czwartek, 17 marca 2016

Strój biegacza

Na jednym z ostatnich spacerów z Panią O. poruszyłyśmy bardzo ciekawy temat, który ostatnio jest mi dość znany i często poruszany wśród osób zaczynających biegać lub chcących biegać :)
Jednak zacznę od zmiany nazewnictwa a mianowicie znudziło mi się określenie początkujący biegacz i jak tak sobie truchtałam wczoraj po stadionie to mnie olśniło, że jestem jak taki Tuptuś i tak będę określać siebie i początkujących biegaczy, może nikt się nie obrazi.
Wracając do tematu, którym będzie kompletowanie stroju Tuptusia doszłyśmy z Panią O. do bardzo oczywistych wniosków.
Jeszcze parę lat temu wystarczyło założyć dres względnie spodenki i bawełniany podkoszulek do tego wygodne buty nie na obcasie ani sandały ;) i można było iść pobiegać. A teraz to cały proces, który jak się okazuje nie jest taki prosty. 
Nadmienię, że kompletowanie stroju stało się wygodną wymówką dla tych co podobno chcą zacząć biegać ale nie mogą, bo a to brakuje koszulki a to leginsów a to odpowiednich butów.
Właśnie odpowiednie buty coś co mnie spotkało jakiś czas temu w sklepie z butami marki nie wymienię ale znana dość dobrze wśród biegaczy.
Na zakupy nie ruszam się bez Pana P. jak się okazało później warto mieć kogoś ogarniętego koło siebie :)
Wchodzimy do sklepu podchodzimy do regału a tam milion rożnych butów. Jako kobieta kieruje się kryterium koloru :) Za regałem dostrzegłam sprzedawcę od razu widać, że profesjonalista dał Nam chwile na ogarnięcie się i podszedł pytając czy może w czymś pomóc. Jak się później okaże jak szybko podszedł tak szybko tego pożałował. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
- Szukam butów - o ja naiwna, że myślałam że to rozwiąże wszystkie problemy.
- Jakich? - jakiś nie domyślny ten sprzedawca ;)
- No do biegania - przecież to oczywiste.
- No ale w jakim terenie Pani biega - miło, że myśli że biegam choć to raczej z grzeczności.
- Ale ja jeszcze nie biegam - i tu wtrącił się już Pan P. widząc moja zagubioną minę i chcąc oszczędzić sprzedawcy tej ciężkiej rozmowy.
- Żona zaczyna biegać głownie biedzie to stadion i ścieżki leśne raczej nie asfalt. 
Panowie zatopili się w pasjonującą rozmowę z której ja nic nie rozumiałam i chyba nie chciałam zrozumieć. Wyszłam z tego sklepu z butami, których cena zwaliła mnie z nóg, później się dowiedziałam, że to dolna półka cenowa butów do biegania. 
Kiedy przyszedł czas na kupno innych rzeczy powiedziałam sobie dość mam spodnie z dresu jakaś koszulkę wystarczy, bo te wszystkie określenia termoaktywne, funkcjonalne i inne których jak widać nawet nie pamiętam przyprawiają mnie o zawrót głowy.
I tak mam dres, mam koszulkę, mam bluzę i owe buty a przede wszystkim mam chęci, które liczę że szybko się nie skończą :) ale by mieć jakąś motywacje zakupiłam w Lidlu za małe pieniądze równie za małe leginsy i koszulkę :P 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz