Ostatni tydzień był bardzo intensywny w drodze i poza domem, ale dla mnie bardzo szczęśliwy :)
W poniedziałek pojechaliśmy na wieś do mojej Mamy, by spędzić u niej kilka dni. Pogoda była cudna. Nutka biegała jak szalona lub przesypywali piasek z piaskownicy przygotowanej przez Dziadka Darka. Jak nic moje dziecko uwielbia piach ;)
Najpiękniejszym prezentem jakim kiedykolwiek dostałam była kartka pokolorowana przez Nutkę nadmieniam, że to jej pierwsze spotkanie z kredkami i według mnie bardzo udane :)
Dziadkowi udało się uchwycić konspiracyjne przygotowywanie niespodzianki :)
A potem można się już tylko bawić ;)
Nie ukrywam, że intensywność tego tygodnia nie przekłada się na treningi a wręcz waga poszła nieco w górę ale był to bardzo dobrze spędzony czas z najbliższymi polecam :)
A jutro opis drugiej części tygodnia ;)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz