Tak tak i ja tam byłam, pot, łzy, krew i uśmiech widziałam. Oczywiście z pozycji kibica, ale jak to mówią bez kibiców było by nudno :)
Tak więc niedziela gdzieś po 5 rano czas na wstawanie, nie było łatwo bo zachciało mi się oglądać Eurowizje, a tak poza tym to brawa dla Michała Szpaka :D Wyjazd przed 7 na parkingu zabraliśmy jeszcze Panią A., która dzielnie ze mną walczyła na każdym punkcie z dopingiem. Tak właściwie to szkoda, że nie włączyłam endomondo bo pewnie trochę kilometrów by Nam wyszło :) Dojechaliśmy do Krakowa po jakiś 40 min, wydawało Nam się, że mamy dużo czasu ale jednak wszystko było na styk.
Pana P. i innych z Wolbrom Team pożegnaliśmy i udaliśmy się do Naszej strefy kibica. mieliśmy wszystkie potrzebne atrybuty ale co najważniejsze mieliśmy zapał pomimo zimna i wiatru.
Kiedy wystartowali emocje i Nam się udzieliły, krzyczałyśmy i trąbiłyśmy ile sił w płucach. To co widziałam podczas biegu strasznie mnie wzruszyło. Na starcie byli też ludzie niepełnosprawni choć dla mnie byli Oni bardziej sprawni niż Ci co uważali się za zdrowych :)
Myślałam, że czas będzie się Nam dłużyć nie miłosiernie a tu tak szybko zleciało, może dlatego że jeździłyśmy po połowie trasy ale było warto, bo widok biegaczy którzy walczą ze swoimi słabościami to ładowanie baterii dla Nas stojących po drugiej strony :)
Pozatym udało się zrobić Nutce bardzo fajną fotkę ;)
Na mecie było jeszcze więcej emocji, kiedy krzyczysz "dawaj, dawaj, jesteś mistrzem" i widzisz, że dodaje to sił biegaczom, bo nagle przyspieszają to widzisz sens w tym, że tam stałeś i marzłeś :)
Gratuluje wszystkim, którzy ukończyli ten maraton czas się nie liczy, liczy się walka ze sobą i dobiegnięcie do mety :)




















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz