środa, 23 marca 2016

Rodzina cz. 2

Dziś o najmłodszym członku Naszej rodzinie czyli o Nutce :)
Nutka przyszła na świat w styczniu 2015 roku przez cesarskie cięcie. Cesarka była planowana i nie nie mam z tego tytułu traumy a bliznę traktuje jako swoistą indywidualną formę tatuażu, upamiętniającą ten jakże ważny dzień w Naszym życiu.
Moje dziecko nie było karmione piersią nie licząc kilku pierwszych dni. Z różnych w sumie nie zależnych od siebie rzeczy nie było mi dane karmić piersią i nie nie miałam z tego powodu traumy. Prawdą jest, że nigdy nie dałam sobie wejść na głowę i do wszystkiego podchodziłam z dużym dystansem. Zbyt długo czekałam na to dziecko, a po drodze straciliśmy dwie ciąże, bym przejmowała się pytaniami typu a dlaczego nie karmiłaś piersią itd. Nigdy nikogo nie oceniałam pod tym względem dlatego oczekiwałam tego samego od innych. I tak moje dziecko jest zaszczepione na wszystko co obowiązkowe i zalecane.
Dlaczego o tym piszę? Bo jest to bardzo ważne by pokazać iż dzieci urodzone przez cc, nie karmione piersią i szczepione są dziećmi zdrowymi, niczego im nie brakuje i rozwijają się fantastycznie :)
Nutka jest pogodnym dzieckiem, szybko wszystko łapie, szybko zaczęła stać w łóżeczku i chodzić. Jeździ z Nami wszędzie i w góry i na wycieczki i na imprezy ;) Wychodzimy na spacery długie i w różną pogodę. Nie wiem czy dzięki temu nie choruje ale jak na razie trzyma się dobrze :)
Nie wyobrażam sobie siebie zamkniętej z dzieckiem w domu. Ludzie kiedy rodzi im się dziecko często rezygnują z życia towarzyskiego a jest to błąd. Jeśli towarzystwo nie akceptuje małego dziecka należy je zmienić ;)
Nutka od małego nie była trzymana pod kloszem. Kiedy miała 6 miesięcy była na pierwszym weselu na którym była do końca a kiedy była zmęczona spała w wózku na sali, wtedy też zaliczyła pierwszą imprezę na plaży ;) Nie było to jej ostatnie wesele i nie ostatnia impreza :) Uważam, że jeśli rodzice mają choć trochę chęci w sobie wszystko da się zorganizować oczywiście ważni są też ludzie, którym taka sytuacja nie przeszkadza :)
I najważniejsze wyjazdy z dzieckiem. Dla Nas nie ma takiego pojęcia, że dziecko jest na coś za małe Nasze ograniczenia rodzą się w głowie sami je sztucznie tworzymy a przecież fajnie jest pojechać na wycieczkę w góry z kilkumiesięcznym dzieckiem wystarczy się do tego dobrze przygotować ale o tym to może już kiedy indziej ;)
I moje motto: dziecko nie jest przeszkodą w dążeniu do celu lecz motorem do działania <3




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz