Trzecim drogowskazem są ludzie w tym przypadku grupa ludzi, ludzi bardzo wyjątkowych zwariowanych, uśmiechniętych i pozytywnych.
Grupę tą poznałam dość przypadkowo w sumie dzięki Panu P. to On znalazł informacje o co sobotnich biegach organizowanych w rożnych miastach w Polsce i na świecie zawsze o 9 rano :)
Szczerze mówiąc byłam mega sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, bo gdzie ja z moją waga miedzy ludzi biegających niestety poczucie własnej wartości spada wprost proporcjonalnie do wzrostu wagi i nie ważne, że kiedyś byłam mega otwartą i towarzyską osobą.
Jeśli mnie pamięć nie myli na pierwsze dwa takie spotkania Pan P. pojechał sam aż w końcu i ja powiedziałam jadę raz kozie śmierć najwyżej więcej tam nie pojadę.
Na miejscu byłam spięta jak nigdy, gdy zajechaliśmy już na parkingu było dużo osób wzięłam głęboki wdech i wyszłam z samochodu zapakowałam Nutke do wózka i poszłam się przywitać z kilkoma osobami.
Ku mojemu zaskoczeniu ludzie byli bardzo otwarci i ciepli nikomu nie przeszkadzało, że jestem z wózkiem a nawet, że trasa zajęła Nam prawie godzinę gdy przeciętnie przebiegnięcie jej zajmuje połowę tego czasu. na mecie pogratulowano mi przejścia trasy i zaproszono na kolejne spotkanie, byłam pozytywnie zaskoczona.
Przygoda z parkrun Wolbrom trwa od października i na tą chwile nie wyobrażam sobie nie przyjechać tam w sobote.
Mogę śmiało powiedzieć, że jest to moja druga rodzina, bo kontakt nie zaczyna i nie kończy się na parkrunie :)
Każdy kto jest na tropie utraconej wagi powinien mieć taką grupę wsparcia, która daje bezpieczeństwo i poczucie akceptacji :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz