Być Mamą to brzmi dumnie ale ile przeszłam by nią być wiem ja Pan P. i garstka ludzi. Jest to trudny temat bolesny ale moim zdaniem trzeba o tym mówić.
Mało ludzi zdaje sobie sprawę, że bycie w ciąży wcale nie jest takie piękne i kolorowe a sam fakt zajścia w ciąże to nie kwestia odkręcenia wody w kranie ;)
Moja ciąża nie należała do łatwych od początku byłam zmuszona przyjmować leki na podtrzymanie ciąży a jak się co niektórzy domyślają leki hormonalne maja okropny wpływ na masę ciała i wygląd. Spustoszenia w moim organizmie dokonała też poprzednia ciąża której niestety nie dało się uratować pomimo przyjmowanych leków.
Kiedy ciąża jest zagrożona przyszła Mama oprócz leków zmuszona jest do praktycznie nic nie robienia jest to przykre kiedy się marzyło o szczupłej sylwetce i ślicznym ciążowym brzuszku jak piłeczka. A tu nie dość że startowało sie z wagi 73 kg to zero aktywności dobijało podwójnie.
Ale czego się nie robi dla tej małej kruszynki, którą nosiło się pod sercem przez 9 miesiecy.
W dniu porodu ważyłam 95 kg byłam chodzącym szczęśliwym wielorybem i dziękowałam Bogu, że doszliśmy do finału. Oczywiście miałam wiele planów jak szybko wrócę do formy niestety na planach się skończyło, po wyjściu ze szpitala ważyłam 85 kg i jak dotąd nic się nie zmieniło. Choć próbowałam wielu rzeczy mój entuzjazm szybko sie kończył i wymówką nie był brak czasu czy małe dziecko poprostu brak efektu powodował we mnie jeszcze większy spadek formy.
W końcu przyszedł nowy rok Nutka skończyła 12 miesięcy więc już nie było odwrotu, bo przecież nie moge do końca życia użalać się nad sobą i swoim wyglądem.
I choć czasem jest mi ciężko, brakuje sił a emocje rozkładają mnie na łopatki jeden uśmiech Nutki powoduje, że wstaje z kolan poprawiam koronę i dumnie wracam do odpowiedniego poziomu ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz