Kiedy Zizu jest na tropie czasem musi zrobić przerwę, przystanąć na chwilę, odpocząć, nabrać sił. Wtedy zwalnia przysiada na ławce i wyciąga książkę :)
Był czas, że czytałam bardzo dużo, potrafiłam jedna książkę przeczytać w max 2 dni, potem jakoś "zapomniałam" jak to jest trzymać w ręce coś co nie jest związane z ciążą, dzieckiem itd.
Na szczęście mam Panią O., która nie tylko dba o moje spacery ale też o to o czym "zapominam".
Przyznaje, że od dawna miałam swojego polskiego ulubionego pisarza i był nim Andrzej Ziemiański, który jest autorem między innymi cyklu książek o Achai. A co za tym idzie ciężko mi się przestawić na czytanie innych.
Pani O. przyniosła mi dwie książki jednej autorki, którą jest Katarzyna Puzyńska, przyznam podchodziłam do czytania jak pies do jeża, ale o dziwo już po paru stronach nie mogłam przestać czytać. Pierwsza książka nosi tytuł "Motylek", czytało się ją szybko pomimo dużej ilości stron. Wątków też było co nie miara a wszystko skupiało się na morderstwie w małej wsi, gdzieś w Polsce. Nie będę opowiadać książki ale warto ją przeczytać, choćby dlatego że moje domysły co do sprawcy nie znalazły odbicia w rzeczywistości a wszystko wyjaśniło się zaledwie na kilku ostatnich stronach książki :)
Nie ukrywam, iż Andrzej Ziemiański spadł z piedestału, ponieważ po tej jednej książce to Katarzyna Puzyńska jest moim numerem jeden. Z zapartym tchem rozpoczęłam czytanie drugiej książki z serii o Lipowie "Więcej czerwieni" i mam nadzieję, że się nie zawiodę :)
Trzeba pamiętać, że będąc na tropie utraconej wagi nie możemy zapominać o przystankach aby naładować akumulatory... Takie ładowanie akumulatorów to ja lubię... :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz