prawda odpadła kiedy Tata wbiegał na metę i nic jej nie było w stanie obudzić nawet wuwuzele tuż na wózkiem, ale kiedy Tata pojawił się na horyzoncie przywitała go szerokim uśmiechem :D


Pan P. osiągnął piękny czas łamiąc 4 godziny, jego wynik to 3:54:40 <3 założenia trenera wykonane teraz tylko przygotowania do ultra :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz