poniedziałek, 7 marca 2016

Ciasto z kaszy jaglanej

Dziś kuchnia...
Jak to brzmi, jakbym nie wiem o czym miała pisać ;)
Nie jest to blog kulinarny więc nie ma się co nastawiać na niewiadomo co, bo po pierwsze żadna ze mnie kucharka a moje zdolności kulinarne też wiele pozostawiają do życzenia.
Można to łatwo ocenić po tym, że Pan P. rozróżnia u mnie zupy pomidorową, ogórkową i barszcz czerwony a na całą resztę mówi, że to zupy warzywne. Jeśli chodzi o drugie dania wiadomo ziemniaki ugotuje surówkę zrobię i jakieś mięsko do tego też, czasem zrobię dobry gulasz lub bigos. I to by było na tyle bo o pieczeniu ciast to może nawet nie wspominajmy, bo jeśli robi się ciasto z torebki w postaci babki i wychodzi zakalec to chyba nic więcej dodawać nie trzeba.
Ale w związku z tym, że od dwóch tygodni nie jem słodyczy a początki nie były proste bo zachowywałam się jak na głodzie chodząc od lodówki do szafki i szuflad w poszukiwaniu słodkości, których już dawno tam nie było coś trzeba było wymyślić. 
Znudziło mnie jedzenie miodu bo ile można, na Pana P. w tym wypadku nie miałam co liczyć oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu, bo słodyczy kupić nie chciał <3
Tak więc w ręce wpadł mi fajny przepis na jaglane mini napoleonki trochę się bałam z tymi moimi lewymi rękami ale trzeba było spróbować i o dziwo wyszło pycha nawet Pan P. się zajada i Nutka nie pogardziła pokazując paluszkiem że chce jeszcze. Przepis trochę zmodyfikowany link poniżej plus moje zdjęcia ja dodałam jeszcze dwie łyżki miodu, bo wydawało mi się gorzkie.
Od dziś tylko takie słodkości jem :)

http://veganbanda.pl/index.php/recipe/jaglane-mini-napoleonki-z-trzech-skladnikow/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz